Top

Stare trasy czy Stare Wierchy

KS Staszewscy / Blog  / Stare trasy czy Stare Wierchy

Stare trasy czy Stare Wierchy

Pojechała. Wsiadła w pociąg i pojechała do swojego świata. Nie tyle swoich gór, bo ja góry też mam za swoje i znam je jak kieszeń. Do swoich lat wykluwania się pojechała. Kiedy jeszcze nie biegała, ale tak rzeźbiła swój charakter gdzieś między twardością, żywiołowością i ambicją – że dziś jest jaka jest. Wspaniała (nie, nie przeskrobałem ani się nie pokłóciliśmy).

Moja Sportowa Żona. Pojechała dziś do Rabki mają dwudziestolecie matury, jutro wieczorem będą tańcować w Siwym Dymie. A rano MSŻ ma zrobić razem z Sabiną wycieczkę biegową na Stare Wierchy.

Stare Wierchy wyglądają malowniczo:

Zdjęcie otwarciowe też malownicze. To początek drogi z Rabki na Stare Wierchy przez Maciejową. No i o tym przegadaliśmy pół tygodnia.

Bo MSŻ lubi biegać na Stare Wierchy. Robimy tę trasę chyba za każdym razem, kiedy jesteśmy w Rabce. Jedziemy samochodem do górnej Rdzawki, biegniemy do schroniska, w tył zwrot ewentualnie herbata przed zwrotem, samochód i do domu. Następnym razem jedziemy samochodem do górnej Rdzawki, biegniemy do schroniska, w tył zwrot… Następnym razem jedziemy samochodem do górnej Rdzawki, biegniemy do schroniska… Następnym razem to samo.

A ja nie. A ja bym chciał biegać po tych szlakach, na których jeszcze nie byłem. Albo nie nadepnąłem ich od dawna. Odkrywać coraz bardziej malownicze ścieżki albo odnajdować zapomnianą malowniczość. Czyż nie jest tam malowniczo?


Jesteśmy z MSŻ tak zupełnie inni. Kto nas widział chociaż raz, ten widział z pewnością. MSŻ chodzący konkret. Nakręcisz ją jak zegarek, to nie zwolni rytmu, póki nie padnie, nie dotrze do celu, efektu, mety. Ja fruwająca abstrakcja (wolałbym napisać: szybująca kreacja, ale nie będę sobie aż tak schlebiał na własnym blogu).

Najwspanialszy trening MSŻ to trasa, którą już zna, przemierzona dokładnie w tym samym rytmie kroków i oddechów, co ostatnio. No w czasie o kilka sekund szybszym, bo MSŻ jak kania potrzebuje wygrywania choćby z sobą samą.

Mój najwspanialszy trening to znaleźć nowy wariant trasy, zawieruszyć się na nim, przeżyć niepokój zagubienia, radość odnalezienia i dobiec jak szczęśliwy pies. Wzrok do góry i rzuć mi kija jeszcze raz, jutro, pojutrze, jeszcze raz.

Rozglądać się i chłonąć nowe jak Lucek na I obozie zachwycony malowniczością.

Namawiałem MSŻ, żeby już nie biegły na te Stare Wierchy z górnej Rdzawki, tylko dla odmiany z Rabki. Nie wiem, dlaczego zależało mi, żeby sobie MSŻ coś odmieniła, chociaż to nie mój cyrk i nie mój trening. Ale smutno mi się robiło na myśl, że pojadą samochodem do górnej Rdzawki, pobiegną do schroniska…

Jesteśmy w tym skrajni. W Lesie Kabackim jest to samo. MSŻ ma pętlę 45-minutową i pętlę godzinową. Rzucona poza te ścieżki wpadłaby w panikę i zagubiłaby się na pół godziny pośród drzew. Ja hasam po lesie, wszystkie drogi mi się nakładają na rzeźbę kory mózgowej, rzucony poza nie wpadłbym w euforię i… tak samo zagubiłbym się na pół godziny pośród drzew. No może na 15 minut, bo trafiłbym niespodziewanie na znaną drogę.

A Wy jak macie? Biegacie wciąż po tych samych trasach? Czy po zupełnie innych? Czy zupełnie inaczej?

I ciekawe, jak Kinga pobiegnie w sobotę.

Share
Wojciech Staszewski

Komentarze:

  • Norbert
    20 maja 2017 at 07:35

    Ja chyba tak jak Kinga. Wydeptane ścieżki są najlepsze. Wiadomo, co za następnym drzewem i ile jeszcze zostało.

    n.

  • Basia
    20 maja 2017 at 14:24

    A jak zamawiacie w restauracji? Kinga dobrze znane dania, a Staszewski lubi niespodzianki!? Bo my tak w domu mamy, ja lubię zaryzykować, a mój mąż wybiera pewniaki 🙂 ale w bieganiu wolę stałe ścieżki, jak się zgubię, to się denerwuje, bieganie nie idzie wtedy w

  • Staszewski
    20 maja 2017 at 22:25

    Czyli na razie w bieganiu 3:1 dla przywiązanych.
    Basia – gorzej. Kinga nie chce chodzić do restauracji, w których wcześniej nie była 🙂

  • ok123
    20 maja 2017 at 22:43

    A ja mam ostatnio takie zjawisko: biegam sobie w piątki po południu dychy w lesie kabackim.
    Za każdym razem o trochę innej godzinie i trochę inną trasą.
    W piątki po południu mój kolega z poprzedniej pracy wraca przez las do domu rowerem.
    Za każdym razem o trochę innej godzinie i trochę inną trasą.
    I w zasadzie w każdy piątek spotykamy się w tym lesie.
    Ale zawsze w innym miejscu, naprawdę w każdym zakątku lasu.
    Uznaję, że to musi być jakieś zapętlenie czasoprzestrzeni spowodowane polem magnetycznym…

  • Staszewski
    22 maja 2017 at 07:29

    Ok, to tak jak spotkałem kiedyś Dzikiego w środku Puszczy K. Chociaż nikt nie wiedział

  • Amelia
    22 maja 2017 at 17:30

    Ja lubię znaną trasę, ale często mi się nudzi i wtedy kusi jakaś ścieżka w bok – czasem trafiam na bagno czy pod górę po grząskim piachu, ale czasem odkrywam coś nowego i dzięki temu moja ulubiona trasa wciąż ulega modyfikacjom. Uwielbiam bieganie całkiem po nieznanym – zawsze buty biegowe biorę na urlop, a po powrocie bieg po mojej ulubionej ścieżce jest bardzo przyjemny. Kiedyś przyjęłam zasadę na urlopie w Azji, że w każdym miejscu w którym spędzam więcej niż jedną noc, przynajmniej raz biegam i zwiedzam okolicę. Dzięki temu w Bangkoku odkryłam fantastyczny park, w którym spędziłam ostatnie godziny przed odjazdem na lotnisko. Ową zasadę od tamtej pory kontynuuję – zwiedzanie poprzez wybieganie.

  • Gerard
    22 maja 2017 at 19:15

    A ja jutro drepczę z Rabki na Stare Wierchy i dalej na Turbacz i dalej jak ten mały żuczek pchający swoją kulkę , tak niosę mój garb (uroczy) już kolejny dzień. I na horyzoncie wciąż w strefie marzeń – Wołosate.

  • Staszewski
    22 maja 2017 at 21:56

    Amelia, dokładnie – zwiedzanie-bieganie. Pamiętam (już to tu kiedyś pisałem), jak w Bułgarii zastanawialiśmy się, gdzie mieszkają wszyscy pracownicy hoteli w Złotych Piaskach, a ja sobie następnego dnia pobiegłem szosą w głąb lądu i zobaczyłem ich wioski.

  • Staszewski
    22 maja 2017 at 21:57

    Gerard – to można by Ci życzyć, żebyś się w drodze na Turbacz zawieruszył na Wołosate. Ale to jednak nierealne

Dodaj komentarz

staszewskibiega
148
 Zdjęcia
345
 ludzie
275
 Następujący
Kto się ściga (albo ściga treningowo) na biegu z handicapem Dziesiątka do Dziesiątej w Lesie Kabackim w niedziele 23.10? Więcej: https://ksstaszewscy.pl/sportowa-niedziela-23-wrzesnia-2018/Grupa młodzieży 🏃🏼‍♀️🏃🏻🏃🏼‍♀️🏃🏻na wtorkowym Treningu Wspólnym KS Staszewscy nie tylko biegała (podbiegi oraz tempo progowe), ale po raz kolejny zmierzyła się z wyzwaniami ➡️ ćwiczeń kalistenicznych #treningwspolny #motywacja #runishappiness #wiszenietezSensacja archeologiczna w dziedzinie rekreacji! Znalezione w Rabce Zdrój fotosy z pierwszej połowy XX wieku wskazują, iż już wtedy grupy młodzieży odbywały ćwiczenia hygieniczne na obozach sportowych. #ksstaszewscy #obozbiegowy #rabkazdroj #biegamyjakdzicy #grupamlodziezyZ rodziną podobno najlepiej wychodzi się na zdjęciach. A najlepiej wchodzi się na Pilsko (1557 m npm)! #ksstaszewscy #wycieczkizdziećmi #szczytzdobytyWracam! Dzisiejsze Easy 🏃🏻w drodze do pracy. Poltorej godziny po 5:04 to ja dawno nie biegałem 😎 #running #working #ksstaszewscy #biegamdopracy #wysokieobcasyNa Treningu Wspólnym z KS Staszewscy #magnesia 👍😀🏃🏼‍♀️🏃🏻🏃🏼‍♀️🏃🏻Grupa Młodzieży na wtorkowym Treningu Wspólnym w deszczu i słońcu 🏃🏼‍♀️🏃🏻🏃🏼‍♀️🏃🏻🏃🏼‍♀️ #treningobwodowy #rainbow #rainrun #ksstaszewscy #bieganie #wzmacnianie #koncertowa #grupamlodziezy #twardzielePodobno w sobotę #dzienojca To ja się już dziś pochwale ostatnim startem 🏃🏻syna 😁👍🏆🥈 #1mila #dzieci100m #srebrnymedal #ksstaszewscyGoniąc Asię Jóźwik. Sportowa niedziela, dobra zabawa. Bieg #1mila  #ksstaszewscy #staszewskibiega #jozwikmakontuzje