trans – 21 sierpnia 2007

Takiej nienawiści do Mojej Sportowej Żony już dawno nie czułem. Rozłożyła mnie w badmintona, wygrała cztery sety, a ja zero. Czułem się jak zero. Kiedyś pisałem już jaką to jesteśmy sportową patologią na naszym podwórku między blokami. Dziś popołudnie spędziliśmy na boisku do badmintona, gdzie MSŻ złoiła mi skórę, jak szczeniakowi. Miałem dużo nienawiści, no może jednak nie do niej, bo szybko przerzuciłem złe emocje na samą dyscyplinę. A potem wzięliśmy piłkę do siatkówki, dziś szło nam jednak gorzej, doszliśmy tylko do 29 uderzeń. Przez ten czas córka przedszkolak zrobiła dobre trzy kilometry na rowerze na dwóch kółkach. Bo wcześniej zrobiliśmy bodaj szóstą lekcję jeżdżenia z kijem rowerowym – i puściliśmy córkę przedszkolaka wolno. To znaczy szybko. Jeździ już sama! Szybko jak mały ekspres z dobranocki i to z takim zapałem, że przez dobre pół godziny krążyła bez przerwy dookoła podwórka. Wiemy, że bez przerwy, bo nie potrafi jeszcze ruszyć, więc tak manewrowała między przechodzącymi, żeby nie stawać. A bieganie było rano. Bolały mnie nogi po wczorajszych dwóch szybkich trzykilometrówkach, więc zrobiłem spokojny trening – godzina biegu w I zakresie tętna. Taka jest zresztą filozofia stymulujących planów treningowych. Raz wstrzyknąć sobie szybkość, raz wytrzymałość, przeplatać te bodźce, żeby od nich odpocząć. W Lesie Kabackim gdzieś na ósmym kilometrze pętli z odtwarzacza zagrało mi "Strawberry Fields Forrever" Beatelsów. Muzyka momentalnie przeniosła mnie w Karkonosze, tam słuchałem tego ostatnio, wracałem do Samotni spod Myśliwskiego Domku, pode mną brukowana droga, wokół bór świerkowy, a nade mną Równia pod Śnieżką. Różne muzyki kojarzą mi się często z konkretnymi momentami, zazwyczaj biegowymi. "My way" Franka Sinatry ze zbiegiem pod Stare Wierchy od strony Maciejowej, a numer Armii, którego tytułu nawet nie znam – z lasami koło Różana. Co to znaczy? Że nawet trenując, przeliczając kilometry i zakresy biegowe pod planowany start – można wpadać w trans biegowy. To chyba jest właśnie wyższość biegania nad badmintonem albo siatkówką. Albo fitnessem. Chociaż MSŻ mogłaby mieć inne zdanie na ten temat, teraz przygotowuje wprost przede mną nowy układ na stepie. Jak w transie. Â

Updated: 12 marca 2009 — 18:55

Nie ma możliwości dodania komentarzy do Archium Bloga.

Zapraszam do komentowania nowych wpisów ksstaszewscy.pl/blog/.