Dziś odpoczywałem. Na siłowni. Drugi dzień bez biegania. Ale dziś finiszowałem z pracą, pisałem w nocy po herbatce z kolegą, pisałem od rana i napisałem. Bez żalu odpuściłem trening, ale żeby nie było zupełnego sofciarstwa na wieczór zaplanowałem siłownię. Ja nie wiem, jak karki mogą to uprawiać godzinami. Wiem, że ludzie są różni, mają różne wartości. Rozumiem, że karki nie rozumieją, jak my możemy godzinami biegać. Ale mimo tego wszystkiego nadal nie wyobrażam sobie, jak można przez godzinę pakować na siłowni. Zmusiłem się do takiej porcji. Trzy serie po 20 brzuszków na ustawionej skośnie ławeczce. Cztery razy grzbiety. Moja Sportowa Żona oducza mnie od "szarpania" przy rozciąganiu albo grzbietach, więc tylko napinam, dźwigam się do góry i zastygam na kilkanaście sekund. Potem trzy razy dziesięć tzw. martwy ciąg (sztanga, ma chyba z 20 kilo, od kolan do wyprostu) – to też na mięśnie grzebietu. Potem założyłem na atlas 15 kilo i ciągałem to nogą (każda noga trzy razy 10), żeby poczuć łydki. Poczułem, bo kiedy usiadłem na atlasie, to w jednej łydce łapały mnie skurcze. Na siedząco zrobiłem 8 razy dziesięć podniesień nogami (po 20 kilo) i 7 razy dziesięć tzw. motylków na ręce. Podchodzę do siłowni z taką motywacją, z jaką biegają ci, których główną troską w życiu jest schudnięcie. Katują się, żeby uzyskać efekt na wadze. Ja też się katuję, żeby podbudować mięśnie na dole do biegania, a na górze do wyglądania. Przez to siłownia nie sprawia mi specjalnej przyjemności, przynajmniej w trakcie. Bo teraz jest nawet fajnie. Stukam palcami w klawiaturę i czuję nieco obolałe barki. Czuję, że jestem. Jutro rano wreszcie wypuszczę się do lasu. Zobaczymy czy piwny eksces nie zabił mi dobrej passy na treningach. Jestem już głodny biegania. Zaraz siadamy z MSŻ przed telewizorem, ona dziś też ma dzień bez sportu, zaplanowaliśmy sobie film. Jeszcze bardziej mi się to w głowie nie mieści niż siłownia – że tylu ludzi w ten sposób przeżywa całe życie. Dla mnie w życiu liczą się emocje, przeżywanie emocji. Dyskutowaliśmy o tym dziś z MSŻ. Moje dwie największe przyjemności życiowe to sport i seks. Przy czym tę pierwszą należy planować, a drugiej raczej nie. Dobranoc wam. Â
Nie ma możliwości dodania komentarzy do Archium Bloga.
Zapraszam do komentowania nowych wpisów ksstaszewscy.pl/blog/.