Dziś było szybko i szybko. W planie treningowym, który sam sobie – i wam – układam (jest już następny tydzień, wystarczy wejść w hasło Tydzień w Biegu) miało być dzisiaj długie, wolne wybieganie. Bo lepiej przy dwóch kolejnych dniach treningu najpierw zrobić mniej eksploatujący trening wytrzymałości, a następnego dnia dołożyć sobie mocno na szybkości, żeby […]
Kategoria: Blog
radio – 4 kwietnia 2008
Stereotyp mówi, że mężczyźni polują, a kobiety pilnują domowego ogniska. U nas dziś stereotyp hiperpoprawności politycznej: kobiety uprawiają sport, a mężczyzna zajmuje się przedszkolakami. Nie biegałem, bo się doleczam przed jutrzejszymi zawodami. Zresztą dzisiejszy trening nie jest konieczny, zrealizowałem mimo choroby i tak niezły mikrocykl tygodniowy. W środę było dość długo i powoli – budowanie […]
scenariusz – 5 maja 2008
Wydostałem się z dołka, otrzepałem i pobiegłem przez Las Bielański. Liście były piękne i zielone. To zabawne, że facet pisze pod hasłem "maraton", jak to nie można za szybko zacząć, bo się spali glikogen i będzie klęska. A obok, na tej samej stronie www jest opis, jak ten sam facet za szybko zaczął, spalił i […]
visolvit – 12 stycznia 2007
Godzina w huraganie. Tak wyglądał dzisiejszy poranny trening. Chociaż robiłem go po pętli – z przedszkola do Lasu Kabackiego, tam kółeczko i powrót do domu – to cały czas miałem pod wiatr. Meteorologicznie to chyba niemożliwe. Ale meteorologia nie tłumaczy nam całego świata. Wróciłem do domu, a zaraz Moja Sportowa Żona wróciła z porannych zajęć. […]
basen – 5 marca 2008
Czasem się tu popisuję, jakim to jestem szybkim biegaczem. Dziś wam powiem: jestem najwolniejszym pływakiem na świecie. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żebym na basenie kogoś wyprzedził. Zawsze to mnie wyprzedzają, omijaną, przeganiają na sąsiednim torze, wypławają tuż przede mną, a przy przeciwnej ścianie są, kiedy ja walczę z wodą na środku basenu. Nigdy w […]
sekunda – 26 kwietnia 2008
Niby start treningowy, niby nic, a ta sekunda, jedna sekunda mentalnie się liczy. Czy jestem zadowolony z dzisiejszego biegu? 10 km w Kabatach, start przygotowawczy. Na maksa, na życiówkę, a raczej wiceżyciówkę, bo tamten dzień, kiedy przez godzinę byłem Bobem Beamonem (młodsi: google) już się nie powtórzy. Wiceżyciówka wynosiła 35:59 i została zrobiona na początku […]
casting – 4 lutego 2007
Uwaga casting! To mnie męczy już od paru dni. Ponieważ dziś był dzień wolny od treningów, a ponadto niesportowo nieco nadużyłem – aczkolwiek nie na tyle, żebym nie był się w stanie zalogować – to chciałbym postawić tę kwestię. Drodzy czytelnicy! Jeśli zaglądacie czasem na ten blog, wiecie, że macie do czynienia z osobnikiem, który […]
toruń – 20 maja 2007
Sezon biegowy powinienem kończyć w marcu. Ewentualnie w kwietniu. To zabawne, bo początkujący jogger budzi się na wiosnę. Cieplejsze dni, chce się trenować, biega się przyjemnie. I startuje się przyjemnie. W zeszłym roku zrobiłem życiówkę w maratonie we Wrocławiu 23 kwietnia. W tym roku – w Warszawie 23 marca. Po tych datach właściwie powinienem kończyć […]
szybkość – 1 listopada 2007
Rodzice Mojej Sportowej Żony już się nie dziwią, kiedy zmywam po śniadaniu i zbieram się na bieganie. Pamiętam nasze pierwsze przyjazdy do Rabki. Teść ciągle dopytywał, jak często biegam, ile, dokąd i okrutnie się dziwował. Tak się mówi w górach – dziwował, a nie dziwił. A wszyscy się dziwowali, że zmywam naczynia po jedzeniu. To […]
licznik – 23 kwietnia 2008
Robiłem sobie kanapki na śniadanie, kiedy do kuchni wparadowały uśmiechnięte od ucha Moja Sportowa Żona i córka przedszkolak z prezentową torebką. Na imieniny dostałem wymarzony licznik rowerowy (bo uwielbiam mierzyć i przeliczać) i wymarzone perfumy (bo biegacz nie musi zawsze cuchnąć potem). Licznik zamontowałem po południu, chociaż jestem antyinżynierem. Tak mnie to rozochociło, że namówiłem córkę […]