Top

Nowy rok biegania

KS Staszewscy / Blog  / Nowy rok biegania

Nowy rok biegania

Ostatni raz biegałem w Sylwestra. I koniec.

Zrobiliśmy godzinę piętnaście powoli z Moją Sportową Żoną. Od kiedy MSŻ szykuje się do półmaratonu (czyli od pięciu dni) przestała domagać się skrócenia każdego treningu. I dobrze – bo szykując się do półmaratonu musisz co tydzień robić półtoragodzinne długie wybieganie. MSŻ i tak nie będzie tego robiła na razie co tydzień, ale bodaj za tydzień ma w planie pierwsze 1,5 godziny biegu w życiu.

Jeśli będę jej towarzyszył, to na rowerze. Mój #eksperymentłąkotka pokazał: lepiej nie. Kiedy w górach pękał mi łeb z ciśnienia i niedotlenienia, i poszedłem potruchtać po Krzywoniu – było ok. Kiedy pobiegałem po Starych Wierchach sunąc jak na nartach biegowych, też w miarę ok. Kiedy zrobiłem ostre podbiegi – bolało. To jest taki uczucie, że cię swędzi w kolanie i pojawia się tam w wyobraźni wielki, nieociosany kloc sosnowy. Ułamany w dodatku, więc uwiera.

Po kabackim bieganiu w sobotę nie było najgorzej. Zdjęcia nawet ładne porobiliśmy, bo słonecznie było jak w marcu.

nowy-rok-1

Ale po biegu łąkotka ciągle pytała: po co, po co?

Więc jest plan. Rower zostaje, ale słowo trening otrzepuje się na razie ze śniegu, wchodzi na trzecie piętro, wyciąga sobie matę z szafy, taśmy thera band i idzie sobie podyndać na drążku. Potrzebuję bycia w treningu, poczucia, że nowy rok nie przecieka mi przez palce, ale nie będę tego na razie szukał po lasach, tylko w treningu wzmacniającym. 30 minut ćwiczeń cztery razy w tygodniu – wszystkie, które da się zrobić w domu i nie obciążają stawu kolanowego. Wczoraj były brzuszki na macie i lifty (do tyłu i do boku) też w leżeniu na macie. Nowe wyzwanie, inwestycja w bieganie, kiedy już będę mógł wrócić na ścieżki po operacji.

Sobotnie bieganie skończyło nam się kiepsko, bo pomyliłem drogę, kiedy wracaliśmy z Konstancina, a MSŻ jest bardzo przywiązana do planu, czasu, znanych ścieżek i droży, a nie bezdroży. W bieganiu i w życiu. Inaczej niż ja. No więc, gdybym potem nie bagatelizował, tylko wziął na klatę, to byśmy mieli udanego Sylwestra. W miarę udanego, bo córka gimnazjalistka wyszła na imprezę (pierwszy raz) w swoim kółku tanecznym, więc byliśmy uziemieni z Małym Yodą. Ale bagatelizowałem i wyszło na jeden dzień tyle kwasów, ile w Newsweeku przez pół roku.

Obie rzeczy mam już zresztą rozwiązane. Przegadaliśmy kwasy, a nawet dokopaliśmy się głębiej, bo w takiej sytuacji zawsze jest jakieś głębiej i od godziny znów się do siebie uśmiechamy.

 

A z Newsweeka zabrałem dziś wszystkie zabawki, cywilne ubranie zostawione w szafie na wypadek, gdybym do pracy pobiegł, pamiątkowy kubek z Egiptu z wyjazdu z Jankiem i dorosłą córką. Itp. Pożegnałem się przełamując się czekoladą i zamieniając dobre słowo.

I pojechałem zameldować się w Twoim Stylu. Chcecie zobaczyć?nowy-rok-3Przy tym komputerku koło mojego kciuka nadziei będę pisał.

Na koniec postanowienia noworoczne. Sprzeczaliśmy się o to w Sylwestra z MSŻ (a może nie o to, tylko mieliśmy takie emocje, że musieliśmy sprzeczać się o cokolwiek) – czy takie postanowienia mają sens. Dla Kingi to dzień jak co rok. I tyle. Dla mnie to ma sens, symboliczna cezura, która nas mobilizuje do działania.

Więc oprócz regularnego treningu wzmacniającego mam jeszcze dwa inne postanowienia:

  • Ruszyć do przodu z angielskim. Ściągnąłem sobie fajną apkę (korzystacie z takich rzeczy?) i będę codziennie trenował 10 minut. Na razie jestem na poziomie 1 minuta biegu, 2 minuty marszu, trochę zbyt łatwym, ale zobaczmy dokąd doprowadzą schody.
  • Ruszyć do przodu z blogiem. Nie chcę już biec po 7:00 min./km. Dlatego od dziś do kiedy starczy sił blog zamienia się w gazetę codzienną. Będzie wychodził pięć razy w tygodniu od poniedziałku do piątku. Obiecuję, że pozostałe odcinki – poza poniedziałkowym – będą krótsze. Będzie opis różnych wariantów podstawowych środków treningowych w danym momencie makrocyklu – to dla zaawansowanych. Będą odpowiedzi na proste pytania – trochę dla początkujących, trochę dla beki. Będzie film z ćwiczeniem tygodnia, to zaplanowałem sobie w głowie na środę.

Dużo sobie w głowie zaplanowałem. Trzeba mieć jakąś architekturę Nowego Roku, żeby móc ją wypełniać. Czego i Wam życzę.

I zapraszam tu – jutro, pojutrze, w każdy dzień powszedni.

 

 

Share
Wojciech Staszewski

Komentarze:

  • Marzena
    2 stycznia 2017 at 17:39

    Cieszę się, że będzie więcej czytania. Czytać też lubię. Mimo wszystko dobrze, że te swary to w sylwestra, a nie w Nowy Rok. Teraz lżej się oddycha.
    Trzymam kciuki za Kingę, żeby się nie nudziła podczas długich wybiegań. Trzeba wymyślić ciekawą trasę. 🙂
    Trzymam też kciuki za Ciebie i czekam na teksty pisane przy nowym biurku.
    Wszystkiego najlepszego w 2017.
    A Młody zadowolony. Pierwsze wrażenie ważna sprawa. 🙂 Niespodziewanie spotkał kolegę, z którym uczył się w tej samej klasie w podstawówce i w gimnazjum. 🙂

  • Pict
    2 stycznia 2017 at 18:49

    Duolingo?

  • Staszewski
    2 stycznia 2017 at 20:10

    Pict – tak, bingo
    Marzena – ja tylko uzupełnię narrację, że Młody zmienił szkołę, żebyśmy przynajmniej z grubsza wiedzieli, o co chodzi

  • pict
    2 stycznia 2017 at 20:43

    @wojtek – od ponad roku, dzień w dzień, świątek piątek, uczę tym Julka 😉 także jesteście teraz kumplami 😉 ale z doświadczenia CI powiem, że więcej nauczysz się wersją na komputer a nie aplikacją – bo trzeba pisać, a nie wybierać kafelki 😉

  • Aniak
    3 stycznia 2017 at 08:44

    Wojtku,
    Na wstępnie życzę powodzenia w nowej pracy i szybkiego naprawienia łąkotki. Chciałabym zapytać czy przed rezonansem robiłeś badanie kreatyniny? mam sprzeczne informacje a za kilka dni mam rezonans kolana- z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam

  • ok123
    3 stycznia 2017 at 09:47

    Aniak: ja robiłem rezonans kręgosłupa szyjnego w listopadzie i kazali mi zrobić kreatyninę. O ile wiem ten wynik jest potrzebny jeżeli zachodzi konieczność podania kontrastu, co okazuje się dopiero w trakcie badania.

    Kinga: w tym zawieruszaniu się w lasach jest cały urok biegania!

