Top

Blog

KS Staszewscy / Blog

Co robi biegacz w trakcie roztrenowania

Biegacz w trakcie roztrenowania ma bieganie gdzieś. A przynajmniej powinien. Dlaczego? Nie wiem, czy mieliście kiedyś orgazm. Jeśli nie, to pewnie czytaliście kiedyś w literaturze fachowej. Stan rozkoszy trwający prawdopodobnie dość krótko. Czy byłby tak samo przyjemny (ten aspekt literatura fachowa zawsze podkreśla), gdyby trwał godzinami albo na okrągło? Dlatego uważam, że roztrenowanie na koniec roku to konieczny warunek powrotu do przygotowań do kolejnego sezonu z pełnym zapałem i z gotowym wyzwań ciałem. Nie wierzę w stagnację płaską jak równina mazowiecka - raczej w emocje poszarpane jak grań Tatr, a przynajmniej bieszczadzka sinusoida. I nie wierzę w ciągłą gotowość organizmu do najwyższych wysiłków. Żeby wskoczyć na wysokie obroty na wiosnę, trzeba na przedzimiu zejść na niższe. Roztrenowanie można oczywiście przespać, jak niedźwiedź w gawrze. Ale można też...

więcej...

Share

To nie jest dla starych ludzi?

I wtedy on wrzeszczy, że pająk, pająk. Górne światło się pali i rzeczywiście widać, że coś przebiegło po prześcieradle pod kołdrę. Odnoszę go do naszego łóżka, wracam na polowanie uzbrojony w książkę "Zuzia pomaga mamie" w miękkiej oprawie. Nie pająk, ale rybik cukrowy. Mamy je tu od początku, już żeśmy się zżyli, tolerujemy je raczej w łazience, ale w łóżeczku Małego Yody to przesada. Przed dwoma ciosami czmycha, przed trzecim nie. Wracam po Yodę, mówię, że to nie pająk, tylko nasz łazienkowy robaczek. Kinga chce mnie zabić, bo Mały Yoda wpada w histerię, wczepia się. No ale nie będę mu przecież wody z mózgu robił, że miał zwidy. Rozmawiamy, rozmawiamy, płyną nocne minuty, jak słowa w tych akapitach. Idziemy do łóżeczka, rozmawiamy, rozmawiamy, dajemy radę się położyć....

więcej...

Share

Pan Hilary się uśmiecha 

Jak wybrać dobrze okulary progresywne? I jak z nich pięknie, a zarazem korzystnie zrezygnować? To jest historia, która zdarzyła się w mieście Warszawa w ostatnich dwóch tygodniach. I opowiem ją bez koloryzowania albo różowych okularów. Zaczęło się, tak jak pisałem w odcinku "Biega pan Hilary" od zapłacenia półtora bimbaliona za szkła progresywne. Szkła progresywne, to są takie szkła, że jak patrzysz w dal, to widzisz dobrze, bo w górnej części soczewka jest skalibrowana do dali, a jak blisko, to też widzisz dobrze, bo tam jest soczewka do bliży. Dzięki temu możesz czytać i biegać w jednych okularach. Przynajmniej tak jest w teorii i u niektórych ta teoria działa. U mnie za Chiny. Kiedy już pogodziłem się z wyrzuceniem tych pieniędzy w kałuże Lasu Kabackiego i napisałem o tym gorzko...

więcej...

Share

Dzień słonia

O 11.11, kiedy już zaśpiewaliśmy hymn Polski, a ten hymn wciąż jest taki sam, chociaż połowa z nas stoi na starcie w białych, a połowa w czerwonych koszulkach, pada strzał. Startera. Stoję na końcu strefy, za kilkadziesiąt sekund przekraczam linię startu i biegnę ostatni raz w tym sezonie. A ponieważ biegacz jest tak dobry, jak jego ostatni bieg, to zostanę z tym poczuciem na grudzień, na zimę, na święta, na wiele dni i wiele treningów. Najpierw pokonuję stada słoni. Może to nie jest najbardziej patriotyczne zwierzę i najbardziej patriotyczne wyznanie, ale nie wiem już jak dotrzeć do biegaczy, którzy biegną na złamanie 55 minut, a stają w strefie poniżej 40. I blokują potem drogę tym, którzy rzeczywiście skończą z trójką z przodu. Dwie takie panie (z...

więcej...

Share

Strzał w Bieg Niepodległości 

Tak się kończy sezon w Warszawie. Bieg Niepodległości, kiedy człowiek kładzie na szali wszystkie treningi, sukcesy i gorycze z całego roku. Zima już się czai, żeby wszystko zamarzło, jak u Dukaja. I w jakim kształcie zamarznie - okaże się w sobotę, 11 listopada około godziny 12. Żyjemy startami wszystkich Podopiecznych, zapraszamy tu także Podopiecznych i Sympatyków na wspólną rozgrzewkę przed biegiem - zbiórka o 10.40 na rogu al. Jana Pawła II i Ronda Babka (od strony ul. Okopowej). Ale najbardziej żyjemy startem Oli - którą (razem z Elą) zaprosiliśmy 2 miesiące temu do projektu Strzał w Dziesiątkę. Szykowaliśmy Olę praktycznie od zera do biegu na 10 km w ekspresowym tempie. Od umiejętności przebiegnięcia 3 minut w oszałamiającym tempie 8:00 min./km do prawdziwego biegania. Ola dwa razy...

więcej...

Share

100 km poza czasem

O 14.20 nad Blizanowem świeci słońce, jest ciepło, koło 10 stopni. I nagle niespodziewana siła tkwiąca w mięśniach dwugłowych uda, rzuca Kubę O. na asfalt. Zostało mu tylko pół kilometra do zamknięcia pętli na 70. kilometrze Kaliskiej Setki. No a potem jeszcze 30 kilometrów. Kuba O. leży na chodniku i zastanawia się nad całym swoim życiem. Bo jego całe życie w tym momencie, to ten bieg, upływające sekundy, za chwilę minuty i meta, która z każdą chwilą odjeżdża coraz dalej. W 29. Supermaratonie Kalisia startowało dwóch naszych Podopiecznych. Kuba O. czyli nasz Pict. I Kuba Fro. Obaj debiutowali na dystansie powyżej maratońskiego. Obaj byli gotowi, żeby pokonać 100 km poniżej 10 godzin, chociaż Kuba Fro jeszcze miesiąc temu zarzekał się, że „on chce tylko przebiec”. Tralalala,...

więcej...

Share

Biega pan Hilary

Jak umoczyć gigantyczną kasę i zafundować sobie ponurą minę, ból obręczy barkowej i wielki dylemat w zakładzie optycznym? Macie jakieś doświadczenia ze szkłami progresywnymi? To się podzielcie, please&help Decyzja o zmianie okularów zapadła gdzieś na wiosnę. Tamte wyszły już z użycia, dioptrie im się przedawniły, fason zestarzał. No i jak powiedziała mi moja ulubiona blogerka modowa, z którą rozmawiałem do Twojego Stylu warto mieć trochę grubsze oprawki, żeby przykryć zmarszczki przy oczach. Dojrzałem właśnie do decyzji, poszliśmy do jednego, drugiego salonu i wygrały oprawki z całkiem fajnego salonu Lynx. Warunek był taki: mają się nadawać zarówno do biegania, jak i do cywilnego ubrania. Dają radę? Pani zrobiła mi badanie, dołożyła po pół dioptrii. A co z kwestią czytania? W poprzednich okularach patrzyłem sobie po prostu pod soczewkami, tu...

więcej...

Share

Awantura o cukier

Pożarliśmy się o cukier. Ale jak. Z wrzaskami na cały dom, z bluzgami, ostra jazda. Cichy dzień trwa już z sześć godzin. Więc chyba to ważna rzecz, ten cholerny cukier. Wróciliśmy z lunchu w indyjskiej knajpce pod domem cudownie wpatrzeni w swoje oczy, nieustająco zakochani. Tak mi się słodko zrobiło, że mówię: Kochanie, mam taki słodki nastrój, że chciałbym postawić dwie kwestie dotyczące Małego Yody - zagadnąłem na własną zgubę. - Fantastycznie, że Yoda nie je wstrętnych słodyczy, lizaków, cukierków. Chciałbym tylko dopuścić do normalnego użytku Nutellę i herbatę z cytryną. No i się zaczęło. Zanim powiem co, to się wytłumaczę ze swoich intencji, bo potem już nie doszedłem do głosu. Nie mam takiego miecha w płucach, żeby się zdołać przebić przez to, co później nastąpiło. Nutella jest...

więcej...

Share

Ultramaratończyk Dean Karnazes: drogi powrotnej nie ma

Krótki wywiad z Deanem Karnazesem i dłuższa historia Oli ze "Strzału w 10". Dziś oddaję głos innym [Wojtek]. Dean Karnazes o ultra przed spotkaniem Życie bez Ograniczeń Dean Karnazes, ultramaratończyk z doświadczeniem i głośną na całym świecie książką "Ultramaratończyk", przyjechał właśnie do Polski. Ma w weekend wziąć udział w wydarzeniu Życie bez Ograniczeń w Hali MT w Warszawie. Wydawnictwo Galaktyka, które wydało "Ultramaratończyka" obiecało książkę z podpisem Deana - jak dotrze, robimy konkurs na FB na KS Staszewscy - Trenuj Bieganie. Oraz zapośredniczyło w mini-wywiadzie. Zadałem Deanowi trzy pytania: Czy widzisz dla amatorów drogę z powrotem od ultramaratonów, biegów górskich do szybkich startów w maratonach, półmaratonach i dziesiątkach na asfalcie? Trzeba się w czymś specjalizować, żeby wygrywać. Ja jestem mocny na dystansach ultra i takie przeważnie biegam....

więcej...

Share

Powiedzcie jej o podium

Powiedzcie jej o podium, jaki jest stamtąd widok, jak się wtedy stoi mocno na nogach, jak się uśmiecha od środka chociaż na dworze taka plucha jak w ostatnią niedzielę. Powiedzcie jej, niech chociaż wie. Bo chociaż w niedzielę pojechała na Bieg Kobiet, żeby tam stanąć i chociaż sobie to w biegu wywalczyła - to nadal nie wie. Kiedy była małą dziewczynką, a potem dużą dziewczynką - nie umiała przegrywać. Do małych zawiści doprowadzali ją wszyscy, którzy w jakichkolwiek zawodach ją pokonali. Potrafiła posuwać się nawet do oszukiwania w chińczyka, kiedy graliśmy we trójkę, z córką wówczas przedszkolakiem. Od kiedy poczuła się pewniej na świecie, wszystko sobie poukładała - potrafi cieszyć się z innych miejsc niż pierwsze. Ale ma w sobie tę góralską zadrę, którą pokochałem, to co...

więcej...

Share
Nieprawidłowa nazwa użytkownika, żadnych zdjęć, lub serwery Instagram nie został znaleziony
Nieprawidłowa nazwa użytkownika, żadnych zdjęć, lub serwery Instagram nie został znaleziony