przegrane kabaty – 3 lutego 2007

Czy gdyby nasi przegrali w półfinale z Danią, to żałowaliby, że wbrew własnemu zdrowiu poderwali się do walki? Oczywiście że nie. Więc proszę się mi nie dziwić. Sobota rano. Najpierw pokłóciliśmy się z Moją Sportową Żoną. Ona jest kierowniczką w naszym związku (wymyśliłem jej ostatnio ksywkę ‚zastepowa’, co bardzo jej przypadło), więc umówiliśmy się, że […]

30 sekund – 7 lutego 2007

Dziś chodzę po mieście i kłócę się o palenie w miejscach publicznych. Chodzę i kłócę się służbowo – piszemy z kolegą reportaż o papierosie, bo coraz głośniej słychać o wprowadzeniu zakazu palenia w knajpach. Ale przeciwko paleniu nakręciłem się już rano, na treningu. Dziś był dwukilometrowy dobieg na stadion – ten zachwalany na Koncertowej, mam […]

przed Kabatami – 30 marca 2007

Dziś sport uprawiała tylko Moja Sportowa Żona. W piątki prowadzi grupę cyborgów. MSŻ mówi, że to najtwardsze kobiety w Warszawie. Bo MSŻ ma ambicję, żeby w każdym klubie fitness dać klientkom maksymalny – dla nich – wycisk. Ale w żadnym klubie nie musi się tak napocić jak w piątek rano na Ursynowie. Nie dziwcie się, […]

wuef – 28 lutego 2007

Co mi to przypomina, co mi to przypomina? Acha, lekcje wuefu. Żebyście nie myśleli, że sobie odpuszczam, to piszę, że rano był mocny trening: dobieg do lasu (3 km) tam 20 odcinków po 30 sekund na maksa (udało mi się osiągać tempo ok. 3:20 na odcinek, w planie jest chyba 3:00) z 30-sekundowymi przerwami. I […]

test tętna – 5 czerwca 2008

Mąż (powinienem napisać wdowiec, ale to okropne słowo) Agaty Mróz nie chce na razie rozmawiać z prasą. Można go zrozumieć. Człowiek jest w takiej dziwnej roli: z jednej strony jak hiena cmentarna. A z drugiej, jak kamieniarz słowa, który ma wystawić pomnik, człowiekowi, który umarł. I to nie pomnik spiżowy, kamienny, tylko żywy. Do tego […]

michałki – 2 czerwca 2008

Dziś będą Michałki. O Michale, który właśnie dostał doła, bo nie pobiegł maratonu, tak jak chce. Opowiem wam zaraz, jak poznałem Michała. Tylko nie myślcie, że piszę o Michale, bo nic sportowego się dziś w moim życiu nie stało. Dziś umówiłem się, że Moja Sportowa Żona przyjeżdża do gazety na obiad w stołówce pracowniczej (samochodem) i wracamy […]

rolki – 29 maja 2008

Znów trzydziestka, a nawet trochę mniej. Wyjeżdżamy zaraz – do uzdrowiska, do kurortu, do wód. Do Rabki Zdrój. Moja Sportowa Żona zorganizowała tam spotkanie naszoklasowe. Ja zwykle przy takim wyjeździe organizowałem sobie obóz górski. Teraz jeszcze świętuję roztrenowanie, więc zamiast długich wybiegań na Stare Wierchy albo Luboń zrobię sobie krótkie wycieczki dla przyjemności. Blog piszę […]

cel – 25 kwietnia 2008

Dziewięć. Jeszcze dziewięć dni do maratonu. Odliczanie trwa. Na każdym maratonie kontroluję czas każdych pięciu kilometrów. Na pierwszej piątce minuta nadróbki, na drugiej stracę z tego 10 sekund, na trzeciej 15. I tak dalej aż do trzydziestego kilometra. Wtedy przestawiam myślenie – liczę, ile jeszcze zostało. Jeśli pobiegnę teraz w tempie 4:12 kilometr, to w […]

ból – 24 kwietnia 2008

Ach jak mnie cudownie bolą nogi. Siedzę i się tym sycę. Jeśli wczoraj było długo i wolno, to dziś krótko i szybko. Chociaż pojęcie krótko ewoluowało u mnie znacznie w ostatnich latach. Parę lat temu robiłem takie oszukańcze trochę treningi – kwadrans krótkich interwałów. A teraz nawet jak planuję krótkie bieganie, to jakimś cudem robi […]

życzenia – 22 marca 2008

Miałem taki sen: startuję w biegu, jakiś mały półmaraton. Dramat zdarzył się gdzieś na 17-18 kilometrze. Biegliśmy razem z Danielem, więc pewnie we śnie miałem reminiscencje z Półmaratonu w Wiązownie. Chciałem zmieścić się w pierwszej dziesiątce, jest dobrze, biegnę chyba na siódmym miejscu, Daniel oczko za mną. Trzy kilometry przed metą jest nawrót, z przeciwka […]