Na obozie w Rabce też gramy w piłkę. Ale nie po to, żeby sobie pograć, tylko żeby zrobić trening krosowy z niespotykaną motywacją. Gramy na naprawdę stromym zboczu i jedna bramka jest na górze, a druga na dole, po przerwie zmiana stron.
Piłka jest teraz dookoła. Stukam w klawiaturę, a w tle szemrze mi strumyk meczu Irlandia-Szwecja. Niestety wzrok mi poleciał i do pisania muszę zdejmować okulary, a kiedy komentator się podnieca, to szybko je zakładam, żeby zobaczyć bramkę. Do przerwy 0:0.
Wczoraj niespotykana emocja – wygraliśmy mecz na turnieju. Wprawdzie prawdopodobnie z najsłabszą drużyną mistrzostw, ale piłka jest okrągła i nie wiadomo, co za historia tu się zaczyna.
Oglądaliśmy mecz rodzinnie – z Moją Sportową Żoną, córką gimnazjalistką i Małym Yodą. MSŻ uwijała się, jak żona z marzeń suwerena – jednocześnie towarzyszyła w oglądaniu meczu i przynosiła piwo z kuchni 😉
W Rabce też to potrafią i to z siostrą Sabiną. Biegną jednocześnie na Maciejową do góry i z Maciejowej w dół. Zdjęcie z zimy, bo teleportacji jeszcze nie opanowaliśmy, żeby je zrobić w czerwcu. Ale Gorce teraz tryskają zielenią, jak kibice radością.
Pokazuję Wam tę Rabkę, bo domykamy sprawę obozu. O, Irlandczycy właśnie strzelili bramkę. Z obozem jest tak: marketingowa nowo-mowa każe pisać „słuchajcie, ostatnie miejsca na obozie, śpieszcie się, kto pierwszy ten lepszy”. Biję się w biegowy t-shirt sam tak robię, bo tak jest profesjonalnie, ale też uśmiecha mnie trochę, kiedy widzę na Facebooku jak znajomi, którzy robią swój obóz piszą tak samo.
Może w marketingach tak trzeba, ale dla nas bieganie nie jest tylko pracą – póki co utrzymuję się głównie z dziennikarstwa – tylko nieskrępowaną pasją, z której zrobiliśmy sobie drugi zawód. Więc napiszę jak jest: jest nas na razie mało. Obóz się odbędzie, spokojnie, ale będzie bardziej kameralny niż w zeszłym roku. A wolimy przeżywać to nasze coroczne święto w większej grupie. Szczególnie, że od drugiej edycji mieliśmy zawsze nadkomplet i musieliśmy pod koniec odmawiać (albo proponować noclegi na zewnątrz, Grzesiu, Maciek).
Nigdy nie chcieliśmy zrobić z obozu w Rabce wieloturnusowej, dochodowej machiny ze sztabem trenerów, za co na koniec bodaj III edycji pochwalił nas Piotr z Lublina. Nie mamy problemu, że zaciągnęliśmy kredyt, że zainwestowaliśmy Bóg wie ile (jeśli jest) i że zagląda nam w oczy widmo bankructwa. Spokojnie, nie o to chodzi.
Mamy po prostu zarezerwowanych dla Was kilka pokoi w Willi Gorczańskiej, plan obozu częściowo w komputerze, a częściowo w głowie (nie dopracowaliśmy jeszcze wszystkich szczegółów nocnego biegu na Maciejową i gry terenowej, którą w tym roku zrobimy pierwszy raz). Mamy dla Was pomysły z poprzednich lat i to jacy jesteśmy. MSŻ precyzyjna w ćwiczeniach na każdą grupę mięśniową, a przy tym zorganizowana i konkretna – gdyby nie ona półtoragodzinne treningi trwałyby po cztery godziny. I Staszewskiego lidera z małą charyzmą i przewagą kreatywności nad uporządkowaniem, bo przeze mnie te treningi nie trwają półtorej godziny, a przynajmniej dwie. Mamy dla Was kolonijny luz i dziecięcą szczerość, którą prezentuję choćby tutaj. I mamy przygotowaną przemyślaną pigułę treningową od siły biegowej, ogólnej, wzmacniania mięśni górnej części ciała przez sprawność ogólną, szybkość, przez wycieczki biegowe po Gorcach i nie tylko. W pięknych okolicznościach przyrody.
Z powodu Euro wybrałem z zeszłorocznej dokumentacji trzy zdjęcia z boiska.



Wiemy, że parę osób się waha – jechać do Rabki, czy nie jechać. Przypuszczamy, że o paru osobach nie wiemy. Zachęcamy z powodów, o których wyżej. Ale nie będziemy w stanie czekać z otwartymi ramionami do 22 lipca (młodsi: Google). Mniej więcej za tydzień będziemy musieli odezwać się do pana z Willi Gorczańskiej i oddać mu część zarezerwowanych wcześniej miejsc. Bo inaczej będziemy musieli za te niewykorzystane miejsca zapłacić, a tyle w dziennikarstwie nie płacą, żeby nas było na to stać 😉
Tyle o obozie. Więcej tutaj: ksstaszewscy.pl/oboz. A nasz mail, to: bieganie@ksStaszewscy.pl. Zapraszamy.
A ja się właśnie szykuję do Półmaratonu w Radomiu. Niestety ma być 27 stopni, ale prognozy podawane z tygodniowym wyprzedzeniem potrafią się zmienić. Na to nie mam wpływu.
Mam wpływ na swoją formę. Gdyby parametry mogły biegać, to już dziś wypisałbym sobie dyplom. Przyspieszenie do 5:15 dało zdumiewające efekty. Muszę przy tym tempie na długim wybieganiu walczyć o tętno 140 (bo co i raz jest 139). Przy pierwszozakresowym u mnie 150 biegam po 5:00 albo szybciej. Bieg zmienny (tak, pamiętam, od kogo się nauczyłem tego środka treningowego) nie sprawił mi żadnego problemu, odcinki progowe, które nie chciały być zazwyczaj szybsze niż 4:10, wychodziły po 3:55-4:00. A nawet tempo interwałowe zbliżyło się do tego, które wynika z tabel Danielsa. No i ustanowiłem niechcący rekord tygodniowego kilometrażu – 81 km.
Radom, miejsce w którym – dla mnie – wykluwała się wolna Polska i narodził się KOR (młodsi: google). Będę tam w niedzielę walczył.
A że dawno nie było konkursu – obstawiamy czas Staszewskiego. Kto pomyli się o najmniej sekund wygrywa do wyboru: płytę Maanamu (winyl) podarowaną mi osobiście przez Korę przy reporterskim spotkaniu (bez podpisu, bo jest zafoliowana) albo miesięczny plan treningowy (można go też komuś podarować) od Staszewskiego. Obstawiamy do godziny 23:59 w sobotę. Jeśli dwie osoby wygrają ex aequo, zwycięzcą zostaje ta, która obstawi czas pierwsza.
Szwedzi jednak wyciągnęli na remis. Chyba niesłusznie, z gry zwycięstwo bardziej należało się Irlandczykom.
28 thoughts on “Obóz w Rabce – final call”
No to sprawdzimy liczydło biegowe-1:27:22
Rafał, to by było dobre, gdybyśmy prognozowali półmaraton trailowy. Chyba ze upał da podobny efekt. Ale zamierzam ruszyć mocniej (raczej)
Tu Dziki
„…A tak naprawdę z tego Radomia lubiłem tylko po prostu wracać…”
https://m.youtube.com/watch?v=MMwunwd1T5U
1:27:62
Dziki
…a do obozu daleko jeszcze?:) Wojtku czas 1:24:10. Może znowu trafi się plan…
No to ja obstawię 1:23:55
1:25:43
1:25:54
1:22:54 – Wojtek dasz czadu ! 🙂 i
nie zagaduj na trasie !! 😉
1:22:54 – Wojtek dasz czadu ! ? i
nie zagaduj na trasie !! ?
nie obstawiam, bo i tak nigdy nie trafiam:)
a pamiętasz wojtku, jak poddawałeś w wątpliwość sens mojego I zakresu w tempie 5’00/5’10:), niestety teraz zwolniłem ale czasem tak trzeba, żeby potem przyspieszyć
marsz
@Marsz,
No tak, biję się w pierś, ale tylko jedną. Bo to tempo easy 5:00-5:10 ma sens przy łamaniu trójki, a Ty na razie biegasz trochę wolniej.
A widzę, że wszyscy albo nisko oceniacie moje możliwości, albo niedzielną temperaturę oceniacie jako bardzo wysoką (z dodatkowym założeniem, że się nie powstrzymam). I rzeczywiście się nie powstrzymam 😛
Temperatura ma być ponoć 26-29, odczuwalna ok 30 :(.
Wariant optymistyczny : ochłodzi się i obstawiam 1:23:10.
1:22:36! Powodzenia w Radomiu! Walcz! Ja powalczę na półmaratonie w Skierniewicach. W sobotę.
Temperatura to ściema. Twój mózg Cię oszukuje. Znacie doświadczenia, gdy biegaczom podawano nieprawdziwe pomiary temperatury…
Dzisiejszy trening kończyłem na skraju udaru cieplnego – celowo. Bo jak innaczej przygotować się do 55 km na wys 1500-2000 mnpm, w pełnym słońcu…
Wojtek – jeszcze bieg progowy w samo południe w tym tygodniu i będzie 1.22,30
A ja do tego konkursu podszedłem bardziej naukowo 🙂
W ostatnich 3 latach Wojtku zdarzyło Ci się pobiec dwa półmaratony latem. W obydwu czasy raczej słabe jak na Ciebie 🙂 BMW Półmaraton Praski w 2014 roku ukończyłeś w 01:32:50 a Półmaraton Powiatu Warszawskiego Zachodniego w 2013 roku w 01:27:05.
Biorąc jednak pod uwagę starty wiosenne i stosunek czasu w półmaratonie do maratonu – używając klucza 2x czas z półmaratonu + ileś tam minut – to wygląda to u Ciebie zaskakująco podobnie:
Wiosna 2014 – +12:40
Wiosna 2015 – +12:54
Wiosna 2016 – +13:01
Ostatnio sporo pisałeś o zmianie podejścia do treningu i o poprawiających się w związku z tym parametrach. Jednak na pogodę nie ma mocnych, jeśli będzie faktycznie w okolicach 28-30 stopni to człowiek nie wielbłąd – pić i chłodzić się musi. Korekta 3-4″ na kilometrze raczej nieunikniona. Dodatkowo na trasie są 42 zakręty o kącie minimum 90 stopni a w tym aż 5 agrafek więc tempo będzie szarpane co w upale również nie pomoże. Na liście zapisanych jest około 1000 osób z czego na pewno z 10% jak zwykle z różnych względów nie stawi się na starcie. Zatem w Twojej strefie zapowiada się raczej na samotny bieg. Biorąc jednak pod uwagę Twój niezły wiosenny półmaraton – 01:22:56 dokładam dodatkowo 4′ korekty na krętą trasę i upał. Obstawiam 01:26:56
r.
Myślę, że 01:23:20 🙂
1:25:03
1:25:59.
Jakie piękne chmury były rano…
@Rob – świetna metodologia, ale jedno sprostowanie – półmaraton BMW biegłem jako pacemaker Kamila Od Hymnu (a na końcu straciłem jeszcze do niego z pół minuty, bo podtzymywałem nieprzytomnego biegacza).
Strzelam jak nasi z Niemcami: 1:25:05
W ajfonowej prognozie na Radom chmurka przesłoniła w niedziele słońce, a temperatura spadła z 30 do 29. Oby tak dalej
biegnę nocną połówkę we wrocławiu ale nawet nie sprawdzam pogody – dwa poprzednie starty to życiówki, teraz będę tylko ćwiczył tętno (148-158) i jelita…
mal – startujesz, jaki plan?
biego – widzimy się przed?
marsz
ps. co racja to racja wojtku, biegałem za szybko ten I zakres (teraz 5’30), a ty być może za wolno – no właśnie czy jest zatem jakaś bariera dla wolnego treningu, której nie powinno się przekraczać: np. tempo 6’30 tętno 120 ?
m
Rano straszne parametry na treningu, myślałem ze przez upał, ale chyba nie tylko. Teraz 38,5, zastanawiam sie 🙁
@marsz – nie biegnę nocnego, mam od dłuższego czasu problemy z dwugłowym uda i biegam mało lub wcale
powodzenia!
piękna burza we wrocławiu:)
przykro mi mal, oby jak najszybciej dwugłowy dał pobiegać szybciej
marsz
A Dziki wygrał płytę Maanamu. Albo miesięczny plan treningowy dla kogoś w prezencie. Zastanowię się 🙂
Więcej o występie w Radomiu zapewne napisze John w nowym odcinku.
Dziki
Liczydła nie oszukasz przeca;)
@marsz – dopiero zobaczyłem pytanie, w naszym wieku i przy naszym wybieganiu uznałbym te barierę przy 140. To co poniżej, to regeneracyjny trucht, a nie budujący trening