Top

Author: Staszewski Wojciech

KS Staszewscy / Articles posted by Staszewski Wojciech (Page 2)

Medal od Iriny

Chciałem być Polską, tą z półfinału z Ameryką - która poprzedniego wieczoru pokonywała kryzysy, parła do zwycięstwa w tajbreku. A byłem Włochami. Dokładnie o tym myślałem na 39., 40., 41. kilometrze wczorajszego Maratonu Warszawskiego. Że mecz już jest przegrany i teraz trzeba tylko dotrwać do końca. Tak jak Włosi po przegranym pierwszym secie, kiedy odpadli, chcieli iść popłakać sobie w trattorii, a musieli jeszcze grać do końcowego gwizdka. Jedyną motywacją do utrzymywania jakiegoś tempa biegu - a na końcu spadło ono o ponad pół minuty na kilometr - było to, żeby w końcu dotrzeć do mety i odebrać swoją porażkę. Bo opcji zejścia z trasy nie ma. Z trasy się nie schodzi, chyba że kontuzja. Jak to się stało? Ładny numer, nie? Dzięki, Ala. Ruszam w naprawdę rześki, choć słoneczny...

więcej...

Share

10d10.01

Flagę trzymają Andrzej ze Szczepanem. I świetnie wyszło, bo Szczepan na obozach w Rabce nieraz pełni funkcje asystenckie - dobiec z grupą na stadion albo rozstawić słupki na kross z trenerem. A Andrzej - jak się okazało był pierwszy na mecie pierwszego biegu, jaki zorganizowaliśmy z Kingą w życiu. Pierwszej edycji Dziesiątki do Dziesiątej. Było super. Ścigaliśmy się w 29 osób, co przerosło nasze oczekiwania. Byli Podopieczni i byli Podopieczni (tak, to nie błąd, tylko gra językowa), znajomi i nieznajomi. Super towarzysko, super treningowo. Kinga chciała zrobić 5 km easy i 5 km w tempie progowym, wyszło jak trzeba, a nawet szybciej. Prawie wszystkim zresztą wyszło "nawet szybciej". W efekcie chociaż gnaliśmy z Tomkiem (z ubiegłorocznego Szykuj Się Na Krynicę czyli naszym Torexem), jak dzicy podbijając...

więcej...

Share

Sportowa niedziela 23 września 2018

10 pytań o nowy bieg: Dziesiątka do Dziesiątej. Czyli wszystko, co chcecie wiedzieć o trasie, czasie, zegarze i dyniach Co to jest za laska na zdjęciu głównym? To Moja Sportowa Żona, Kinga. W niedzielnym biegu DdD (Dziesiątka do Dziesiątej) biegnie na 47 minut. Czyli startuje o 9:13:00. Ale krzyczy mi właśnie znad drugiego komputera, żeby nie wyszło, że ten bieg, to jakieś zawody. Tylko, że to "trening z elementami rywalizacji". Gdzie jest start i meta? W Lesie Kabackim, w miejscu określanym na mapach jako „róg Moczydłowskiej i Leśnej”. Mapa to takie Google Maps tyle że na papierze. To jest tam, gdzie biegało się w kabackim Grand Prix 10 lat temu, 150 m za szlabanem na Moczydłowskiej. O której startujemy? To zależy od Ciebie, kiedy chcesz...

więcej...

Share

Dziesiątka do Dziesiątej (NOWY BIEG!)

Widzimy się w niedzielę za tydzień - 23 września - w Lesie Kabackim na treningowych zawodach, jakich nie było w Warszawie od lat? Dziesiątka do dziesiątej czyli bieg z handicapem. Przed 9.00 wieszamy zegar w Lesie Kabackim (ul. Moczydłowska róg Leśnej, tam gdzie w Prehistorii Polskiego Biegania startowało kabackie Grand Prix) - i startujemy o takiej godzinie, żeby dobiec na metę dziesiątki mniej więcej o 10.00. Kto chce może pobiec szybką dziesiątkę w 55 minut (jeśli to dla niego szybko) startując o 9.05. Kto chce może zrobić wolne wybieganie w 52 minuty (jeśli to dla niego wolno) startując o 9.08. Trasa jest nie do zgubienia, to oznaczona w budżecie partycypacyjnym dziesiątka w Lesie Kabackim. Efekt zachwycający: kula śnieżna. Zaczynasz raczej samotnie, stopniowo pojawiają się biegacze...

więcej...

