Zostało mi tylko półtora dnia do spotkania z Nieznanym. To trochę jak wyprawy Tomka, Gagarin na orbicie, Kolumb w drodze do Indii. Jadę na setkę. Maraton to długi bieg, człowiek dociera do wnętrza. Przy dobrym biegu 100 metrów za metą powinny się skończyć zapasy energetyczne i wtedy stykasz się ze swoim jestestwem. Czyli dnem wątroby. […]
Kategoria: Blog
siła biegowa – 11 czerwca 2008
Euro (2008), bieganie (dziś była siła), rozmowy o bieganiu, rozmowy o sporcie. Czuję się jak ryba w pierwszej konkurencji triatlonu. Zacząłem rano od rozmowy z biegaczem lat 67 do książki na 30-lecie Maratonu Warszawskiego. Najciekawszy był wątek o tym, jak człowiekowi spada motywacja, kiedy przestaje poprawiać życiówki. Wiecie, co wtedy może najbardziej "załatwić" przed startem? […]
rodzina – 27 listopada 2008
Pucharowa środa. Czyli tenis z Moją Sportową Żoną i rekreacja z córką licealistką. Będzie rodzinny odcinek. Dziś jest pucharowy czwartek, Lech niestety znów uległ. Momentami ładnie grali. Ciągle mam nadzieje, że ten Lech jest jak tamta Wisła, ale czy nie okaże się jednak, że to Warta i nie warto? Powinna być dziś wieczorem siatkówka, ale […]
kurs – 12 stycznia 2009
Krótki kurs, jak zrobić treningi, kiedy kompletnie nie ma na to czasu. Wyszło idealnie: siła, wytrzymałość i szybkość. Na początku był piątek. Dzień, w którym doceniłem, że mam wolny zawód. Rano popracowałem, potem był obiad w gazecie z Moją Sportową Żoną, potem jasełka w przedszkolu, potem Fasolki, potem córka licealistka i wieczorna coroczna okołowigilijna impreza […]
żelazo – 30 października 2008
Lepiej się czuję po setce niż po maratonie. Naprawdę. W poniedziałek jak tylko wyrzuciłem na blogu wszystkie emocje po Kaliszu (miasto, nie mylić z politykiem SLD) poszedłem na roztruchtanie. Nie starczyło mi czasu na minimalne pół godziny (bo córka licealistka szła do szkoły na 9:55, potem odwiedziny u ojca i o 11.15 zebranie, skomplikowana logistyka) […]
stres i yes, yes, yes – 18 grudnia 2008
– Kiciu, stresujesz się bardziej niż przed maratonem? – zapytała mnie rano Moja Sportowa Żona. Z ręką na sercu odpowiedziałem: – Nie, przed maratonem stres jest większy. Naprawdę. To było w środę, kiedy wieczorem dostałem nagrodę. O tym, że jestem nominowany wiedziałem już od dobrego tygodnia. Ale szanse na zwycięstwo oceniałem podobnie jak wygranie kategorii […]
kac – 9 czerwca 2008
Kac bez bólu głowy. Tylko z bólem duszy. Nie od alkoholu, tylko od porażki. Można czasem przegrać, ileż na tym blogu było takich historii -waszych i moich. Ale nie można ciągle przegrywać. Korea, Niemcy, teraz Austrio-Szwajcaria. Co turniej to porażka. Pamiętam te stany po pierwszych przegranych meczach na poprzednich mistrzostwach. Mieszanka beznadziei z nadzieją. Oczekiwanie na […]
witajcie w nowych stronach – 13 marca 2009
Trzynastego, piątek, idealny czas na odpalenie akcji Polska Biega. Ale nie ma co ulegać przesądom, zawodniczkom zdarza się start w pierwszym dniu miesiączki (opowiadali mi trenerzy) i nie mają wtedy taryfy ulgowej. Po pierwsze – witajcie w nowych stronach. To hasło kampanii Gazety ze schyłku ubiegłego wieku, kiedy pionowe logo (pamiętacie) zostało zastąpione poziomym i […]
po trzydziestce – 4 września 2008
Jeden bieg goni drugi w tempie, które mnie samego zaskakuje. Starty mnożą się jak króliki, a treningi bywają trudniejsze od startów. Weźmy taki wtorek. Rano nie mogłem wziąć się do pracy, chociaż nie szedłem na trening. Musieliśmy przegadać z Moją Sportową Żoną parę rzeczy. Wiecie, jak to jest. Np. w bieganiu – człowiek biega krótsze […]
chłopaki nie płaczą – 18 września 2008
Madonna leci z wieży. Moja Sportowa Żona razem z córką przedszkolakiem ćwiczą układ taneczny z przedszkola. A mnie bolą nogi. Od poniedziałku trwa obóz. Walczę, chociaż czuję, że przeciwnik świetlistym mieczem wywija tuż przed moim nosem, a ja już bez tarczy, chociaż jeszcze nie na tarczy. Po rannych podbiegach w poniedziałek wieczorem było dwa razy […]