5 dni zostało do Biegu GazetyTrzymam mocno kciuki za tych, co pierwszy raz. Nie będę udawał, że się przygotowuję do biegu na dwa i pół kilometra w dodatku bez pomiaru czasu. Ale od wielu tygodni, miesięcy – wierzcie mi – dokładam starań, żeby jak najwięcej z niebiegaczy złapało spławik. Bo są jeszcze inne przyjemności w życiu niż wyuzdany seks, paluszki krabowe w sosie koktailowym albo drink ze słomką. I taką przyjemnością – bieganiem długodystansowym – chciałbym się z wami podzielić.5 dni do biegu – to znaczy, że można jeszcze trenować na całego. Jeśli zaczęliście tej wiosny, to gnajcie przed siebie tak, jak wam to sprawia przyjemność. Obojętne czy szybko, czy długo, czy wolno, czy zrywami, czy jednostajnie. Każdy krok podnosi waszą formę. Bawcie się bieganiem, w sobotę poznacie – dla wielu zapomnianą od szkolnych lat – zabawę w wyścigi.Jeżeli biegacie dłużej, to radziłbym jeszcze pobiegać mocno do wtorku. Jeśli w poniedziałek był krótki i szybki trening, we wtorek zrobiłbym długi i wolny. Jeśli odwrotnie – to odwrotnie.U mnie dziś było bieganie szybkie i niby krótkie. Zrobiłem kilometrówki, sześć szybkich odcinków z półkilometrowymi przerwami w truchcie. Tempo wolniejsze niż bym chciał, ale teraz moim docelowym startem jest półmaraton, więc bieganie kilometra w 3:45-3:55 wystarczy. Nie muszę już pędzić w 3:30.Na koniec czułem, że chcę sobie jeszcze dołożyć: sześć razy 30 sekund na maksa (około 3:30-3:40) i 30 w truchcie. Lubię się skatować, ciekawe co ja mam w charakterze.Wróciłem z pracy godzinę przed wyjściem Mojej Sportowej Żony na fitness. I przegadaliśmy tę godzinę połowę o pracy, a połowę o sporcie. A ponieważ ja się w pracy zajmuję ostatnio głównie sportem, bo nawet jak sobie wymyśliłem temat na reportaż, to ma być o Stadionie Dziesięciolecia, a MSŻ w sporcie pracuje, to w zasadzie cała rozmowa była sportowa. MSŻ ma szacunek do mojego biegania, ale biegać nie cierpi. Mówi, że każdy kto ma sportową duszę, znajduje sobie sport odpowiedni do jego temperamentu. Ona potrzebuje stadnego fitnessu przy muzyce na sali, a ja samotnego biegania w lesie. To nie do końca prawda, bo ostatnio biegam raczej z odtwarzaczem mp3. Ale coś w tym.MSŻ też zresztą przymierza się do kompromisu. Już w 40 procentach namówiłem ją na start w sobotnim Biegu Gazety. Â
Nie ma możliwości dodania komentarzy do Archium Bloga.
Zapraszam do komentowania nowych wpisów ksstaszewscy.pl/blog/.