Dziś sport uprawiała tylko Moja Sportowa Żona. W piątki prowadzi grupę cyborgów. MSŻ mówi, że to najtwardsze kobiety w Warszawie. Bo MSŻ ma ambicję, żeby w każdym klubie fitness dać klientkom maksymalny – dla nich – wycisk. Ale w żadnym klubie nie musi się tak napocić jak w piątek rano na Ursynowie. Nie dziwcie się, […]
Kategoria: Blog
przed bieganiem na lodzie – 2 lutego 2007
Dziś przerwa przed sobotnim biegiem w Kabatach. O ile pobiegnę. Bo jaki jest sens ścigać się w takich warunkach? W czwartek późnym wieczorem nasze łóżko płonęło. Położyliśmy się we trójkę zobaczyć mecz z Duńczykami. Moja Sportowa Żona zaniemówiła, co jest u niej przypadkiem na tyle niespotykanym, że oznacza najwyższą dawkę emocji. Ja syczałem przy każdym […]
BNP – 29 sierpnia 2007
Niechcący wyszło mi małe BNP. To mój ulubiony trening. BNP to nie NBP pod rządami prezesa Skrzypka, tylko Bieg z Narastającą Prędkością. Prawdziwe BNP powinno wyglądać mniej więcej tak: kwadrans w I zakresie, pół godziny w II i na koniec kwadrans w III plus trochę truchtu. Zrobię to w przyszłym tygodniu, a dziś było BNP […]
przykazania – 27 stycznia 2008
Jest takie miejsce, gdzie chciałbym dobiec kiedyś z aparatem fotograficznym w kieszeni. Macie tak czasem na bieganiu, że chcielibyście uwiecznić widok? Przedostatni raz zdarzyło mi się to w okolicy Rabki, dokładnie w górnej Rdzawce o 16.15, kiedy słońce zachodziło za Babią Górą i emitowało taką czerwień, że nawet daltoniści nie mogli mieć wątpliwości. Ostatni raz […]
polska – 22 lipca 2007
Polska to mały kraj. Akurat, żeby biegać. Jest taka sztafeta, nazywa się Kwietny Bieg. Nie kojarzę dokładnie, ale chyba przez czas jest związana z kwietniem, a przez intencję z papieżem Polakiem. Polega na obiegnięciu Polski dookoła. Udało się to bodajże już dwa razy, nie wiem niestety z jakim skutkiem czasowym i frekwencyjnym, gdyż mieszkam w […]
120 – 31 maja 2008
Do Maratonu Warszawskiego zostało 120 dni. Do ślubu około 350. Sprawdziłem sobie dziś w internecie, ile mi zostało do maratonu, bo na szesnaście tygodni przed zaczynam przygotowania. To dłużej chyba nawet niż kampanie wyborcze. A tu jeszcze siedemnaście tygodni i jeden dzień. Czyli tydzień luzu przede mną. Chociaż myślę, czy tam już czegoś bardziej konkretnego […]
wigilia – 31 sierpnia 2007
Dzisiaj wigilia. Wigilia sezon startowego. Ludzie odnajdują w bieganiu zwykle jedną z dwóch rzeczy. Albo trans, albo możliwość rywalizacji. Do transowców należy mój przyjaciel Dziki, z którym razem transowaliśmy, kiedy nie wiedzieliśmy jeszcze o czymś takim jak biegi masowe, którego namówiłem na ściganie się z pięć może sześć razy i który teraz będąc w najlepszej […]
góral – 1 czerwca 2008
Góral to było chyba 50 złotych, ktoś pamięta? Ale dziś będzie o innym góralu. Miałem biegać, ale nie muszę. I przyjechał mi do głowy pomysł, żeby zamiast treningu zrobić sobie czystą rekreację. Pożyczyłem od teściowej rower górski, naprawdę fajny, chociaż bezmarkowy, ale kupiony w znanym markecie sportowym na D. Przerzutki ładnie chodzą (firma brzydkie słowo na […]
długi weekend – 27 kwietnia 2007
Jak zacząć długi weekend o 15.00? Wstać o 5.10.Chwalę się tym, bo dla mnie to wyczyn. I jeszcze raz powtórzę: szacunek dla wszystkich, którzy wstają o tak nieludzkiej porze, żeby pobiegać. Gdybym ja tak musiał, to chyba zostałbym biegaczem weekendowym.Usiadłem do pisania. No dobra, zanim usiadłem, to wyjrzałem przez okno na nowe autko. Srebrzyło się […]
sylwester – 1 stycznia 2008
Sylwester na nartach. Jezusicku, jakie to piękne. Ostatni dzień roku zacząłem od biegania. Najpierw nowym szlakiem na Krzywoń, wbiega się do lasu 10 minut od domu rodzinnego Mojej Sportowej Żony. Potem droga łagodnie pnie się wśród drzew, po prostu bajka. Po 20 minutach dociera się do grzbietu, kopny śnieg, białe polany, droga wyściełana puchem. A […]