Podbiegi bez zbiegów

Jak się robi podbiegi bez zbiegów? Lubię ten trening biegowy, wpisuję go często Podopiecznym, którzy jadą w góry. A że w niedzielę miałem mało czasu na poranne bieganie, to sam go zrobiłem.

Na zdjęciu moja góralska rodzina w powiększonym składzie o elementy francusko-peruwiańskie. Pamiętajcie: Rabka to nie żaden zaścianek, Rabka obejmuje swoimi rękami cały świat. Osoby na zdjęciu mieszkają w Paryżu, Warszawie, Dublinie, Krakowie. Europa.

Na wycieczkę rodzinną na Maciejową wybrałem się na rowerze. Po pierwsze żeby przeżyć coś nowego, bo nie co dzień mogę sobie pojeździć rowerem po górach. Efekt mocno wątpliwy. Na to że pod górę będę prowadził rower jedną czwartą drogi, byłem przygotowany. Ale że nie będę w stanie przez jedną czwartą zjeżdżać, bo po stromiźnie i kamieniach nie umiem, to się nie spodziewałem. I że wywalę się nieszkodliwie na szczęście już przy pierwszej próbie hamowania na trawie. Jednak jestem rowerzystą okazjonalnym i szosowym.

Dwa elementy na tym zdjęciu – od 18 lat mojego jeżdżenia do Rabki – wyglądają tak samo. Luboń Wlk. i Kinga

A po drugie – wracając do wątku – wziąłem rower, bo na Maciejowej byłem już z rana. W sobotę zrobiłem dwugodzinne bieganie na Stare Wierchy, więc w niedzielę miałem prawo zrobić krótki trening (chociaż dwudniówka wytrzymałościowa to też świetny środek treningowy – ale na to nie było czasu). Więc chociaż od problemów z drugą łąkotką unikam podbiegów (poza Treningami Wspólnymi), stwierdziłem, że wyjątkowo będą podbiegi – ale w fajnym wariancie: podbiegi bez zbiegów.

Ustaliłem sobie 10 razy 1 minuta. Jak to się robi? Minuta mocnego podbiegu (pamiętacie: wyprostowana sylwetka, brzuch napięty, mocna praca ramion, kolano wyżej niż przy zwykłym biegu i biegniemy szybko). A potem zamiast zejścia/struchtania na dół – spokojny marsz do góry przez minutę z kawałkiem. I kolejny podbieg. W ten sposób przez te dwadzieścia parę minut marszobiegu cały czas wspinamy się coraz wyżej.

I docieramy do widoków. A to jeden z głównych sensów biegania w górach. Bonus za wysiłek na podbiegach.

Taki trening jest nieco dłuższy, bo potem z 10 minut się zbiega. Ale przyjemność w porównaniu z 10 odcinkami bieganymi góra-dół nieporównywalnie inna.

W drodze powrotnej można ćwiczyć technikę zbiegania. Chyba że będą kamory i za stromo.

Komentarze

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *