Rano była siła. Głupio, bo głupio, ale co robić? Zrezygnowałem z odwożenia samochodu na badanie. I po odprowadzeniu córki przedszkolaka miałem 45 minut na bieganie po okolicy. Za krótko na wytrzymałość, czyli siła. Nie było niestety czasu, żeby podjechać do lasu, więc siłę trenowałem na ulicach Ursynowa. Głupio musi wyglądać facet biegający z kolankami pod […]
łysy – 25 maja 2007
Wszedłem rano do łazienki, a wyszedłem łysy. Coś jest w tym micie strong mana. Miałem dziś odwieźć srebną strzałę do warsztatu na drobną kosmetykę. I tak się na to nastawiłem, że nawet kiedy pan w warsztacie stwierdził, że samochód mogę mu przywieźć dopiero jutro – nic mnie nie odwiodło od planu dnia. Zostawiłem autko pod […]
rozbieganie – 3 marca 2008
Wiecie co się robi dzień po zawodach? Biega się! Ludzie myślą czasem, że dzień po zawodach człowiek powinien się zgłosić na oddział reanimacyjny. A to nieprawda. Wolno być zmęczonym, powiem wam, że w niedzielę po biegu czułem się nieco wymęczony, położyłem się nawet na 15 minut w dzień i nie było mi się łatwo zwlec, […]
powidła – 1 marca 2008
Od wczoraj chodzą za mną powidła śliwkowe. I na dokładkę z filmem z Brucem Willisem, który oglądałem w telewizorze w piątek wieczorem. Bruce Willis spotyka siebie samego z dzieciństwa. Film z pozytywnym przesłaniem, mocno familijny, dość oczywisty i przyjemny w oglądaniu. Do filmu zrobiłem sobie kanapki z czymś, co niespodziewanie znalazłem w lodówce – z […]
wiosna – 24 lutego 2008
Miała być leniwa niedziela, żadnych gości, odwiedzin, galerii handlowych, żadnego biegania. Żeby nie zwariować postanowiliśmy z córką przedszkolakiem wybrać się na wycieczkę rowerową. Niespodziewanie Moja Sportowa Żona odrzuciła częściowo dogmat, że w zimie nie jeździ się na rowerze. Założyliśmy rolki, córka przedszkolak wsiadła na rowerek i kiedy słońce przebiło się przez lutowe chmury wyruszyliśmy przez […]
cukier – 18 lutego 2008
Ile jest cukru w cukrze, masła w maśle albo soku w soku? Albo biegania w bieganiu? Co do cukru, masła i soku, to nowy temat, za który się biorę. Tanie produkty – czym się różnią od markowych. Poszedłem dziś do supermarketu X. d. Leader Price i zakupiłem pudełeczko ultratanich prezerwatyw za 3 złote. Ultrakatolikom wyjaśniam, […]
śnieg – 16 listopada 2007
Bieganie po śniegu i badminton na hali. Czyli nic nie robienie. Wiecie, że teraz nie biegam, prawda? To znaczy nie trenuję, daję organizmowi odsapnąć. Czyli w ostatnie dwa dni zaliczyłem tylko 50 minut lekkiego bieganka po wzgórzach morenowych Gdańska (po Suchaninie i Morenie) oraz godzinę badmintona z Moją Sportową Żoną. Straszne jest, że dla 90 […]
wojna – 11 listopada 2007
Święto Niepodległości zamieniło mi się w dzień wojny. A i wynik taki, że nie wiadomo czy się cieszyć, czy płakać. Rano obudziła mnie trema. To dobry znak przed zawodami – organizm się mobilizuje. Śniadanie, picie, ubikacja, picie, wyjazd, picie w drodze. Moja Sportowa Żona z rolkami pojechała na skrzyżowanie Belwederskiej i Gagarina, żeby dołączyć do mnie […]
turniej miast – 6 maja 2007
W kręglach remis, ale na siłowni przegraliśmy. W turnieju miast zwyciężyła reprezentacja KrakowaZawody zaczęliśmy w sobotę wieczorem. Taka świecka tradycja przy spotkaniach towarzyskich u nas w domu, że kiedy się trochę wypije, urządza się zawody na siłowni. Uwaga: nie urządza się przy tym nigdy zawodów w piciu, picia na wyścigi i tym podobnych konkurencji.Z rodziną […]
minutówki – 3 kwietnia 2007
Minutówki. Na razie na tyle mnie stać. Dziś powinien być trening długi i wolny. Zrobiłem godzinę w pierwszym zakresie. Ten pierwszy zakres zrobił mi się całkiem niezły, po 4:50, a nawet 4:40 na kilometr. Spokojny bieg, na uszy odtwarzacz mp3 z włączoną oczywiście Trójką. Usłyszałem o sondażu, 75 proc. badanych uważa, że Jan Paweł II […]