WWW 20.16

Wiosenna Wyprawa Wujów – WWW – zmasakrowała mnie energetycznie jak maraton. Jechaliśmy już czwarty rok z rzędu w gronie tzw. wujów, który to termin powstał na pępkowym Małego Yody. Każdy wuj wie, że jest wujem i już.

Dziewiąta rano, niedziela, zbiórka przy Dworcu Gdańskim. Ruszamy, najpierw przez most, przez industrial kolejowy, Dziki, który jest odpowiedzialny za ten odcinek oprowadza po resztkach konstrukcji starych mostów w Instytucie Dróg i Mostów. Dla mnie to lekki surrealizm, a na blogu biegowym ten akapit broni się o tyle, że tam pracuje Rob, który jest świetnym facetem i złamał właśnie 3:24 w maratonie. Brawo. Mam nadzieję, że nie złamałem tajemnicy państwowej.

Potem wzdłuż Kanału Żerańskiego. Tam wujowi Grzegorzowi pęka siodełko, nie żeby był ciężki, tylko taki przypadek. Naprawianie, kupa śmiechu. Wuj Daniel ma taśmę chyba ze stali, bo Grzesiek dojedzie na tej prowizorce do końca, do 90. kilometra.

W międzyczasie Serock z przedzieraniem się przez chaszcze koło niespodziewanie wyrastającego w środku lasu Pałacu Radziwiłłów. I cel naszej wyprawy: ujście Bugu do Narwi lub na odwrót. Robimy happeningową debatę, dzielimy się na dwie partie i głosujemy, co do czego uchodzi. Wygrywa Narew, Bug – widać to gołym okiem – jest jej dopływem. Chociaż Dziki zrobi wam zaraz w komentarzach PiS z mózgu i będzie twierdził, że na odwrót. Takie licealne żarty.

– Boli mnie tyłek, a ciebie?

– Mnie nie boli, bo ja pracuję w Newsweeku, a nie w telewizji publicznej.

Też licealny żart, tylko grubszy. Wszystko się teraz z polityką kojarzy.

Pod koniec czułem, że już mi się nie chce, że zawalam szczątki życia rodzinnego zaplanowane na niedzielę i swoje obowiązki wobec ojca.prl. I że mnie mocną bolą kolana. I że energii mam tyle, co po przejściu przez ścianę na maratonie, no może ciut więcej, bo jednak pedałowanie w wolnym tempie jest łatwiejsze niż bieganie.

Jeśli Beztlen spyta mnie teraz, dlaczego tak przeciążyłem stawy kolanowe i przez wiele godzin pogłębiałem kifozę piersiową – to uprzedzam od razu: nie odpowiem. Możemy się spierać twórczo, ale nie wtedy kiedy będę miał wrażenie – oceńcie sami, czy słuszne, czy mylne – że jestem wywoływany do tablicy i to po to, żeby mi postawić pałę i odesłać do kąta na karnego jeża.

Beztlen, człowiek wart akapitu, a nawet dwóch. Razi mnie twoja wyższościowa postawa, jakbyś był medalistą i olimpijczykiem. Z drugiej strony jest dla mnie zaszczytem, że naprawdę jesteś medalistą i olimpijczykiem, i możemy tu się spierać o bieganie. Wolałbym jako człowiek zgody, żebyśmy się częściej zgadzali niż spierali, ale nie zawsze musi być na świecie to, co bym wolał.

Ponieważ poprzedni akapit był bardziej o mnie niż o Bezltenie – to jeszcze jeden. Beztlen popełnił – w ocenie niezawisłego sądu – przestępstwo. Odbył karę, cholernie przykrą karę i sprawa jest zamknięta. Koniec. Proszę mi nie wyciągać, że przekroczyłem prędkość w zeszłym roku prędkość jadąc na Suwalszczyznę, bo zapłaciłem swój mandat. Proszę nie wyciągać Beztlenowi, co zrobił, bo zapłacił swój.

Wolałbym też, żebyśmy nie schodzili do poziomu hejtu w obronie Beztlena. Wolałbym, żeby było tu bardziej nudno i przyjaźnie niż tak zajebiście ciekawie. Jeszcze jest parę rzeczy, które bym wolał. I wprawdzie nie zawsze musi być to, co bym wolał, ale…

Biegania było w ostatnim tygodniu trochę mało. 51 km, o sześć mniej od b. Podopiecznego Bartka. Ale za to na easy naprawdę po 5:00-5:15. Chociaż jedno easy z Kamilem od Hymnu, blisko 5:30. Tempo konwersacyjne, bieganie też.

A w sobotę duże wydarzenie w ksStaszewscy (b. Kancelaria Sportowa Staszewscy). Moja Sportowa Żona zrobiła życiówkę na piątkę: 22:49, poprawka o 14 sekund. Po dwóch nieudanych podejściach do życiówki na dychę – która powinna paść, ale nie zawsze jest to, co powinno być – to duża radość.

MSŻ nie podoba się sobie na zdjęciach z trasy, więc wstawię swoje. Zrobiłem trening tempa startowego – 3:58, tętno między 169 a 178. Wyglądałem tak jak obok. Fot. Kasper Czochoski (z: Facebook/parkrun).

Komentarze

2 thoughts on “WWW 20.16”

  1. Pingback: free downloadable creative resources - EXCLUSIVE

  2. Pingback: srbija rock

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *