Zachwytu doznałem w drodze na wtorkowy trening. Mieliśmy interwały na Agrykoli z Podopiecznymi, a ponieważ człowiek przed Półmaratonem w Radomiu musi też nawrzucać sobie trochę wytrzymałości, to dobiegłem na Agrykolę z Kabat, godzinę. I tę godzinę, w najprawdziwszym pierwszym zakresie – tętno 145 – zrobiłem w średnim tempie 4:56. Jak się kliknie tutaj, to wszystko można zobaczyć.
Ileż czasu zmarnowałem na truchtanie. Nigdy więcej treningów po 5:40. A przynajmniej póki będę łamał trójkę, nie 3:30 w maratonie. A przynajmniej, jeśli ten trening nie jest rodzinną wycieczką biegową z Moją Sportową Żoną do Konstancina. Ale wtedy mocniejsza końcówka na dokrętkę.
Przed tym biegiem wyglądaliśmy tak:
Pamiętam, jak zaczynałem prawdziwe bieganie po prawdziwej Warszawie. Jak przestała mi wystarczać dzielnica Wola, w którą rzuciły mnie wtedy rozstania i powroty – i na długim wybieganiu dotarłem na Bemowo i Boernerowo. Jakbym sobie zamontował w butach takie odrzutowe silniczki, jak w którejś z pierwszych ksiąg Tytusa. Czułem, że dziś MSŻ na tej wycieczce do podwarszawskiego kurorciku też wkracza w inny wymiar biegania.
Na trasie pogonił nas pies. Wielki, z tych ras, o których mówią potem w dzienniku, że zagryzły pięcioletnią dziewczynkę przechodzącą przez wieś. Na szczęście merdał, ale z drugiej strony okrążał nas jak rekin. To znaczy z jednej i z drugiej strony, z jednej i z drugiej, zatrzymując się za każdym razem o kilka metrów bliżej. Wycofaliśmy się z godnością i nadłożyliśmy nieco, ale dotarliśmy do Jeziorki. Kiedy pojedziemy na Mazury, w tym roku jeszcze nam się nie udało.
Najbliższe wyjazdy w naszej rodzinie, to Zakynthos i Radom. MSŻ leci za tydzień z Sabiną (że biegaczką i że siostrą, to już chyba wiadomo) na tydzień greckich wakacji. A tydzień po jej powrocie ja jadę na półmaraton do Radomia. Każdy ma takie wyprawy, jakie sobie zaplanuje.
Jeśli nie będzie w Radomiu greckiego upału, to zawalczę. Jeśli będzie, to też zawalczę, tylko wtedy będą mnie znosić ze strefy mety być może na tarczy. Mam teraz naprawdę dużo powodów do zadowolenia na treningach – tempo na interwałach z Kamilem od Hymnu (d. Tokowy) albo we wtorek z Podopiecznymi przekraczało, to, co potrafiłem przed Półmaratonem Warszawskim. Powinienem wg Danielsa biegać interwały po 3:35, a było często o kilkanaście sekund lepiej.
Fajna rzecz zdarzyła się w sobotę. (Uwaga, tani marketing własnych usług, jak to był łaskaw określić mój nieznajomy z Lasu Kabackiego). Pojechaliśmy z Małym Yodą na Agrykolę, bo musiałem zrobić naszemu trenerowi Kamilowi nowe zdjęcie na naszą nową stronę internetową – bo zmieniliśmy nazwę z Kancelaria Sportowa Staszewscy na KS Staszewscy. Pewien dowcip wyczerpał swój potencjał i czas na zmianę. Ja już ładniejszy nie będę, ale strona KS Staszewscy może być. Albo nowe logo, ile było myślenia, wybierania, eliminowania. Liczydło teraz żółte. I działa już na smartfonach, bo jest w html-u (dobrze zapamiętałem?). Barw czarnej i żółtej staramy się trzymać już od jakiegoś czasu, teraz z większą konsekwencją.
A! Ja to opowiadam, a przecież blog jest teraz zintegrowany ze stroną. Więc pewnie wszystko widać gołym okiem. Witajcie więc w nowych stronach 🙂
Z Agrykoli oprócz zdjęć, które miałem do zrobienia, przywiozłem takie, na które mogę patrzeć i patrzeć. Prosta sylwetka, naprzemienna praca ramion, dynamiczne odbicie. Miś Świata II.
35 thoughts on “Witajcie w nowych stronach”
Wojtek, Kinga
Świetny ruch!
Dobra zmiana 🙂
A nowa strona bardzo przejrzysta i czytelna!
Gratuluję!
Chyba jako pierwszy 🙂
Nowa strona piękna! Dodajcie tylko RSS 😉
siema 🙂
popieram, byznes ys byznes:)
tylko na moim telefonie dużo gorzej się czyta, można poprawić tą responsywność?
marsz
@RaV – ja jestem średnio kumaty, ale rozumiem, że to żart, bo RSS się dodaje na stronach niusowych, tak? W pierwszym odruchu chciałem pisać do naszego Bartka-Informatyka 🙂
@marsz – a o co chodzi z telefonem? Jaki masz model? Co się pogorszyło? U mnie jest ok (poza tym, że zdjęcie odwrócone, ale to błąd między ajfonem a publikacją).
A Miś Świata II z pięty podaje.
Jak tato… 😉
@Staszewski
Wojtek, wspomniałem o RSSie na serio. W czytniku RSS mam subskrypcje dziesiątek ulubionych stron, nie tylko blogów. Zamiast skakać codziennie po stronach www i wypatrywać nowych treści, odpalam sobie czytnik RSS na jakimkolwiek urządzeniu (komputer, tablet, komórka) i sprawdzam co nowego przybyło. Wszystko pięknie się synchronizuje (u mnie przez Feed Wranglera). Może RSS jest passé ale wielu ciągle tego używa, strasznie to wygodne. Dodanie wtyczki RSS do strony to będzie przysłowiowe 5 minut dla Twojego informatyka 😉 Z góry serdeczne dzięki 🙂
Ja również proszę o RSSa. Serio
Się melduję tutaj.
Żeby nie było, że nie potrafię. Potrafię! Jestem. Co prawda mocno zbity po ostatnim Biegu dla Maćka, ale zawsze…
Przy Vii edycji biegu potężna dawka zdarzeń przypominających orgowi o pokorze. Wolontariusze znikający z obstawy trasy, nieaktywne bony prepaidowe od sponsora nagród, pretensje za przyspieszenie startu krasnali, no generalnie tragedia…
Wrocławskej tradycji stało się zadość – dycha dla niektórych miała 11 km!
Marsz załapałeś się?
Tu Dziki
Na Androidzie się zacina. Ale daje radę.
A Dziki rano dziś wygrał z Johnem, czyli z 1/2 KS Staszewscy, w ping ponga, a przed wieczorem Puszcza po burzy. Waleczne 14,10 km czyli Grunwald z Dziekanowa Leśnego przez Mogilny Mostek pod Białą Górę, powrót oswojonym rympałem, na rympale woda po kolana, nareszcie gdzieś wysoka woda w Puszczy, powrót przez Szczukówek i prosta pod szpital dla dzieci w Dziekanowie. To moja trasa o nazwie Grunwald, równo 14,10 km, dziś tempo 5:16, tętno nieznane, znacząco zachrząkał dziki dzik i pokazał Dzikiemu tyłek, piach dobrze związany deszczem na półtorakilometrowym podbiegu pod Białą Górę, w Dziekanowie wszystko mokre, buty, spodenki i głowa.
Zaczynamy od nowa? Dziki
RaV – czy jesteś może Robem?
Dzi
@Dziki
Nie, nie jestem Robem 😉 Raczej się nie poznaliśmy. Jestem wieloletnim aczkolwiek biernym czytelnikiem blogu Wojtka.
RaV a jesteś może Rafałem z Poznania? Znanym bardziej jako Wybiegany?
Rob, RaV – biegłość informatyczna zmyliła Dzikiego 🙂 Dziki
Grześ – melduj co o Ciebie 🙂 Dz
@RAv, @grześ, @maciek – miło mi Was tutaj powitać (boję się wpadki, że powinienem Was znać, ale na razie nie kojarzę).. Rav – przestałeś być biernym czytelnikiem. Miło mi
Spytam jutro Bartka-informatyka o ten RSS. Czy ktoś jeszcze jest za, żebym miał większą siłę rażenia w argumentacji?
Dzień dobry! Ładnie tu i świeżo 🙂
@rob
Rafał z Poznania – tak, znany jako Wybiegany – jeszcze nie 😉
@Staszewski
W ciągu ostatnich 8-9 lat odezwałem się na Twoim blogu kilka, kilkanaście razy więc trudno byłoby skojarzyć. Dzięki za powitanie, przechodzę z trybu biernego w aktywny 😉 Zabrzmi to pompatycznie ale głównie dzięki Tobie zacząłem biegać wiele lat temu. Koniec słodzenia, idę pobiegać 😉
nowe logo, nowa strona,
czekam na koszulki z nowym logo 🙂
„Prowadzimy treningi firmowe dla firm”-jakoś tak masło maślanowo.
@Ja, dzięki za obywatelską czujność, to zdanie niezauważone przez nas, a dodane przez naszego grafika, zmienimy 🙂
Pozdrawiam,
MSŻ
Ja pragne tylko podkreslić obecność jeszcze dwóch rav-ów, ( rav i raff) aczkolwiek nie udzielających sie w ogole pod blogiem tylko na dzieciach turbacza. Coby pomyłek nie było i żebym za kogos nie zebrał (albo ktoś za mnie) 🙂
rav, ( dzieci turbacz, sekcja bankietowa, obszar warszawski, niepingpongowy)
Nie tylko RaV zaczął biegać dzięki Wojtkowi. 🙂 Jest nas tu więcej. To z planem Wojtka pobiegłam półmaraton, a teraz przygotowuję się do niego po raz dziesiąty. To dzięki Wojtkowi złamałam na tym dystansie 1:50. Jestem jeszcze mniej aktywna niż RaV, w pisaniu komentarzy, oczywiście. Czytam jednak regularnie. Biegam też. 🙂 Chciałam się tylko przywitać na nowej odsłonie strony.
Cześć!
Ale gości 🙂 Jak na parapetówce.
Zrezygnujcie z tej przestarzałej bierności 😉 Zostańcie i odzywajcie się.
@Marzena – zaczynałaś na planach firmowanych przez Polska Biega? Złamane 1:50, to już tylko krok do złamania 4 godzin w maratonie. Czy nie czas?
@rav z sekcji bankietowej – ponieważ pomysłowość Rafałów oscyluje wokół literki V, to może rav, DzieckoTurbacza doda sobie Turbacz do ksywki?
Poprawka „treningów firmowych dla firm” zrobiona, chociaż zagłębienie się w WordPressie kosztowało mnie mniejszą uwagę podczas drugiej połowy meczu. A właśnie piszę w tym tygodniu o jednym piłkarzu, którego kolegium wybrało na ikonę przed Euro.
@rob – dzięki za uwagę o ciasteczkach, na starej stronie mieliśmy ten komunikat dzięki Tobie. Odezwę się do Bartka-Informatyka (nie zdążyłem dziś z tym RSS, więc jeśli jeszcze coś widzicie – to sygnalizujcie)
wojtku- jak poprzednio powiększałem tekst poprzez ekran dotykowy, to wiersz dostosowywał się do szerokosci ekranu i był widoczny w całości, teraz tak nie jest, ” ucieka” poza ekran (HTC, android)
marsz
Stronka fajna, zmiana na lepsze.
ekstra. Dobra Zmiana. Też się ujawnię po długiej bierności.
Podoba mi się, ze wszyscy mają takie same avatary.
Tu Dziki
A Dziki dziś kupił Jakże Pięknej Żonie hulajnogę na urodziny. Taką dużą, z dużymi kołami. Odkąd Dziki sam przestał startować to nie wystawiam też Agaty na zawody 🙂 Jakże Piękna Żona biega, raczej teraz pobieguje max godzinkę co drugi dzień. A dorosłe hulajnogi teraz są hipsterskie, to kupiłem. Będziemy wieczorkiem wymykać się z domu, Dziki na nogach, Agata na hulajnodze, będziemy się zmieniać, jak na Krwawej Pętli. Urodziny Agaty dopiero 15 czerwca. Chyba dziś jej dam prezent i już dziś wymkniemy się po uśpieniu Małych Córek. Bo Dziki dziś jeszcze nic. Dziki
Wojtku! Zaczynałam właśnie na planie z Polska Biega 🙂 Mój pierwszy start to 8. Półmaraton Warszawski z czasem 2:02:25. Tak mi się spodobał Twój plan, że stosuję go nadal. Oczywiście teraz mam lepszą formę i więcej wiem o bieganiu, więc stosuję go bardziej świadomie. Sprawdza się, więc po co zmieniać coś, co jest dobre? Mnie zmiana dla zmiany nie interesuje, a niekoniecznie to byłaby dobra zmiana 🙂
Wydaje mi się, że nie jestem gotowa psychicznie na maraton. Chciałabym jednak kiedyś przebiec ten dystans. Na początek zrobię to tylko dla siebie – jak Dziki w puszczy miejskiej, leśnej, polnej. .. Zobaczę jak mnie poniesie 🙂
A tak poważnie – to lubię być przygotowana do startu, wybiegać km, zrobić odpowiednie jednostki treningowe, żeby być spokojną o start. a z czasem u mnie krucho 🙂 Ledwie wystarcza na przygotowania pod półmaraton.
Jest dobrze, tylko trzeba się przyzwyczaić do nowego adresu.
A co to jest żółte po prawej stronie? Scięgno Achillesa?
To był Dziki. Dziki
@Dziki – czekaj z hulajnogą do odpowiedniej daty. Nie ma wcześniejszych prezentów. No i pamiętajcie, że jazda na hulajnodze to sport jednostronny. Nie tylko powinniście się zmieniać, ale też zmieniać nogę odpychającą. To wygląda na kompletne ględzenie starego trenera, ale od kiedy miałem kontuzję dwugłowego prawej nogi w związku z ustawieniem monitora po lewej stronie i powstaniem jakichś napięć w związku z rotacją szyi i miednicy – nie lekceważyłbym takich rzeczy.
@Rob – ciasteczka. Czy na pewno są konieczne u nas? Przecież my ich nie używamy, bo nie wiedzielibyśmy nawet jak. Tu jest blog na ten temat: http://techlaw.pl/ostrzezenia-cookies-konieczne-cookies-a-prawo/
@Marzena – no właśnie dlatego warto coś zmienić, żeby wprowadzić nowy, stymulujący bodzie. To też ględzenie trenera. Bo tak naprawdę, to bardzo mnie cieszy tyloletnia wierność planowi 🙂
Awatary – a co zrobić, żeby każdy sobie mógł wstawić awatara? Mogę ustawić taką opcję, że przy logowaniu każdy musi podać swój mail, może wtedy pojawiłaby się edycja awatarów. Ale wyłączyłem to, bo uznałem, że to upierdliwe z tym podawaniem maila.
Co robić?
Tu Dziki
Agata zakochała się w hulajnodze. Hulajnoga wbrew pozorom jest dwunożna. Acz nie jest symetryczna. Jak tenis, jak ping pong. Jak kanadyjka.
A Dziki dziś 6 godzin na kanadyjce, na canoe, z Jakże Piękną Żoną i z Małymi Córkami na Świdrze. Bardzo wymagająca rzeka. Mieliśmy wywrotkę z pełnym zanurzeniem i canoe napełniło się wodą, chrupki kukurydziane popłynęły, są teraz dla kaczek, dziewczynki dały radę chociaż całe mokre, wysuszyliśmy co się dało na piaszczystym zakolu z wysokim brzegiem i dalej w drogę łódeczką.
Dlatego Dzikiego nie było na Biegu Truskawki. A tam John przybiegł czwarty! Uprzejmie donoszę. A osiem lat temu Dziki na Biegu Truskawki przybiegł piąty. W rywalizacji z Johnem zostało Dzikiemu tylko kilkakrotne zwycięstwo w biegu dookoła jeziora Garbaś i tam rekord trasy też należy do Dzikiego. Muszę się bardziej starać 🙂 Rewelacja John! Taki wynik w Twojej (i mojej) Puszczy to jest coś!
Dziki
2 Dziki
Ale się cięli! John 39:29, piąty zawodnik 39:30! Pierwszy bezapelacyjnie Słonik. Kolejny raz. Drugi „mój zawodnik” z Rodzinnych Biegów Górskich w Choszczówce, Andrzej Ignatowicz. Andrzej jest w gazie, zakochuje się w triathlonie. Trzeciego Kolegi nie znam. Był w zasięgu Johna. Wszystkiego Dziki dowie się na ping pongu, a jeszcze wcześniej ze wszystkimi w poniedziałek na blogu. Pięknie, John! Dz.