Kategoria: Blog

drużyna nie do poznania – 2 października 2008

Ale się dzieje w tej piłce nożnej. Piszę jako kibic: może by to tak zlikwidować? Jest czwartek wieczór, Wisła Kraków odpadła jak zwykle. Lech Poznań niezwykle się spina i ma jeszcze szanse, zaczyna się dogrywka. Kurator w PZPN-ie, szantaż UEFY, minister w defensywie, korupcja pod płaszczykiem. Obrzydlistwo. Widzieliście na zdjęciu kandydata piłkarskiego betonu na szefa PZPN, […]

pogoń za źrebakiem – 1 września 2008

Pewnie biegający rano to potwierdzą: bez porannego treningu dzień nie ma struktury i rozsypuje się jak kontuzjowane kolano. W piątek był dzień przerwy w bieganiu. Kiedy miałem pięć treningów w tygodniu tak liczyłem czas: trzy dni biegania, dzień przerwy, dwa dni biegania, niedziela. Teraz do Maratonu Warszawskiego chcę biegać sześć razy w tygodniu i zmieniło […]

dół – 23 lutego 2009

Od doła po euforię. Na tym polega życie, realne i biegowe. Dół się zaczął w czwartek po południu, jak szef zwalił poprawioną wersję tekstu o powracających. Dogonił mnie ten stary egzystencjalny stres – że nie zarobię, że się nie wyrobię, że przecież muszę. To jest taki wyścig bez zatrzymywania: równym krokiem biegnie facet, który nazywa […]

Kazimierz II – 22 czerwca 2008

Do Kazimierza (patrz wczorajszy odcinek) nie zabrałem nawet butów biegowych. Bo sportową normę na tydzień już wyrobiłem. Ale… Piotrek Sz., syn gospodyni, paradował w koszulce z maratonu i zapewniał, że stanie we wrześniu na starcie. Kiedyś wygrywał ze mną, bo ma więcej talentu. Teraz jakby potrenował ze dwa lata, to znów bym nie miał szans. Wyciągnąłem z […]

MSŻ – 5 stycznia 2009

Od soboty biegam z Moją Sportową Żoną. W głowie, w sercu. Różnie. W sobotę źle. Poprztykaliśmy się na wyciągu, zjechałem sobie dwa razy sam z Maciejowej, ale narty w odróżnieniu od biegania, to nie jest rekreacja dla samotników. Przebrałem się w biegowe ciuchy (to się nazywa kombinacja beskidzka, pamiętacie?), oddałem MSŻ kluczyki i pobiegłem przez […]

beton – 3 listopada 2008

Człowiek z betonu. To roboczy tytuł tekstu, nad którym pracuję – o Grzegorzu Lacie. Będzie parę słów o piłce, bo dziś trenowałem na stadionie. Stadion jest przy Koncertowej (333 m, jeśli ktoś nie pamięta), ma tartanową bieżnię i boisko piłkarskie ze sztuczną trawą. Biegam tam kilkanaście razy w roku. Prawie zawsze na boisku chłopaki grają w piłkę, wieczorami […]

setka – 27 października 2008

Posłuchajcie. Po prostu opowiem Wam o biegu. Szósta rano w Stawiszynie. Tak jak napisała w sobotniej zajawce Moja Sportowa Żona noc miesza się z dniem. Realizm magiczny, literatura iberoamerykańska w biegowej rzeczywistości. Kręcimy dwa kółka dookoła rynku, jak grupka wariatów, sto ileś osób, a potem w drogę, w noc, we mgłę. Kiedy znika kogut na […]

trafiła noga na kamień – 9 października 2008

To była trzecia kilometrówka, zbliżaliśmy się do skrętu. Postanowiłem wyprzedzić biegającego szefa, byłem dwa metry za nim, kiedy zobaczyłem, jak wbiega na kamyk, większy od piłeczki pingpongowej, mniejszy od tenisowej. A potem widziałem, jak kamyk leci w lewo, stopa biegającego też w lewo, a pozostała część biegającego – w przód. Nie wyglądało to masakrycznie, ale […]

choroba- 2 marca 2009

Chciałem napisać dramatycznie, że choroba dziecka uwięziła nas w domu. Ale tak naprawdę spowodowała tylko, że musimy wychodzić na zmianę. Jednak się da. Wstałem w piątek o świcie, żeby zdążyć z poprawieniem tekstu (ciągle się wałkuje temat powracających) przed bieganiem. A niedługo po mnie wstała córka przedszkolak, co już było podejrzane. Podrzemała jeszcze z Moją […]

ani słowa o olimpiadzie – 25 sierpnia 2008

Sportowa sobota i sportowa niedziela. I rzecz nie w bieganiu. Posłuchajcie. Najpierw zwyczajowa relacja jak trenowałem w końcówce poprzedniego tygodnia. W piątek dwie godziny powoli (5:30 kilometr), polataliśmy po Lesie Kabackim z Kamilem D. z Tok FM. Tok FM to takie radio, w którym bez przerwy mówią. Ale po półtorej godzinie treningu jednak chęć do […]