Kategoria: Blog

oni są parą, a ja przypadkiem – 25 września 2008

Ani słowa o bieganiu. Obiecuję. Z powrotu z weekendowej imprezy (tej z witaniem jesieni) umknął mi strzęp poezji. Podwoziliśmy do metra mocno pijaną Kaśkę, środek nocy, droga długa, Kaśka ze trzy razy rozmawiała przez telefon ze swoim chłopakiem, że już dojeżdża itp. W pewnym momencie chłopak usłyszał chyba mój głos, obecność mężczyzny go zaniepokoiła, zaczął […]

grochówka – 22 lutego 2009

Za dużo powiedzieć, że znałem Kamilę Skolimowską. Ale coś do powiedzenia mam. Przyjechała do nas Rabka. Nie cała, ale część, za to głośna. Iza S. z małym Józiem plus siostra Mojej Sportowej Żony z Krakowa z dużą Oliwią. Ferie w mieście. We wtorek zrobiłem z samego rana godzinę powoli. Są tacy, dla których godzina to […]

WAKACJE! – 30 czerwca 2008

Jeśli dziś poniedziałek – albo czwartek – to znaczy, że pojawi się nowy odcinek bloga. Przechodzimy na tryb wakacyjny. Dziś jeszcze byłem w pracy. Pytałem kolarza Macieja R., co jest dla niego najcięższe. Długie treningi, po 6-6,5 godziny. Nie zabiera ze sobą muzyki, żeby potem na zawodach nie czuć się znudzonym. Czyli inaczej mówiąc przyzwyczaja […]

roztrenowanie – 13 listopada 2008

Opowiedziałbym wam o biegu, ale nie ma o czym. Koniec. Koniec sezonu. Liczyłem na cud. Że dwa maratony i jedna setka tej jesieni nie przeszkodzą w krótkim, dziesięciokilometrowym biegu. Że dwa treningi treningów niemal wyłącznie szybkich nadbudują na tej wytrzymałości piramidkę szybkości. Że mimochodem zrobię na koniec sezonu życiówkę na dychę. Cudów nie ma. Było […]

akty Bolka – 18 czerwca 2008

650 kilometrów samochodem, to wystarczy, żeby na nogach nie zrobić już ani kilometra. Normalnie środa to dzień biegania. Dziś był to dzień rozmów o bieganiu. Najpierw maratończyk P. z Piły. Z Piły wywodzi się Grabaż, ten od Pidżamy Porno i Strachów na Lachy, znacie, to posłuchajcie. Ja miałem sobie przed podróżą wymienić kasetę w samochodzie […]

husaria – 16 lutego 2009

Mimowolne BNP. Z fizycznego punktu widzenia, to jak klocek w poprzek. Z psychicznego – bomba. BNP zdarzyło się w piątek, więc napiszę o nim na końcu. Najpierw poniedziałek – zrobiliśmy z Kamilem skipy, wieloskoki i podbiegi. Trochę jak baby. Nie, że wolno, bo dawaliśmy z siebie wiele, 400-metrowe interwały po śniegu robiliśmy w tempie około […]

blue monday – 19 stycznia 2009

Miałem dziś najbardziej podły trening w sezonie. Postanowiłem o tym napisać jeszcze zanim się dowiedziałem, że według psychologów dziś jest najgorszy dzień w roku, z angielska blue monday. Obolały fizycznie i psychicznie po niedzielnej Chomiczówce wyszedłem rano na trening. Ma być siła, będzie siła. Ale od soboty wieczór nasze kieszonkowe autko stało pod prestiżowym fitness […]

bardzo bliskie spotkanie – 13 października 2008

Na maratonie, a ściślej na ostatnich kilometrach, człowiek spotyka się bardzo blisko z sobą samym. Ile to już razy czytaliście takie historie, o stawaniu na starcie, spokojnym biegu na początku, piciu na trasie, hamowaniu ambicji do połowy, a potem tej słynnej maratońskiej loterii: na ile efektywnie włączy się mechanizm spalania tłuszczu. W matematycznym skrócie mój maraton w […]

miasto moje, a w nim… – 29 września 2008

– I że cię nie opuszczę, aż do śmierci – powiedział mi Daniel-źrebak na 12. kilometrze maratonu. Uśmialiśmy się jak konie. Ciągle żyję wczorajszym biegiem. Jesienne święto, Maraton Warszawski, szykowałem się do tego od czerwca. Przeżyłem odwodnienie w Bułgarii i w Gorcach, wstawałem rano zdobywać Lasek Grunewald, trzaskałem podbiegi na Agrykoli (z Danielem-źrebakiem), w Lesie […]

chorwacja w miniaturze – 17 czerwca 2008

Cały dzień rozmawiałem z ciekawymi ludźmi o bieganiu. Więc to jasne, że wieczorem musiałem sam to zrobić, szczególnie, że miałem sposobność na plaży. Rano ucałowałem śpiącą jeszcze jak suślica Moją Sportową Żonę i wyjechałem do Torunia. Tu mieszka maratończyk K., który przez 13 lat był marynarzem. I trenował ponad 100 km tygodniowo pływając na statku. […]