grzbiety – 5 września 2007

Co zrobić, kiedy cały dzień leje jak pod hydrantem, ja i tak zaplanowałem dzień wolny od biegania, a muszę napisać na blogu coś sportowego? Co zrobić? Grzbiety. Od rana zmienialiśmy się z Moją Sportową Żoną przy komputerze i pod kołdrą. Jedno siadało do matriksa, a drugie się rozgrzewało w łóżku. Zimno przenikało przez zamknięte okna, a ręce grabiały na klawiaturze. MSŻ wpadła na pomysł: kiedy ja siadałem przy biurku, ona wyciągała na środek pokoju step i układała układy. A ja gnuśniałem. Po południu czułem, że zaczynam kiełkować od tej wilgoci i tego nieróbstwa. Same telefony, maile, teksty do pisania, poprawiania. A ciało zapuszcza korzenie w podłodze. Dość tego. Właśnie wróciliśmy z córką przedszkolakiem z zebrania w przedszkolu, gdzie zaocznie MSŻ została wybrana do rady rodziców z tytułu ubiegłorocznej działalności. I zostały nam jeszcze tylko ćwiczenia ortopedyczne córki przedszkolaka. I wtedy mnie olśniło. Ćwiczenie, którego istotność odkryłem rok temu – grzbiety. Pamiętacie to z podstawówki – wszystkie dzieci leżą na brzuchu na sali gimnastycznej, po czym wyciągają rączki przed siebie i główkę jak najwyżej. Te przedszkolne ćwiczenia mają jednak wielki sens. Wzmocnienie mięśni grzbietu – przez kilka miesięcy robiłem solidne porcje dwa-trzy razy w tygodniu – spowodowało, że się przestałem garbić. I że w biegu mam więcej mocy w nogach. Że siła odbicia idzie z barków, z całego tułowia. Kiedy zaniedbuję grzbiety, to zaczynam biegać jak miś Yogi, kręcąc tylko nóżkami (pamiętacie tę tekturową figurkę z programów Adama Słodowego?). A właśnie je trochę zaniedbałem. Spróbuję to jeszcze nadrobić przed Maratonem Warszawskim. Dziś były trzy serie grzbietów – teraz odchodzi się od takiego machanie ciałem w górę i w dół, tylko dźwiga tułów jak najbardziej do góry i trzyma ponad pół minuty. A między nimi dwa razy po 20 brzuszków. Niedużo, ale w końcu mam dziś dzień odpoczynku. Jak będę systematyczny, to trochę ten grzbiet wzmocni.  Â

Updated: 12 marca 2009 — 18:55

Nie ma możliwości dodania komentarzy do Archium Bloga.

Zapraszam do komentowania nowych wpisów ksstaszewscy.pl/blog/.