Do pracy mam dwie godziny. Przez Natolin, Powsin i Wilanów. Wiem, że w planie, który sam ułożyłem nie było przewidywane, żeby dziś biegać. Ale wtorkowy odpoczynek w pierwszym tygodniu przygotowań wymyśliłem dla tych, którzy pierwszy raz będą uprawiać tę orkę, potem siew, a potem prawdziwe żniwo. Pierwszy raz zdecydują się na trening biegowy, a nie […]
Kategoria: Blog
Berlin biega – 23 czerwca 2008
Do Berlina dotarliśmy z trzygodzinnym opóźnieniem, bo sprawdzali nam pociąg na granicy we Frankfurcie nad Odra. Będzie się wam czytało po niemiecku, bo na klawiaturze nie ma polskich liter. Wszystko mnie tu ciekawi. Ta chmara rowerów i niesamowita siec ścieżek, grzech byłoby po nich nie jeździć. Ta pajęczyna metra, nie ma się co dziwić, ze […]
i po lechu – 27 lutego 2009
Najgorszy sport to skok wzwyż. Wszyscy, nawet zwycięzca, kończą zawody trzema nieudanymi próbami. Z rozgrywkami pucharowymi w piłce nożnej jest podobnie. Gdyby w 89. minucie meczu Lecha z Austrią dobra wróżka zapytała, czy chcesz, żeby Lech strzelił bramkę Austriakom, potem przeszedł fazę grupową wyrzucając za burtę m.in. Feyenoord, a potem walczył jak lew z Udinese […]
służbowe bieganie – 27 czerwca 2008
Co lubisz w swojej pracy? To, że bieganie należy do moich obowiązków służbowych. To nie moje wyznanie, tylko żart Marka T., dyrektora Maratonu W. Rozmawiałem z nim dziś służbowo. Po służbowym bieganiu. Zrobiłem dziś półtorej godziny, ale z siłą biegową w środku. Najpierw 6 serii skipów (60 razy A czyli kolanka pod brodę, 30 razy […]
krótka smycz – 18 sierpnia 2008
Jak zrobić szybki trening w górach, a górski w Kabatach? Dziś dwa słowa na ten temat. I o psach. Pytaliście na ulicy w Rabce o drogę? Nie powiedzą wam w prawo albo w lewo. Tylko w dół albo do góry. Rabka Zdrój to może nie himalajska Lukla, ale znaleźć tu kawał płaskiej drogi na szybki […]
Małysz – 16 stycznia 2009
Adam Małysz znów się śmieje. Wczytujecie się w techniczne doniesienia o jego treningach? Bo ja tak. Małysz ćwiczył siłę, ma dużo mocy. Ale jego trener nie zadbał o technikę i zgubiła się gdzieś precyzja odbicia, siła nie przekłada się na efekt. Tak piszą w gazecie. W gazecie napisali też, że maraton ma 48 km, ale […]
drina goni drin – 29 czerwca 2008
Biegałem. Naprawdę dziś biegałem, no może joggingowałem. A było to prawdziwe wyzwanie. Ale po kolei. Po północy dojechaliśmy taksówką do domu. Wcześniej było prawie jak w tej starej hip-hopowej nawijce: "Drin goni kolejny drin/ Tonik, browar, wóda, gin". Sto lat, Kamil, wypasiona impra była! Łatwo się domyślić, co było rano. Moja fizjologia pozwala mi nawet wstać […]
uff…już po, chłopaki żyją – 25 października 2008
Miało być o trudzie, schodach, przeszkodach, o tym jak świt z nocą na starcie się złączył, jak uparte były sekundy, a godziny nie chciały biec szybciej, o skrajnym wyczerpaniu, o zarżnięciu jakiego jeszcze w tym roku nie było, o bolącej kostce i sflaczałych kolanach, braku kalorii i siły oddechu, o strachu (moim strachu) chęci zwycięstwa, […]
sport jest przyjemny – 12 grudnia 2008
Pamiętacie szkołę? Ciągle oddajesz pracę domową albo piszesz klasówkę i pani ci stawia stopień. Ja sobie za ostatnie treningi wystawiam trójkę z minusem. Dostało mi się pod ostatnim blogiem, że nie realizuję ściśle planu Skarżyńskiego. To prawda, bo plan biegowy nie da się moim zdaniem w stu procentach przełożyć na życie, kiedy nie jesteś wyczynowcem. […]
przepraszam, która godzina? – 7 sierpnia 2008
Wiem, że to jest blog o bieganiu. Ale fakt, że we wtorek wybraliśmy się z Dzikim do sportowego marketu poodbijać piłkę lekarską, ściśle się z tym wiąże. Najpierw biegowy tydzień. Poniedziałek – była siła biegowa, opisywałem, o tym jeżdżeniu tramwajem na gapę. Wtorek – długo. Półtorej godziny z Danielem-źrebakiem, który akurat był przelotem w Warszawie. […]