W dresie odprowadziłem córkę przedszkolaka, założyłem słuchawki na uszy i w tym momencie przypomniałem sobie, że wczoraj rozładowała mi się bateria. Zostałem na bieganiu sam na sam ze sobą. Dziś był spokojny bieg w pierwszym zakresie, godzina. Coś jakby aktywny masaż po wczorajszych ćwiczeniach siły i wytrzymałości szybkościowej. Bo tak naprawdę, to jak się ma […]
eurosport – 7 marca 2008
Małemu chłopczykowi pokazują flagi. Francuską, mówi, że to Francja. Brytyjską, mówi, że Brytania. Włoską, mówi Włochy. Europejską (dwanaście gwiazdek na niebieskim tle), a on, że to Eurosport. Taka reklamówka wycięta z zagranicznego teleturnieju leciała kiedyś w Eurosporcie. Dziś lecą mistrzostwa świata w lekkoatletyce. Mistrzostwa świata o tyle są gorsze od mistrzostw Europy, że tu nasi […]
szybko – 15 lutego 2008
Dziś było szybko i szybko. W planie treningowym, który sam sobie – i wam – układam (jest już następny tydzień, wystarczy wejść w hasło Tydzień w Biegu) miało być dzisiaj długie, wolne wybieganie. Bo lepiej przy dwóch kolejnych dniach treningu najpierw zrobić mniej eksploatujący trening wytrzymałości, a następnego dnia dołożyć sobie mocno na szybkości, żeby […]
winda – 12 lutego 2008
Dziś miałem kilka treningów: na stadionie, w drodze na parking i dwa przy windzie. Trening niejedno ma imię. Na stadion pobiegłem z rana, przed pracą. Zrobiłem cztery interwały – pięć minut szybkiego biegu, dwie minuty truchtu. Wszystko obudowane paroma minutami truchtania przed i po, więc wyszło ponad pół godziny. Tempo niezłe – sprawdziłem sobie na […]
radio – 9 lutego 2008
Uwaga, uwaga, nadaje Radio Fitness! – Wiesz, że on jej napisał esemesa? Żeby mu teraz oddała wszystkie pieniądze. – Nie mów! A dużo mu jest winna? – To nawet nie o to chodzi, bo ona to zapisywała i odkładała. Ale on jej mówił, że te pokazy u niej w salonie robi z przyjaźni i dlatego, […]
muzyka – 8 lutego 2008
Niesamowicie brzmi muzyka klasyczna w ośnieżonych górach. Podczas półtoragodzinnego krossu. Człowiek wpada w sentymentalny nastrój Tak bardzo byłem przekonany, że dziś jest sobota, że o 10. wysłałem córce licealistce sms-a, że pobudka. Dostałem odpowiedź, że właśnie zaczyna się trzecia lekcja. Zrobiłem dziś tę trasę, którą jakieś siedem lat temu pokonywaliśmy z córką licealistką (wówczas na […]
mapa – 7 lutego 2008
Dziś był dzień bez treningu. O bieganiu tylko myślałem. Za to sporo i ładnie. Nigdy nie biegałem za granicą. Jeśli nie liczyć maratonu ze słowackiego Podolinca (tak?) do polskiego Rytra, ale o tym biegu wolałbym akurat zapomnieć. Impreza świetna, ale mnie tak rozpierała pycha na starcie, że zacząłem jak szatan, a kończyłem w czasie prawie o […]
policzki – 4 lutego 2008
Godzina biegania – ale to jest krótko. To się nazywa relatywizm treningowy. Normalnemu człowiekowi godzina biegania musiałaby się bardziej dłużyć niż mongolski film akcji. Normalnemu biegaczowi też. Ale wystarczy pobiegać dwa miesiące po półtorej, dwie godziny i godzinne wybieganie robi się relatywnie krótkie. Pobiegałem w słonecznym dziś Lesie Kabackim. Najpierw pięć kilometrów w tempie po […]
szosa – 3 lutego 2008
Szosa E7, jak z piosenki Jana Kelusa. Przez połowę drogi śpiewałem Jacka Kaczmarskiego, on jest genialny. W Rabce słońce było tak piękne, że zaliczałem narty. Bo na bieganie człowiek zawsze wyjdzie, choćby wilgoć obejmowała go jak ośmiornica, a chłód przenikał do wnętrza. Zawsze po paru minutach się rozgrzejesz, jak utrzymujesz tempo, to nie zmarzniesz. Co […]
łosie – 5 lutego 2008
– Widziałaś kiedyś łosia na żywo? – zapytałem Moją Sportową Żonę. Sam się wystawiłem, bo MSŻ odpowiedziała żartem najprostszym: – Codziennie widzę. Zagroziłem jej, że znajdzie się za to na blogu. A łosie widziałem naprawdę, trzy. W południe pojechałem na kolejną rozmowę do tekstu o emeryturach – do Nowego Dworu Mazowieckiego. 40 kilometrów od Warszawy […]