Przyjechałem rowerem na bieg. Nie tylko dlatego, że nie liczyłem na życiówkę.Dziś był bieg na dychę w Kabatach. Mój czterdziesty dziewiąty, sprawdziłem właśnie w pliku, w którym zapisuję sobie wszystkie wyniki zawodów z międzyczasami włącznie. Startuję tam już ponad 9 lat. Mam z kim pogadać na mecie. Nawet taki autysta jak ja pozna przez ten czas parę osób. Zwłaszcza tych ze swojej okolicy.Słowo okolica ma dwa znaczenia. Jedno to biegacze z Ursynowa. Drugie to ci faceci, z którymi zwykle walczę na trasie i z którymi podajemy sobie na mecie rękę. Faceci albo kobiety, dziś na finiszu walczyłem z drugą z kobiet. A łącznie byłem 16., nieźle.Czas tak jak przewidywałem – 36:31. Niezły, ale do życiówki zabrakło 18 sekund. Tym razem nie nastawiałem się na nią specjalnie, chociaż liczyłem, że jakimś cudem mi wpadnie. Cud prysnął na ósmym kilometrze, stoper pokazał, że ostatnie dwa kilometry musiałbym zrobić w siedem minut. Sorry, ale to mi się jeszcze nigdy nie zdarzyło.Po biegu jak zwykle wyplułem płuca i jak nigdy wsiadłem na rower. Dziś przyjechałem na rowerze, bo półtorej godziny przed biegiem sprzedałem samochód. Właściwie to sprzedała go Moja Sportowa Żona, całkowicie to na nią spuściłem, bo ja mam taką żyłkę handlową, że jeszcze bym dopłacił kupującemu za to, że taki kawał jechał po ten złom.Złom nie złom, ale niejedno razem przejechaliśmy. Ziemię dookoła pięć razy i to po równiku. Góry i Mazury. I dotarliśmy na jakieś ćwierć setki maratonów.Zostaliśmy teraz z cinquecentem MSŻ, które jest wprawdzie starsze od seicento, ale w lepszym stanie i z mniejszym przebiegiem. Podobna reguła dotyczy ludzi – starsi też bywają w lepszym stanie od młodszych z tym, że akurat tutaj czym większy przebieg tym lepiej.I musieliśmy się samochodem podzielić. MSŻ jechała na wieczorny fitness, wzięła ze sobą córkę przedszkolaka i autko. Więc ja na bieg przyjechałem na rowerze. Też fajnie, a rekreacja jeszcze większa.Teraz, póki nie kupimy nowego, będziemy się dzielić jednym autkiem. Na szczęście nie samym samochodem człowiek żyje. Spróbuję zaraz namówić MSŻ, żebyśmy jutrzejszy dzień (zaraz po przedszkolu) zaczęli od treningu rowerowo-biegowego. Pięćdziesiąty bieg w Kabatach za półtora tygodnia. Â
Nie ma możliwości dodania komentarzy do Archium Bloga.
Zapraszam do komentowania nowych wpisów ksstaszewscy.pl/blog/.