Share

Co to jest 8 sekund?

Te uśmiechy to przed startem. Przed startem zazwyczaj jest nadzieja, po te strzały dopaminy biegamy. A Ci, którym to się przerodzi w życiówki, w spełnione marzenia – większości osób na tym zdjęciu – dostają potem drugi taki strzał, tylko jeszcze większy. Dla nich medal zawsze jest złoty. Chwalcie się w komentarzach, wpisujcie miasta. Wpisujcie czasy i radości. Ja opiszę swój bieg. Sobotni wieczór błonia stadionu, start do Półmaratonu Praskiego. Trochę nie wiadomo, co wcześniej zjeść. Na obiad jest obiad, a na wcześniejszą kolację fura węglowodanów prostych. Ja jeszcze poprawię bananem przed startem, a Kinga żelem. Sikam na słomkowo. Wytrenowałem swoje. Jestem gotowy. To jeszcze nie jest maksimum formy, maksimum będzie na Maraton Warszawski, bo to moje drugie biegowe święto po obozie w Rabce. Ale jest optimum. W strefie przybijam...

więcej...

Share

Pompka czelendż

Zakopałem się w piachu, jak żuk gnojarek w „Faraonie”. Moja trzydziestka w lasach między Sztutowem, a Krynicą Morską stukała w morskie dno od drugiej strony. Powinienem biegać easy po 5:15, na pewno nie wolniej. Trzydziestkę – po 5:30. Wolniej się zdaniem Podopiecznego Kuby nie da, bo PK też właśnie robił trzydziestkę i chociaż go mitygowałem, to pobiegł, jakby to było zwykłe 75-minutowe wybieganie. Otóż da się. Da się, kiedy zacznie się w 6:34, a jedynym usprawiedliwieniem jest sesja w saunie fińskiej poprzedniego dnia (czy Was to też tak rozwala?). I kiedy w drodze powrotnej z Krynicy Morskiej można przyspieszyć tylko ciutek i zakończyć ze średnim tempem 6:25 min./km. Ziarnka piasku lecą przez klepsydrę, lecą i nie chcą przelatywać wolniej. Zdjęcie z zachodu słońca. W "Faraonie" poszło o...

więcej...

Share

Dobre ciuchy, słaby parkrun

Od razu uprzedzam - nie, nie jesteśmy trzeci raz w tym roku na Suwalszczyźnie. Byliśmy tam w lipcu, a było tak ładnie, żeśmy trzaskali sesję za sesją w przerwach między bieganiem. Teraz jesteśmy w Warszawie, a ja dodatkowo jestem w czarnej d...

więcej...

Share

Słuchawki biegowe dla perskiego ucha

Moja żona Kinga się zakochała. Stało się to na Suwalszczyźnie, na samym początku naszych wakacji. Zakochała się w słuchawkach biegowych. Historia zaczęła się pod koniec wiosny, kiedy Kindze przetarł się kabelek w słuchawkach do biegania. A że Kinga jest pod względem uszu bardzo nietypowa, zaczął się problem. Jedyne słuchawki, jakie się dla niej nadawały, to słuchawki z pałąkiem, ale nikt już takich nie produkuje, poza wielkim sprzętem dla audiofilów. Wszystkie douszne, z zausznikiem czy bez przeważnie ją gniotły, a zawsze wypadały. Czasem mówię o Kindze, że jest perskim kotkiem, kiedy nie chce zjeść malin, bo widzi pleśń albo awokado, bo coś z nim nie tak. Ale zawsze da się znaleźć maliny albo awokado, które ją zadowolą. Ze słuchawkami do niedawna zawsze było nie tak. Więc kiedy przetarł...

więcej...

Share

I po świętach

8. Letni Obóz Biegowy w Rabce Zdrój dobiegł (do) końca. Dobiegł jak zwykle sztafetą, wiemy już gdzie stanąć, żeby zrobić najlepsze zdjęcia przekazywania pałeczki, gdzie jest dobre światło, gdzie najwięcej agresji i dynamiki. To hasło tego obozu, wymyślone przez Obozowiczów gdzieś tak w połowie: agresja i dynamika. Tu na sztafecie Tomek podaje pałeczkę Pawłowi. Razem z Maćkiem zwyciężyli w trzyoosobowej sztafecie 4x400. Każdy biegł czterokrotnie 400 metrów robiąc skrócone - po męczącym tygodniu - interwały. Przebiegliśmy pewnie ze 100 km przez ten tydzień, a wiele to kilometry jakościowe. Czy ktoś z Obozowiczów wie dokładnie, ile, bo Agnieszka z Wrocławia pytała, a ja często zapominałem włączyć Garmina, np. jak zbiegaliśmy z Kasprowego nacisnąłem dopiero w połowie drogi na Halę Gąsienicową. Pstryk! Bo wcześniej byłem zajęty całym sobą jak...

więcej...

Share

Łobuz biegowy 2018

Witam obóz biegowy w Rabce jak trzecie w roku święta - letnie, sportowe. Starzy znajomi od lat, nowi znajomi od miesięcy i ci, z którymi się dopiero poznajemy. Najpierw na tarasie pensjonatu (od ośmiu lat zawsze tu mamy spotkanie organizacyjne i nigdy jeszcze nie padało). Potem w biegu po Rabce, kiedy pokazujemy wszystkim najbardziej rozbiegane miasteczko na Podhalu. Kiedy biegniemy przez park albo po szlaku co i raz ktoś z tubylców albo kuracjuszy rzuca, że też kiedyś biegał albo pokazuje, że potrafi utrzymać się z nami przez 150 metrów i to z plecakiem. Sportowa niedziela. Najpierw zdobywamy Luboń. Góra z tak pocztówkowym widokiem, że tutaj robimy ostatnio oficjalne zdjęcie w obozowych koszulkach. Przed szczytem jest czelendż - 600-metrowy wbieg, ostry pion. Do nielicznego grona tych, którzy...

więcej...

Share
staszewskibiega_ksstaszewscy
163
 Zdjęcia
444
 ludzie
559
 Następujący
Tak było w marcu’18 na mini-obozie biegowym. Uwielbiam to zdjęcie, my styrani podbiegami w brei, krajobraz polodowcowy. Tak będzie pewnie na mini-obozie w marcu’19. 🏃🏼‍♀️Zapisy otwarte: https://ksstaszewscy.pl/mini-oboz-2018/ 🏃🏼‍♀️A tu krótka literatura na blogu: https://ksstaszewscy.pl/mini-oboz-bedzie-w-marcu/ 🏃🏼‍♀️A kto powiedział, ze przy minus 5 nie jeździ się na rowerze? Na pewno Mały Yoda o tym nie słyszał. #mroz #rower #hardcoreowychlopczykMój syn ma na imię Yoda. Drugie imię. Jak to się stało, co na to Rada Języka Polskiego, a co USC - na blogu: https://ksstaszewscy.pl/maly-yoda-z-warszawy/ #staszewskibiega #ksstaszewscy #malyyoda #wyroznijsieDzisiejszy #parkrunursynów w obiektywie wolontariusza 😎 Na ostatnim zdjęciu asystent 😘 wsiada na rower 👍I ❤️ Veturilo. Roztrenowanie w drodze do pracy: #rowermiejski #warszawa #skarpawarszawska #przyrodawmiescie #ksstaszewscyWiesz, ze #roztrenowanie po sezonie to nie jest stracony czas? To szansa na nowe przyjemności. Radość z wykonania serii pompek na specjalnych uchwytach od @kinga_z_ks_staszewscy 😃 #bezcenne #bieganie #niebieganie #pompkiŁadniejsza twarz roztrenowania #niebiegamy #rower #randkazzonaWtorkowy #treningwspolny z #ksstaszewscy - na początek roztrenowania #tabata dla biegaczy. Tak skacze tylko #grupamlodziezy 🏃🏼‍♀️🏃🏻😃👍W drodze do pracy #roztrenowanie #rower #przyrodawmiescie