Top

Łobuz biegowy 2018

KS Staszewscy / Blog  / Łobuz biegowy 2018

Łobuz biegowy 2018

Witam obóz biegowy w Rabce jak trzecie w roku święta – letnie, sportowe. Starzy znajomi od lat, nowi znajomi od miesięcy i ci, z którymi się dopiero poznajemy. Najpierw na tarasie pensjonatu (od ośmiu lat zawsze tu mamy spotkanie organizacyjne i nigdy jeszcze nie padało). Potem w biegu po Rabce, kiedy pokazujemy wszystkim najbardziej rozbiegane miasteczko na Podhalu. Kiedy biegniemy przez park albo po szlaku co i raz ktoś z tubylców albo kuracjuszy rzuca, że też kiedyś biegał albo pokazuje, że potrafi utrzymać się z nami przez 150 metrów i to z plecakiem.

Sportowa niedziela. Najpierw zdobywamy Luboń. Góra z tak pocztówkowym widokiem, że tutaj robimy ostatnio oficjalne zdjęcie w obozowych koszulkach. Przed szczytem jest czelendż – 600-metrowy wbieg, ostry pion. Do nielicznego grona tych, którzy dali radę w ciągu tych lat wbiec bez wchodzenia, dołączają Justyna i Przemek, chociaż głowy nie dam, czy Przemek, weteran, już tego kiedyś nie zrobił.

Magia takich rytuałów jest potężna. Zawsze Luboń stoi jak stał, zawsze jest wyzwanie z ostatnim podbiegiem, a za każdym razem historia rozgrywa się inaczej, inna pogoda, widok, ludzie inni. Łobuzy, bo komu z dorosłych ludzi chciałoby się jechać na sportowe kolonie?

Jeszcze fotka z Alpaką i Szczeblem w tle. Zapomniałem opowiedzieć, że kolejna góra to Śnieżnica, gdzie szlifowała swoje narty Justyna Kowalczyk, ale może łobuzy tu zajrzą i przeczytają.

A po południu Maciejowa. Moja górka, czasem myślę, że już bardziej moja niż Lasek Bielański albo Puszcza Kampinoska. Robimy podbiegi, ale bez zbiegów, tylko przed kolejnym podbiegiem zbieramy się razem i zasuwamy znów mocno pod górę. Rywalizacje, zabawy, jak na koloniach. I zaliczony potężny trening siły biegowej, jak na obozie.

To już po ostatnim powtórzeniu, 1 minuta 15 sekund. Nie było lekko.

Ostatni podbieg wydłużyłem o 15 sekund, żebyśmy dotarli do tego miejsca na Maciejowej, gdzie kiedyś był wyciąg i nartostrada, a teraz jest polana z widokiem na ten Luboń, który zdobyliśmy rano i kawałek Rabki. Rabka ma dużo kawałków, co roku turyści wywożą po kawałku w swoim sercu.

Na górze zrobiliśmy też rzetelny trening zbiegów, z pokazem jak zbiegać, a jak nie zbiegać. Przydaje to się tutaj na każdym kroku, bo w promieniu 100 kilometrów trudno znaleźć tu płaski odcinek – albo jest do góry, albo w dół. Wszystkich śmieszy naturalne już dla mnie określenie szlaku: płasko do góry.

A jak jest płasko w dół, a nawet trochę ostrzej w dół, to łobuzy zbiegają jakby byli statystami w “Janosiku”. Bo wiecie: z bardzo ostrej górki zbiegamy “zbójnickim”, takimi drobnymi kroczkami jak Marek Perepeczko (młodsi: aktor) w czołówce “Janosika” (młodsi: serial, ciekawe czy jest na Netfliksie). A jak zbieg jest zwykły, to ignorujemy go i tniemy w dół.

Grupa opanowała to w takim stopniu (napięty brzuch, mocna praca ramion na boki, nogi trochę szerzej), że nie mogłem się zdecydować, czy na koniec dać zdjęcie, które pokazuje same mięśnie:

Czy jednak takie na którym są ludzie:

Od lewej: Maciek, który siebie z przed roku zostawił za plecami o dobrą minutę na kilometrze, Marcin, biegowy samorodek, Radek, który ciągnie na każdym treningu w czołówce, co zwiastuje poprawę wszystkich życiówek na jesieni, Szczepan, który skutecznie łapie impuls do powrotu do zeszłorocznej formy, Przemek, który już odzyskał 99 proc. formy sprzed kontuzji i zasłaniająca go Magda, której forma rośnie od pierwszego dnia w postępie geometrycznym, tam sięga, gdzie nie dobiegała dotąd myślą (a nie jak najpierw napisałem Agnieszka, która solidnie przygotowała się do obozu, widać jak chłonie każdy trening, a ja już wiem, jak jej to odda na jesieni) oraz Justyna, która zazwyczaj pokazuje nam wszystkim plecy, taka jest mocna. Obóz biegowy, na którym najszybsza jest dziewczyna – cóż lepszego może się zdarzyć dziennikarzowi Wysokich Obcasów (Praca)? No i żeby czołówka była w komplecie, to jeszcze Marek z sąsiedniej wsi, który na tym zdjęciu albo schował się za Szczepanem albo uciekł do przodu i wybiegł z kadru.

