Przeważnie jestem asertywny. Chyba że biegający szef przyśle wieczorem sms-a, czy następnego dnia rano spotykamy się przy szlabanie w Kabatach, żeby pobiec 20 km. Pobiegliśmy. Planowałem na dziś parę szybkich kilometrówek albo pięciominutówek. Albo dwa razy szybkie trzy km. W tempie takim, w jakim chcę pobiec w sobotę 10 km na SMŚ-iu (szczegóły www.sbbp.pl). Ale czegóż się nie robi, jak się nie jest asertywnym. Zresztą to nie taki zły pomysł. Dzięki temu w piątek miałem trening długi i raczej wolny, w sobotę będzie szybko i raczej krótko, ale też trochę treningowo, bo to zawody jak kamień milowy, a nie cel sam w sobie. W niedzielę w tej sytuacji powinien być odpoczynek. Ale w niedzielę Polska biega. I mam nadzieję, że większość z was. I mam nadzieję, że to będzie jak piramida, że tak już się wciągnęliście w bieganie, że zaczęliście zarażać innych. W akcji Polska biega mniej chodzi o fantastyczne zawody – te są już w kalendarzach biegowych, duże miasta organizują wielkie biegi na 42 km, mnóstwo jest biegów z tradycją na dystansie o połowę krótszym, sporo renomowanych dziesiątek. Bardziej chodzi o to, żeby bieg odbył się tam, gdzie go dotąd nie było. Albo jeśli był – to żeby wystartowali ci, którzy wcześniej nie biegali. Żeby pobiegła Ania, Basia, Kasia i Polska. Biegający szef i ja też pobiegniemy w niedzielę. Dziś zrobiliśmy te 20 km w średnim tempie 5:10 kilometr. Czyli ja sobie ćwiczyłem ładny pierwszy zakres, a biegający szef na własne życzenie zarzynał się w drugim. Jego wybór, ponieważ start na 42 km już za nami, więc nie czułem imperatywu do oponowania. W sobotnim SMŚ-iu zapisuję się na 38 minut (w skrócie wyjaśniam: startuje się wg deklaracji czasowych, tak żeby wszyscy równo skończyli). To wysoko zawieszona poprzeczka, ale trzeba już myśleć o podciąganiu szybkości, żeby zakończyć sezon życiówką na krótszym dystansie. Czyli 10 km. Â
Nie ma możliwości dodania komentarzy do Archium Bloga.
Zapraszam do komentowania nowych wpisów ksstaszewscy.pl/blog/.