W sobotę był sprawdzian. Na trzy z minusem. A w piątek i niedzielę – morze rekreacji. Pamiętam swoje bieganie sprzed 5-10 lat. Na każdym starcie chciałem uzyskać jak najwięcej, każdy był mierzony w życiówkę, przez co większość kończyła się gorzkim zawodem, bo po 2-3 latach biegania o życiówki trzeba walczyć. Teraz się bawię w sportowca. […]
Kategoria: Blog
BPS
Dawno nie opowiadałem wam o Mojej Sportowej Żonie. A jest co opowiadać. We wtorek pojechałem do instytutu sportu na Młocinach rozmawiać o dopingu i zdrowiu. Wiecie, że od sterydów mężczyznom rosną piersi, wypadają włosy i opada potencja? I że ileś tam procent odżywek na rynku jest zanieczyszczonych? W trakcie rozmowy wypiłem kawę (kofeina, też substanacja), […]
tylko te czarne uszy, ach te czarne uszy…
Miałem w ten weekend przygodę. Po drodze do Krakowa. Maria Pia dwojga imion przyleciała do Polski w piątek. Przez cały dzień byłem w kontakcie z ludźmi z Fundacji Maratonu, którzy mieli mi pomóc w rozmowie, bo mój angielski jest bardzo, bardzo słaby. Zaprawdę powiadam wam, łatwiej było mi zejść poniżej trzech godzin w maratonie niż […]
rajd transsyberyjski – 26 marca 2009
W tym tygodniu trenowałem w różnych strefach geograficznych i klimatycznych, ale zawsze w zimie. Najpogodniej było we wtorek rano w Rzeszowie. Małgosia, jedna z bohaterek reportażu, która też biega (choć reportaż wcale nie sportowy) powiedziała mi, że podbiegi mogę zrobić na Lisiej Górze, od rynku wzdłuż Wisłoka, minąć tamę i wybiec za miasto. To naprawdę […]
tatuś? – 23 marca 2009
Jak spędziłem wigilię wiosny? Wydeptałem sobie w śniegu 150-metrową ścieżkę i robiłem podbiegi. Wyżej wbiec się nie dało, kopny śnieg. W piątek pojechaliśmy do Zakopanego na dopięcie szczegółów w pensjonacie, w karczmie. Ubrałem się w marynarkę, żeby wyglądać na pana młodego, a nie zbłąkanego turystę i kląłem potem z zimna. Wiało, śnieżyło, mroziło. Po południu zrobiłem […]
garniec – 19 marca 2009
Guru Skarżyński napisał kiedyś, że więcej ludzi umarło podczas oglądania zawodów sportowych niż podczas uprawiania sportu. Powiedziałem to dziś profesorowi kardiologii sportowej, a on, że to wcale nie metafora, tylko ścisła informacja naukowa. Niemcy zrobili podczas piłkarskich mistrzostw świata badania, w których wyszło, że gwałtownie zwiększyła się podczas turnieju liczba zgonów z powodu nagłej choroby […]
nie biegać o kobietach – 16 marca 2009
Wrzuć mi jeszcze raz jak najszybciej Komorowskiego tylko skróć do 40 konarów. Takiego esemesa przysłał mi rano redaktor Jerzy W. Odpisałem, że ok, za godzinę będę w pracy. Bo co? Miałem zrezygnować z treningu, kiedy akurat podjechałem pod Las Kabacki? Przypomniało mi się, jak premier tydzień temu nie przyszedł na głosowania, bo grał w piłkę. […]
kocham wszystkie góry – 9 lutego 2009
Góry, moja nowa religia. Także w bieganiu. Wierzę w góry. W góry wszechmogące. W podbiegi, w siłę biegową. Czuję jak wzmacnianie włókien szybkokurczliwych mięśni nóg przygotowuje je do walki na wyższym poziomie. Każdy podbieg fizycznie wchodzi mi w nogi, czuję to wszechogarniające zakwaszenie. Wyczuwam metaforycznie, jak to, co w naładuję w czworogłowych uda i brzuchatych […]
kostka – 20 października 2008
Kolory takie, że daltonista zobaczy. Hasło złota polska jesień zostało zbanalizowane nie tylko w reklamówkach funduszy emerytalnych. Ale w realu to ciągle zachwyca, podobnie jak byśmy podczas treningu spostrzegli jelenia na rykowisku. Ale zanim dobiegłem do lasu przeżyłem traumę biegacza. Bo normalnie jest tak: robisz treningi, lepsze, gorsze, mądrzejsze, głupsze, coś z tego wynika, coś […]
maraton przedmałżeński – 2 lutego 2009
W weekend mieliśmy maraton. Z Moją Sportową Żoną. Małżeński, a raczej przedmałżeński, jak nauki. Ale po kolei. Druga część biegowego tygodnia zaczęła się od powrotu zimy. Pobiegaliśmy w piątek z Danielem-źrebakiem dwie godziny w Lesie Kabackim, równe tempo 5:24. Pod koniec trzy minutowe przyspieszenia z przerwami w truchcie, żeby sobie przypomnieć w jakim tempie mają […]