    Dziki: w święta pospacerowałem trochę po Puszczy i nazwy Góra Ojca, Nadłuże, Opaleń nie są mi już obce. Piękne miejsca! A z dziesięciolatkiem można poeksplorować Atomową Kwaterę Dowodzenia…

  • rob
    3 stycznia 2017 at 12:45

    Hej Wojtek,
    Takie moje przemyślenie, że nie ilość a jakość się liczy. Zamiast pisać 5x w tygodniu – do czego oczywiście masz pełne prawo bo to Twój blog – to ja jako czytelnik z 6 letnim stażem wolałbym, żebyś częściej włączał się w dyskusję pod blogiem. Ostatnio to się trochę poprawiło, ale bywało w przeszłości, że wiele pytań pozostawało bez odpowiedzi. Głównie mam tu na myśli pytania o jakieś tam porady treningowe, pytania odnośnie sprzętu czy ćwiczeń.

    Druga rzecz- która niejako się wprost odnosi do powyższego punktu. Napisałeś „I dobrze – bo szykując się do półmaratonu musisz co tydzień robić półtoragodzinne długie wybieganie”. Tu chyba trochę przesadziłeś 🙂 Licząc średnio po 6 min/km to 90 minutowe rozbieganie daje 15 km. Cztery takie rozbiegania w miesiącu już dają 60 km. Z matematyki wychodzi, że dokładając do tego pozostałe 3-4 treningi w tygodniu sporo przekroczymy 100 km.
    Ja jako amator z życiówkami na poziomie 40:30, 1:31 i 3:23 w życiu nie przekroczyłem tygodniowo 65 kilometrów 🙂

  • Andrzej
    3 stycznia 2017 at 13:25

    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku dla Was i wytrwania jak najdłużej w postanowieniach, choć nie ukrywam, że zgadzam się w tym wypadku z Kingą i dla mnie też to dzień jak co dzień. Uważam, że zwiększenie aktywności na blogu w sposób jaki opisałeś to świetny pomysł!
    Pozdrowienia z Opola, tzn z Trzęsiny:)

  • Kasia zanaoria
    3 stycznia 2017 at 13:54

    panie Wojtku, napisalam 2 maile do pana na podany przez pana adres na gazecie, a pan udaje ze ich nie widzial.
    strach pomyslec jak to o panu swiadczy..

  • Aniak
    3 stycznia 2017 at 16:48

    Ok123- dziękuję
    Pozdrawiam

  • Norbert
    3 stycznia 2017 at 18:10

    Rob, podstawowa zasada: trener ma zawsze racje 🙂

  • Norbert
    3 stycznia 2017 at 18:22

    Wojtku drogi, z nowym rokiem raźnym krokiem! Końcówkę poprzedniego miałeś na mój gust niezbyt fajną, ale symbolika nowego roku ma ten urok, że można zaczynać od nowa planować. Życzę Ci zatem:
    – pogody ducha
    – szybkiego powrotu do biegania (a kiedy masz tę operację?)
    – pisania w Swoim Stylu, do którego przyzwyczaiłeś czytelników od tylu już lat
    – czyli aby nowa redakcja była twoim miejscem na ziemi
    – blogowych sukcesów,
    – fajnego ojcostwa i syna bez kaszlu
    – radości z sukcesów TSŻ, które będą, nie mam wątpliwości 🙂

    Kilka punktów to także, siłą rzeczy, życzenia dla SŻ.

    Pozdro w biegu!

  • Staszewski
    3 stycznia 2017 at 20:59

    Aniak – dokładnie, tak jak pisze Piotr. Nie wiem tylko, co się dzieje, kiedy nie ma tej kreatyniny, a trzeba podać kontrast. CZy robią to na miejscu, czy odsyłają? Ale pewnie rzadko sie zdarza. Ja nie miałem i machnęli na to ręką.

    Rob – postaram się zadbać o poziom pięć razy w tygodniu.
    A co do wyliczeń, to nie rozumiem czegoś. Jedno długie wybieganie w tygodniu 15 km, a piszesz, że „nigdy nie przekraczałeś 65 km”. Czyli na pozostałe 2-3 treningi w tygodniu zostaje 65-15=40 km. Musiałyby one mieć po 13-20 km (zależnie od tego, czy to 2 czy 3 jednostki). A przecież są znacznie, znacznie krótsze.
    Skąd więc twoja obawa, że półtoragodzinne bieganie raz w tygodniu zwiększy kilometraż znacząco powyżej 65 km.
    Tylko odpowiedz pod blogiem 😉 (może być pod następnym odcinkiem, zaraz piszę)

    Norbert – kocham Cię 🙂 Trener

  • Staszewski
    3 stycznia 2017 at 21:32

    A, Kasia Zanaoria – tu jesteśmy wszyscy po biegowemu na ‚ty’.
    Dopiero teraz mam możliwość odpisać na twój mail, nie wszystko tu zależało ode mnie. Zajrzyj wieczorem do skrzynki

  • Aniak
    4 stycznia 2017 at 04:51

    Wojtku,
    Dziękuję bardzo!
    Pozdrawiam
    Aniak

  • pc
    4 stycznia 2017 at 09:24

    Ciekawe w sumie od czego zależy konieczność podania kontrastu i czy na pewno dotyczy to np. badań stawów. Ja miałem 3 razy MRI kolana, dwa razy na skierowaniach nie było zaznaczone, że trzeba robić kreatyninę. Tylko ostatnio lekarz zaznaczył, że trzeba. Spytałem się przy zapisywaniu czy na pewno jest to konieczne i pani mi powiedziała, że jeżeli to kolano, to raczej jakaś pomyłka. Trzy razy więc robiłem bez tego, nie było problemu (włącznie z przeglądaniem, za każdym razem lekarz mi pokazywał co i jak na „fotkach”).

Dodaj komentarz

staszewskibiega_ksstaszewscy
163
 Zdjęcia
444
 ludzie
559
 Następujący
Tak było w marcu’18 na mini-obozie biegowym. Uwielbiam to zdjęcie, my styrani podbiegami w brei, krajobraz polodowcowy. Tak będzie pewnie na mini-obozie w marcu’19. 🏃🏼‍♀️Zapisy otwarte: https://ksstaszewscy.pl/mini-oboz-2018/ 🏃🏼‍♀️A tu krótka literatura na blogu: https://ksstaszewscy.pl/mini-oboz-bedzie-w-marcu/ 🏃🏼‍♀️A kto powiedział, ze przy minus 5 nie jeździ się na rowerze? Na pewno Mały Yoda o tym nie słyszał. #mroz #rower #hardcoreowychlopczykMój syn ma na imię Yoda. Drugie imię. Jak to się stało, co na to Rada Języka Polskiego, a co USC - na blogu: https://ksstaszewscy.pl/maly-yoda-z-warszawy/ #staszewskibiega #ksstaszewscy #malyyoda #wyroznijsieDzisiejszy #parkrunursynów w obiektywie wolontariusza 😎 Na ostatnim zdjęciu asystent 😘 wsiada na rower 👍I ❤️ Veturilo. Roztrenowanie w drodze do pracy: #rowermiejski #warszawa #skarpawarszawska #przyrodawmiescie #ksstaszewscyWiesz, ze #roztrenowanie po sezonie to nie jest stracony czas? To szansa na nowe przyjemności. Radość z wykonania serii pompek na specjalnych uchwytach od @kinga_z_ks_staszewscy 😃 #bezcenne #bieganie #niebieganie #pompkiŁadniejsza twarz roztrenowania #niebiegamy #rower #randkazzonaWtorkowy #treningwspolny z #ksstaszewscy - na początek roztrenowania #tabata dla biegaczy. Tak skacze tylko #grupamlodziezy 🏃🏼‍♀️🏃🏻😃👍W drodze do pracy #roztrenowanie #rower #przyrodawmiescie