Most na drugą stronę

Biegnę przez most. O ile jest w ogóle most.
Życie to fabuła ułożona z przypadkowych zdarzeń, tak jak społeczeństwo składa się z przypadkowych ludzi. Fabuła jest taka, że napisała do mnie Dorota od Violi, żeby napisać o Biegu Przez Most, który odbywa się 4 września i jest to atestowana, asfaltowa dycha w Warszawie, choć na drugim końcu, w korkach jedzie się tam ode mnie dłużej niż do Radomia, ale przecież w niedzielę nie będzie korków. A z Violą znamy się z Majdanu, biegliśmy tam półtora roku temu z wolnej Polski w Biegu na Majdan i ten powiew wolności tak olśniewał Ukraińców. To se ne vrati, a przynajmniej nieprędko.
To napiszę o biegu, wystartuję w nim (bo termin na start kontrolny przed Maratonem Warszawskim idealny), rozdamy na miejscu ulotki KS Staszewscy, ucieszymy się wspólnie. Słyszałem o tym biegu dobre rzeczy, ale skoro mam go zareklamować, to napisz mi parę słów więcej, Viola.
I dostaję od Doroty od Violi maila z informacjami. Najpierw mi się robi tak ciepło, kiedy widzę pierwszą edycję zorganizowaną trzy lata temu po trasie trailowej z 200 uczestnikami. Jakbym się spiął i pobiegł 38 z małym haczykiem, byłoby trzecie miejsce.
Przypomina mi się Tomek H. rozczulony, kiedy na spotkaniu kończącym pierwszą edycję naszego obozu w Rabce dostał odręcznie wypisaną na bloczku KP fakturę. Widzę z tej samej perspektywy ten Bieg przez Most w fazie partyzanckiej, nie że most podminowany i zbliża się transport hitlerowskich ciężarówek z amunicją, tylko zdobywamy Dziki Zachód, jesteśmy pionierami, budujemy mosty dla pana starosty.
A w zeszłym roku już ponad 800 biegaczy na mecie, trasa z atestem, 38 minut daje perspektywę znalezienia się w pierwszej dwudziestce. To ja bym chciał tego dla siebie w tym roku: znaleźć się w pierwszej dwudziestce i pobiec poniżej 38 minut. Co na razie wydaje się mocno nierealne, a za dwa tygodnie chyba wciąż będzie trudne. Szybkość odchodzi do przeszłości. 36:30 – to se ne vrati.
Wchodzę na stronę Biegu przez Most, patrzę na trasę i kolejny przypadek w fabule. Ruszamy nie z okolic ratusza Białołęki jak mi się wydawało, tylko z jakiegoś parku (dzięki DJ Rav za korektę) na wskroś przez Tarchomin, do ulicy Odkrytej i tam zawrotka. I niech mnie kule biją, jeśli nie wypada ona akurat pod domem Janka, syna fotografa, który jest już po drugiej stronie.
Na zdjęciach dziesięcioletni Janek na rolkach i dwuletni Yoda na hulajnodze. Fotki z biegania w tym tygodniu nie mam, ale mogę się pochwalić 81 km zapisanymi na Garmin Connect.

DSC00036IMG_9988

DSC00040IMG_9991

DSC00042IMG_9985

 

Komentarze

12 thoughts on “Most na drugą stronę”

  1. Wojciech Staszewski

    Hej, hej,
    Wprawdzie trudno zauważyć ostatnio, żeby chętni do komentowania się przepychali – ale coś pokręciłem przy edycji bloga i nie działały komentarze. Już jest ok, można pisać, jeśli ktoś ma ochotę.
    Musiałem blog umieścić jeszcze raz – więc kto polubił ten odcinek w poniedziałek i do dziś nie przestał, niech polubi raz jeszcze 🙂

  2. To ja się odezwę 🙂 Też biegnę przez Most. Może nawet odważę się i poproszę o wspólne zdjęcie z autorem mojego planu treningowego? Mogę? Bo ja chyba nieśmiała jestem. 🙂 A chciałbym, na pamiątkę. W końcu 12 półmaratonów przebiegniętych, a zaczęło się od planu z Polska Biega i 8. Półmaratonu Warszawskiego…

  3. Odcinek polubiony ponownie. I na FB. Bloga zacząłęm czytać na emigracji (poleconego przez 'Tańczącego Jastrzębia’), a teraz kontynuuję w kraju.
    4 września mamy w Poznaniu Business Run sztafeta 5x4km. Raczej dla zabawy, ale taki smaczek Ekidenu, o którym tu czytałem i który chciałbym zrobić. W październiku Samsung Półmaraton w Szamotułach – do pobicia 1:19:56. Słabo to widzę.
    A autor jakie plany startowe oprócz 'Biegu przez Most’? i jakie czasy? Brakuje mi tutaj cyferek, tempa, planów cyferkowych itd. 🙂

  4. wczoraj i dziś łatwe easy: 5’06-5’12/123-128 bpm, to pewnie efekt obozu w livigno, gdzie zrobiłem około 220 km (15 dni, kolega z którym mieszkałem, 2’47 xx w maratonie o 110 km więcej:) i jeszcze kilkanaście km po górskich graniach i szczytach, niestety akcentów, jak to u mnie, nie udało się zrobić w całości, najbliżej byłem przy 12km e+ 12km tm (4’45) – wyszło 12km/5’13/132bpm + 10/4’34/141 bpm (z górki było) + 4 km marszobieg…, były jeszcze biegi zmienne, z którymi miałem kłopoty: 5x3km/4’45/1km/5’15 i 7x2km/4’40/1km5’10…
    marsz

  5. gz – Marsz postanowił dziś zaspokoić twój głód cyferek 🙂
    marsz – ależ orzesz! 10 km w tempie szybszym od maratońskiego?! Niewyobrażalne dla mnie

  6. no bo ty szybciej biegasz wojtku, poza tym było z górki:)
    a tak serio, to jaki w taki w takim razie jest najważniejszy element twojego bps maratońskiego?
    marsz

  7. @marsz – w tym BPS temat przewodni, to zwiększenie objętości i realne (wg Danielsa) tempo easy – staram się poniżej 5:15 i raczej wychodzi. Cyferki będą w poniedziałek 😉
    @rob – skończyłem dziś na bieganiu słuchać Sycylijczyka. Jak mi smutno 🙁 Maestria autora – wzbudzić w czytelniku tyle ciepłych uczuć do bandyty

  8. Pingback: BH spotovi

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *