Krew

No żesz za chińskiego boga się nie wyrobię. Nie ma szans. Podjadę do lasu, chociaż mam biegiem pięć minut, ale bez tego, to zostanie mi chyba kilka minut na podbiegi, a muszę zrobić te podbiegi, bo jeszcze ich w tym tygodniu nie było. W ogóle właściwie biegania nie było, taka opustka, że zrobiłem tylko 1,5-godzinny trening z Podopiecznymi we wtorek i w czwartek rano mam tylko te kilkanaście kilometrów w nogach, to jakaś żenada.

Więc podjeżdżam do lasu, robię podbiegi – cztery 40-sekundowe i cztery po 20 sekund, z dobiegiem do górki wychodzi rytualne 30 minut – chociaż wiem, że potem będzie na minuty. Przy samochodzie zero rozciągania, bo chociaż powtarzam ciągle, jak rozciąganie jest ważne, to tym razem ważniejsze jest, żeby oddać Mojej Sportowej Żonie samochód o 12.30, tak jak się umówiliśmy, bo ma jakieś zaplanowane wyjście. Nie wiem jakie, bo mieliśmy wcześniej parę dni z lekką wrogością i małym kontaktem. Piszę, bo nie zawsze jest wesoło. Już zresztą jest.

No ale tym bardziej staram się zdążyć. Miałem jeszcze fantazję, że zawiozę do brandowania obozowe koszulki, które przyszły poprzedniego dnia, ale ludzie, ja miewam naprawdę wielką fantazję. Gnam do szpitala oddać krew.

Oddaję dwa razy w roku, po sezonie jesiennym (w zeszłym roku widziałem wbite w książeczce 12.11.2015) i po wiosennym. Nie mogłem po Radomiu, bo choroba, bo leki, bo wyjazd i oddaję dopiero teraz. Wiecie, że krew jest ważna w bieganiu? Czerwone krwinki – hemoglobina –  transportują tlen do komórek. A tlen jest potrzebny, żeby spalać i wytwarzać energię. Zawsze szukam u lekarzy i pielęgniarek jakiegoś uzasadnienia, że krwiodawstwo sprzyja bieganiu, ale jedyne, czego się dowiedziałem, to że nie przeszkadza – o ile zachowa się rozsądny odstęp od startu. Po oddaniu krwi parametry lecą w dół, hemoglobina odbudowuje się miesiąc, więc można przyjąć, że po dwóch na bank wszystko jest w normie, więc ja przyjmuję, że po trzech miesiącach. Tym razem do Maratonu Warszawskiego mam trochę mniej. Trudno, tym razem 2,5 miesiąca musi wystarczyć.

Przy okazji dowiedziałem się od pielęgniarki, że ważny jest też hematokryt. Jeśli jest zbyt wysoki, krew jest zbyt gęsta i transport tlenu robi się trudniejszy. Ideałem jest więc hemoglobina w górnej granicy normy, hematokryt w dolnej. U mnie hemoglobina mogłaby być wyższa, ale nie jest źle. Oby do jesieni.

Kilometry nabiegałem w weekend. Najpierw był sportowy piątek z dwugodzinnym biegiem do pracy, a potem sobota ze średnim wybieganiem zakończonym startem w parkrunie Ursynów. Czas jak na krwiodawstwo do przyjęcia 19:49, a miejsce zaskakująco przyjemne, bo trzecie. Po bieganiu wybraliśmy się rodzinnie na rower z przystankiem na torze przeszkód, na którym swój trening zrobił Mały Yoda. Wcześniej w domu zaczął spontanicznie wykonywać start niski (trochę niestety myląc komendy) – widać, że się oglądało mistrzostwa w LA.

IMG_9201

IMG_9203

IMG_9198

A niedzielę spędziliśmy jak ostatnie leniwce na Polach Mokotowskich (z tym, że MSŻ rano biegała, a Mały Yoda potem trenował na hulajnodze). Zobaczyć z kawiarnianego leżaka Podopiecznego, który realizuje długie wybieganie z rozpiski treningowej – bezcenne. Zaproponowaliśmy łyka lemoniady i Szczepan ruszył w drogę.

IMG_9220

A myśmy nie musieli. Lubię lato, kiedy lemoniada jest zimna, a krew gorąca. Po oddaniu krwi w czwartek spóźniłem się do domu 6 minut. MSŻ wybaczyła.

IMG_9217

Komentarze

4 thoughts on “Krew”

  1. Zawsze wybacza!:) doceniasz ? A moja krew nie tak dobra o hemoglo i hemato w dole. To by tłumaczyło wszystko. Biorę żelazo i gratuluję pudła ! Lipiec miesiącem medalistów 🙂

  2. Pingback: free downloadable creative resources - EXCLUSIVE

  3. Pingback: najbolje od domace glazbe

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *