Ile kilometrów ma 10 kilometrów? Rzecz względna. W Lesie Kabackim jest dziesięciokilometrowa pętla, na której kilkuset biegaczy ściga się średnio co miesiąc i trenuje na bieżąco kilometrówki, pierwsze, drugie i trzecie zakresy itp. Od dłuższego czasu wiadomo, że ta pętla – wyznaczona kiedyś na superdokładnych mapach przez specjalistów w biegu na orientację – ma naprawdę ok. 9830 m. Co to za różnica? Dla niektórych niewielka. Ale dla tych, którzy podczas zawodów walczą o każdą sekundę to różnica fundamentalna. Bo co z tego, że mam życiówkę na "dychę" z Kabat 36:12, kiedy w Poznaniu na atestowanej trasie zrobiłem 37:00. Jak się ma jedno do drugiego? Tak jakby wymagać odpowiedzi na zagadkę: są dwa koty, czarny i biały, któremu bardziej świecą się oczy? Można przymykać oko na tę niedogodność, ale trudniej o to w epoce coraz powszechniejszych GPS-ów. Kiedy każdy posiadacz może sobie przelecieć dystans i nieprawda kłuje w oczy. Na towarzyskim spotkaniu biegaczy tydzień temu padło hasło: może by tak wymierzyć precyzyjnie trasę w Kabatach? Ostatnio ludzie z Młocin (to drugi koniec Warszawy) wymierzyli tam dokładną dychę. Ściśle: zrobił to profesjonalny atestator z uprawnieniami PZLA. Na imię mu Bogdan, a jego telefon w komórce ma Mel, której na imię wprawdzie nie jest Melania, ale wszyscy tak na nią mówią. Dwa dni później zebraliśmy się małą grupką rewolucyjną na miejscu. Przyjechała też Ala, szefowa kabackich biegów, obgadaliśmy na mapie prawdopodobne warianty i ruszyliśmy na trasę. Troje z nas rowerami i czwórka biegiem. Chcecie wiedzieć jak się mierzy precyzyjnie trasę? Rower Bogdana miał licznik obrotów, jaki pamiętam ze swojego dzieciństwa (podobny walał się u mnie w szafie z narzędziami). Bogdan go wykalibrował, czyli ultraprecyzyjnie wymierzył obwód swojego koła po napompowaniu opon i przy aktualnym ciśnieniu atmosferycznym. Bogdan wyliczał sobie, ile obrotów da równy kilometr, kiedy licznik zbliżał się do tego stanu, zwalniał, zatrzymywał rower, my zaznaczaliśmy kilometr, Bogdan liczył i jechaliśmy na kolejny odcinek. Trasę zmieniliśmy nieznacznie. Ale miałem poczucie, że po raz pierwszy od referendum w sprawie przynależności do Unii Europejskiej uczestniczę w czymś, co zmienia świat na lepsze. Bo ja wszystkie wybory przegrywam nie licząc pierwszych (w 1989 r.) i pierwszych prezydenckich. Tym razem zanosi się na to, że wygramy, biegacze z Kabat raczej są za zmianą trasy na dokładne 10 km, choć dyskusja na forum trwa. Nowa trasa ma się stać oficjalną trasą biegów kabackich, będziemy się po niej ścigać. Każdy będzie mógł swój wynik potraktować poważnie. Na razie po nowej trasie zrobiliśmy w czwartek 25 km z biegającym szefem. Wreszcie udało mi się powstrzymać naturalną w końcu u szefa chęć ciągnięcia do przodu i biegliśmy kilometr (nowy, precyzyjny) po 5:30-5:40, a nie 4:50. Bo trening w pierwszym zakresie ma przyzwyczaić organizm do długotrwałego wysiłku i spalania tłuszczów. Szybkość można potrenować w inne dni. W piątek z kolei robiłem trening szybkościowy. A że jednocześnie chciałem zrobić siłowy, to wymyśliłem taki eksperyment: trening szybkościowo-siłowy. Ma to chyba sens, bo widzicie, na jakie brojlery wyglądają amerykańscy sprinterzy biegający setkę poniżej 10 s. Szybkość z siłą się wiąże, więc czemu by jej razem nie potrenować. Robiłem tak: 100 skipów A, 50 wieloskoków i od razu 2 minuty sprintu (w II-III zakresie). Potem minuta odpoczynku w truchcie – i sześć takich serii. Fajne. Tydzień biegowy skończyłem w sobotę 20-kilometrowym biegiem po Gorcach. Przyjechałem rano do Rabki po Moją Sportową Żonę i córkę przedszkolaka. I kiedy już wyściskaliśmy się wszyscy mocno, a z MSŻ dodatkowo namiętnie założyłem biegowe buty i ruszyłem z Rabki na Stare Wierchy (spod Adasia do schroniska 59:15), stamtąd odwrót i po trzech kwadransach powrót do cywilizacji. Po południu wpadli znajomi z piłką siatkową, więc jeszcze złapałem trochę rekreacji wieczornej. Plan zaliczony, było pięć treningów, trzy szybkie, dwa wolne, dwa razy siła biegowa. A na przyszły tydzień zapowiada się coś strasznie atrakcyjnego – górski niby obóz w legendarnych dla polskiej lekkoatletyki miejscach. Â
Nie ma możliwości dodania komentarzy do Archium Bloga.
Zapraszam do komentowania nowych wpisów ksstaszewscy.pl/blog/.