Dzisiaj zrobiliśmy to wreszcie z Moją Sportową Żoną, po wielu tygodniach. Zdjąłem cywilne ciuchy, które musiałem założyć rano z powodu spotkania. Założyłem rzeczy do biegania. MSŻ wzięła rower i pojechaliśmy na trening do Lasu Kabackiego. MSŻ natychmiast włączył się program "instruktor sportowy" i pilnowała, żebym trzymał tempo. Pulsometra nie wziąłem, ale dziś chyba trenowałem II zakres. Dla tych co nie wiedzą: to nieco szybsze treningi, które robi się przede wszystkim w sezonie startowym. Ale również w sezonie przygotowawczym – a ja już od dwóch tygodni przygotowuję się długimi wybieganiami do jesiennych startów – taki trening raz w tygodniu to świetna rzecz. A ja sam nie jestem w stanie zmusić się do szybszego biegania. W lesie MSŻ zaczęła sobie robić jaja, wyjeżdżać frywolnie do przodu zastanawiając się głośno, czy można doprowadzić biegacza do erekcji w trakcie biegu. Moim zdaniem to niemożliwe, ale może ktoś inny z biegaczy ma inne doświadczenia. Potem była przerwa w sporcie na pracę. A po południu przyjechała córka gimnazjalistka na ping ponga. Przywiozła ze sobą deszcz, więc nie poszliśmy na betonowy stół na Kopie Cwila. Odkryliśmy za to, że w nowej hali sportowej na Pileckiego można bez problemu pograć za 9,14 za godzinę. Ciekawe skąd oni wzięli taką cenę? Wróciłem zmęczony, a kiedy MSŻ poszła na fitness, siadłem sobie wygodnie na atlasie. I bawiąc się z córką przedszkolakiem w kotka, myszkę, wróbelka i kangurka (które to zwierzęta kolejno nas odwiedzały prowadząc ważne rozmowy) przypakowałem trochę motylków i czworogłowych. Znów z mniejszym ciężarem, ale większą ilością powtórzeń: 15 kilo, parę serii po 20 razy. To mnie już wykończyło naprawdę. I kiedy córka przedszkolak oglądała dobranockę – siedzi wtedy jak zaklęta – ja z pełną świadomością przedrzemałem w drugim pokoju godzinę przy Faktach TVN oraz Wiadomościach TVP. Dziś niusem dnia jest pierwiastek i Marcinkiewicz, to usłyszałem zanim odpłynąłem. Dobrze, że liczby głosów przy podejmowania decyzji w Unii Europejskiej nie uzależnia się od odsetka ludności uprawiającego sport. Nawet Marcinkiewicz – w kampanii wyborczej biegał – wiele by w tej sytuacji nie pomógł. A teraz, kiedy Polska udaje się na odpoczynek ja właśnie wstałem, jestem jak nowo narodzony i biorę się do pracy. Wczoraj szef okrutnie zglanował mój tekst o rynku pracy, którym tak się emocjonowałem przed tygodniem. I będę go teraz okrutnie poprawiał. Â
Nie ma możliwości dodania komentarzy do Archium Bloga.
Zapraszam do komentowania nowych wpisów ksstaszewscy.pl/blog/.