W kręglach remis, ale na siłowni przegraliśmy. W turnieju miast zwyciężyła reprezentacja KrakowaZawody zaczęliśmy w sobotę wieczorem. Taka świecka tradycja przy spotkaniach towarzyskich u nas w domu, że kiedy się trochę wypije, urządza się zawody na siłowni. Uwaga: nie urządza się przy tym nigdy zawodów w piciu, picia na wyścigi i tym podobnych konkurencji.Z rodziną z Krakowa zmierzyliśmy się w stałym dwuboju na atlasie – motylki (zwane też "Jezusem Chrystusem") i dźwignia na nogi. Moja Sportowa Żona zachowała się jak profesjonalistka, w końcu zarabia na życie ciałem. Nie może ryzykować kontuzji, która wyłączy ją na kilka tygodni z pracy (przypomnę: instruktorki fitness). Dźwigała więc asekuracyjnie cały czas kręcąc głową, jak można się tak bawić bez rozgrzewki i przygotowania. Na motylkach osiągnęła ten sam wynik (pięć powtórzeń), co jej niezbyt sportowa siostra, a nogami podniosła 5 kilo mniej.Ja z całkiem niesportowym ostatnio szwagrem szedłem ramię w ramię i noga w nogę. Trening kontra masa. Szwagier od kiedy na koszykówce zerwał ścięgno Achillesa i spędził wiele miesięcy na zwolnieniu (bo się paskudziło) upodobanie do sportu zamienił na miłość do jedzenia i osiągnął wagę w przybliżeniu dwa razy większą od mojej. A jesteśmy tego samego wzrostu.W motylkach był remis, w nogach też obaj doszliśmy do maksymalnego obciążenia atlasu (50 kilo). Czyli Kraków wygrał o 5 kilo.Opisuję tę rywalizację z lubością, bo każde zawody sprawiają mi olbrzymią frajdę. Uwielbiam się ścigać, siłować, mierzyć. Kocham wygrywać. Porażki przeżywam, ale umiem przeżyć. W odróżnieniu od MSŻ, która jak przegra w badmintona, to chce mnie zabić – przez jakieś 15-20 sekund. Albo jak po fascynującej partii kręgli daje się w ostatnim rzucie wyprzedzić własnej siostrze, to przeszywa ją wzrokiem.Szczegółami kręglowymi nie będę już zanudzał. Tyle, że w pierwszej partii (10 serii po 2 rzuty) byłem pierwszy z naszej czwórki, a w drugiej ostatni. Punktacja w turnieju miast wyszła na remis. Czyli Kraków górą.Biegania dziś nie było, bynajmniej nie z powodu wizyty gości, bo gdybym miał dziś dzień treningowy, chętnie wyciągnąłbym szwagra albo szwagierkę na trening biegowo-rowerowy. Bo oprócz tego, że uwielbiam się ścigać, to uwielbiam się ruszać.Przed puentą przerwa na reklamę. 12 maja Polska Biega. To już niecały tydzień. W całej Polsce będzie ponad 150 biegów zorganizowanych przez sportowe miasta i gminy albo niezwykłych zapaleńców. W Warszawie – Bieg Gazety, bo tego dnia Gazeta Wyborcza kończy 18 lat. Czytelnikom bloga zdradzę jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem, że odbędzie się on na Polu Mokotowskim i bardziej niż wyścigiem będzie okazją do wspólnego pobiegania. Żeby sportowa mniejszość mogła się zobaczyć i poczuć, że nie jest wcale taka mała.Do zobaczenia na Polach Mokotowskich. A w przyszłości na zawodach w całej Polsce. Turystyka maratońska (lub półmaratońska) to jedna z moich ulubionych form poznawania kraju. Gdybym w tym sezonie nie odpuścił maratonów, to w ten weekend zapewne nie rodzina z Krakowa przyjechałaby do nas, tylko my pojechalibyśmy do Krakowa na maraton. Biegł ktoś z was?Â
Nie ma możliwości dodania komentarzy do Archium Bloga.
Zapraszam do komentowania nowych wpisów ksstaszewscy.pl/blog/.