Każdy biegacz to inna historia. Dzielimy się nimi na grillu (antycypuję, bo to dziś wieczorem będzie), na szlaku… Na przykład ten góral ze zdjęcia otwarciowego, pan Kazimierz, pięknie wystylizowany i brodaty jak Kwiczoł (młodsi: Janosik), którego poprosiliśmy o wspólne zdjęcie, a on się zgodził, ino kazał se przynieść cuchę z kłody, na której siedzieli ludzie, a myśmy nie rozumieli o co chodzi, polecieliśmy ze Szczepanem do kłody i pytamy, kto jest córką tego pana. W dodatku jedna się zgłosiła, że ona może trochę jest, poszła z nami i wyjaśniło się, co to cucha.

Pół drogi w dół mieliśmy z tego polew. Łobuz biegowy 2018 – dwa dni za nami, a już za dużo się dzieje, żeby to krótko opisać. Biegniemy zaraz na stadion, na ćwiczenia siły dynamicznej, siły biegowej i pracę nad rytmem.

Share
Wojciech Staszewski

Komentarze:

  • DJ rav
    30 lipca 2018 at 19:21

    Oczywiście, że Przemek to wbiegł już;)

  • Marzena
    30 lipca 2018 at 19:34

    Aż sprawdziłam – cucha to kurtka góralka, tak?

    Serdeczne pozdrowienia dla znajomych i nieznajomych biegaczy. 🙂

    Ale że Kinga nie na czarno? 🙂

  • Justyna
    30 lipca 2018 at 23:52

    Łobuzy zajrzały i przeczytały i wiedzą już, że kolejna góra to Śmieżnica 🙂

Dodaj komentarz

staszewskibiega_ksstaszewscy
171
 Zdjęcia
456
 ludzie
566
 Następujący
Bombowy czwartek! Długie wybieganie 🏃🏻w drodze do pracy (tempo easy 5:28 min./km więc ok). A po pracy Kinga ❤️ przyrządza bombę węglowodanową, zdrową na maksa 👍 #ksstaszewscy #kingajestsuper #salata #awokado #gruszka #orzechyKS Staszewscy 🏃🏼‍♀️🏃🏻zaczęli Nowy Rok od opowiadania w #tvn24 #jakzaczacbiegac - o godzinie 8.10 😱 Najważniejsze: zacznij DZIŚ! Jutra nie ma! 😀Potem fota z @Robert Kentereit i Kinga pędem ruszyła na trening outdoorowy z Podopiecznym. A ja wrzucam tę fotę między seriami pompek na treningu indoorowym własnym 👍 #ksstaszewscy #nowyrok2019 #wstajesziwiesz #itrenujeszTu możesz przeczytać o bieganiu w Wigilię w bieli:  https://ksstaszewscy.pl/sniegi-na-wysokosciach/ A tu o marcowym mini-obozie w Rabce, na który wyznaczałem właśnie tę trasę: https://ksstaszewscy.pl/mini-oboz-2018/. #ksstaszewscy #lubonwielki #zimawgorach #wszystkiegonajlepszegoNajprostsze życzenia świąteczne. Najszczersze. Prosto z Rabki, z drogi na Luboń Wlk. 🌲🎁❤️😃 Kinga i Wojtek #ksstaszewscy #christmas #runninginsnow #zyczeniaswiateczne #lovelovelove #szczerzePodaruj bliskim BIEGANIE 🏃🏼‍♀️🏃🏻🎁🌲 Kliknij i będziesz mieć super prezent do wydrukowania w kilkadziesiąt minut 👍📲❤️ https://ksstaszewscy.pl/bon-prezentowy-na-bieganie/ #bieganie #podchoinka #bonprezentowy #voucher #nowapasja #zmianaFinisz dzisiejszej 10do10 czyli treningowego wyścigu na 10 km do wspólnej mety w Lesie Kabackim. Wyniki za pół godziny na KS Staszewscy - Trenuj Bieganie na FB. Dzięki za wspólne emocje 😃 #ksstaszewscy #10do10 #laskabacki #powitaniezimyStartowaliśmy w pierwszym, premierowym parkrunie Warszawa Pole Mokotowskie (każda sobota 9.00). Szybka piątka. Przynajmniej dla naszej Podopiecznej Iwony (górne zdjęcia), która pobiegła ok. 22:30 i wyprzedziła trenerkę Kingę (która robiła trening progowy). Eliza (dolne foto) - trening easy. A trener Wojtek - trening porażki na początek sezonu, nie byłem nawet w dwudziestce. Tak się zaczyna praca pod wiosenne medale 👍 #parkrunpolemokotowskie #ksstaszewscy #staszewskibiega #odfakapudosukcesuOdkrycie tygodnia: woda z cytryną jest pyszna. Trzeba tylko odstawić cukier i za jakiś czas woda z cytryną przestaje być kwaśna, staje się pachnąca, aromatyczna, lemoniadowa. Towarzyszy mi dziś w pracy i czuję, że zaproszę ją na stałe do swojego życia 💻🏃🏻📲😀👍Tak było w marcu’18 na mini-obozie biegowym. Uwielbiam to zdjęcie, my styrani podbiegami w brei, krajobraz polodowcowy. Tak będzie pewnie na mini-obozie w marcu’19. 🏃🏼‍♀️Zapisy otwarte: https://ksstaszewscy.pl/mini-oboz-2018/ 🏃🏼‍♀️A tu krótka literatura na blogu: https://ksstaszewscy.pl/mini-oboz-bedzie-w-marcu/ 🏃🏼‍♀️