W górach mówią na to chabezie, w Warszawie krzaczory, w Puszczy Kampinoskiej w zasadzie nie występują i to jest w puszczy piękne. Dziś znów życie zagnało mnie na Bielany, córka licealistka wyjeżdża właśnie na narty i pojechaliśmy do sklepu po narciarską kurtkę. Bo to już jej drugi sezon i kurtka się od życia w tej […]
współczynnik – 24 stycznia 2008
Wymyśliłem dziś na bieganiu dwie rzeczy: kanoniczny współczynnik Misia oraz kwadrans Misia. Środa normalnie jest z bieganiem, ale była bez. Bo córka przedszkolak chorowała, a posłowie, w tym jeden minister wyznaczali mi terminy rozmów, które kompletnie poprzestawiały mi dzień. