Zostawiłem samochód w warsztacie i rozpocząłem dzień dresiarza. Piszę o tym od czasu do czasu, ale myślę, że wielu z was miewa takie dylematy – czy dałoby się biegać do pracy. Zaglądający tu czasem Conrad opowiadał mi kiedyś o skomplikowanej logistyce: w poniedziałek jedzie samochodem i zostawia go w pracy razem z torbą sportową, w której są cywilne ciuchy i wraca ZTM-em, a we wtorek biegnie do pracy, przebiera się w ciuchy z torby, wrzuca tam dres i wraca z pracy samochodem. Ja miałem dziś sposobność do prostszej figury. Samochód, a właściwie nasze lokalne wiekowe autko fatalnej firmy na F z miasta na T w kraju na W (a ściślej produkowane w mieście na B w kraju na P) podrzuciłem do warsztatu w połowie drogi do pracy. Potem zrobiłem trening, w pracy uprawiałem dresiarstwo, ale mogłem sobie na to pozwolić, bo pracowałem tylko przez telefon oraz przy komputerze. A w Gazecie ludzie się już przyzwyczaili do mojego dresiarstwa, znów mnie ktoś dziś zaczepił na korytarzu i opowiedział, jak to w zeszłym tygodniu zaczął biegać. Przez półtora roku zapowiadał, że zacznie i stało się. Git. Trening zrobiłem sobie dzisiaj dość mocny, chociaż bez przesady, bo półmaraton już za trzy dni. Najpierw trzy minuty truchtu przez ośnieżone znów miasto. Potem 12 minut szybkiego biegu Doliną Służewiecką na stadion przy Koncertowej. Tam zmierzyłem sobie czas kilometra: 4:21. Byłem zadowolony. Trzy minuty truchtu. Kolejne 12 minut szybko i byłem już blisko Gazety. Trzy minuty truchtu. I sześć naprawdę szybkich minutówek z minutowymi przerwami w truchcie. Razem fajny 45-minutowy trening – dość szybki, a jednocześnie niezbyt eksploatujący. Po pracy na obiad w gazetowej stołówce przyjechała samochodem (firma na P, państwo na F, miasto nie wiem, znaki charakterystyczne: z tyłu przyklejona sylwetka biegacza, prezent od Dzikiego) Moja Sportowa Żona. I wróciliśmy do domu razem, zabierając jeszcze autko na F z warsztatu i zostawiając tam więcej niż byśmy chcieli. W domu się ogoliłem na zero. W końcu to dzień dresiarza.Â
Nie ma możliwości dodania komentarzy do Archium Bloga.
Zapraszam do komentowania nowych wpisów ksstaszewscy.pl/blog/.