gwiazdy – 17 marca 2008

Niezwykłe są kariery gwiazd pop kultury. Choćby Renata Beger. Będzie gotowała w programie Wędzidło; genialna nazwa. Koń jaki jest każdy widzi. Ja sobie dziś o tym posłuchałem na empetrójce podczas drugiego treningu – w drodze z pracy do domu. A pierwszy trening był z domu do pracy. Wiedziałem, że dziś całą pracę mogę wykonać przez […]

rozmowy – 16 lutego 2008

W sobotni ranek nikt normalny nie wstaje. Umówiliśmy się z Dzikim na naszych starych Bielanach o 8.30 na wyprawę do puszczy dalekiej. Przy okazji zrobiłem życiówkę z Ursynowa na Bielany – 22 minuty. Do puszczy jechaliśmy stamtąd godzinę, bo postanowiliśmy pobiegać w jej zachodniej części, gdzie rzadko dociera Warszawa. W dodatku w nocy spadł na […]

Dunaj – 13 lutego 2008

Kiedy ja trenowałem bieganie, Moja Sportowa Żona ćwiczyła mieszkanki Ursynowa na brzuch, uda, pośladki, a córka przedszkolak trenowała zostawanie samemu w domu. Przez 35 minut. Miałem w planach półtoragodzinne wybieganie, bo czasem jednak człowiek musi długo pobiegać nawet w okresie przygotowawczym, kiedy więcej treningów krótkich i szybkich. Dograliśmy to czasowo tak, że najpierw MSŻ wyszła […]

agrykola – 1 lutego 2008

Co zrobić z bieganiem, kiedy ma się cały dzień w biegu? Biegać w środku dnia. Lubię te adrenalinowe dni. Rano pospałem, przyznaję, ale to dlatego, że zaraz czeka mnie jazda do Rabki. Dojadę po pierwszej w nocy, więc uznałem, że spanie do dziewiątej to nie fanaberia, ale polisa bezpieczeństwa. Potem spotkanie z profesorem od polis […]

hemofilia – 10 kwietnia 2008

Córka przedszkolak niezmiennie chora. A ja pisałem o hemofilii. Wiecie, co to za choroba? W potocznym rozumieniu trzeba wystrzegać się skaleczeń, bo wtedy krwotok i koniec. Naprawdę skaleczenia nie są problemem, tylko wylewy do stawów. Wyjdziesz grać w piłkę, ktoś cię kopnie albo krzywo staniesz, nadwerężysz kostkę – i wylew, i boli, i rozpiera od […]

turniej – 17 lutego 2008

– Nie gram! Gdzie ty mnie przywiozłeś?! – zaprotestowała Moja Sportowa Żona na wstępie. Ale jednak zagraliśmy. Na turnieju badminona w hali Akademii Obrony Narodowej w Warszawie. Dlaczego MSŻ nie chciała grać? Bo byliśmy tu już półtora roku temu (chyba nawet jest to opisane w prehistorycznych czasach bloga), dostaliśmy w tyłek od wszystkich, różnica w […]

egzaminy – 9 grudnia 2007

Jest 21:59. Za minutę mają zostać ogłoszone w internecie wyniki egzaminów. Wyniki sobotniego biegu są w internecie już od kilkudziesięciu godzin. W sobotę ostatnie (po białej trasie) tegoroczne bieganie w Kabatach. Trzy tygodnie temu nie zdołałem (na żółtej trasie) złamać 40 minut. A teraz, pięknie: 37:15. Jak na absolutny początek przygotowań do sezonu, to całkiem […]

Polska – 17 maja 2008

Co robi Polska? Biega. To już ten dzień, polskobiegowa sobota. Ja spędziłem ją na przygotowaniach do maratonu w Łodzi oraz w drodze do zaprzyjaźnionego grodu Widzewa i ŁKS-u. Niewiele mam do powiedzenia o bieganiu poza tym, że wypiłem od rana do wieczora bardzo dużo płynów, co i wam przed dłuższymi biegami radzę. Przez tę sztafetę […]

herbatka – 30 maja 2007

Właśnie skończyłem herbatkę z niebiegającym kolegą, który właśnie zaczął biegać. Polska biega, naprawdę. Z kolegą I. umówiliśmy się dawno temu na męskie pogadanie w środę wieczorem, bo wtedy córka przedszkolak śpi, a Moja Sportowa Żona uprawia do późnej nocy. Kolega I. przyszedł, zadzwonił od drzwi dwoma piwami. Ale na darmo, bo ja dopiero odżyłem po […]

metro – 29 maja 2007

Zacznę od końca: wytrzeźwiałem w sekundzie, bo takiego debila dawno nie widziałem. Dzień zacząłem godzinnym bieganiem. Dziesięć minut dobiegu, który powinienem nazwać roztruchtaniem, bo tempo było ok. kilometr w 5:30. Potem siła: 100 skipów A (kolanka pod brodę) plus 50 wieloskoków plus chwila przerwy. I sześć takich serii. Akurat dobiegłem do górki i tam zrobiłem […]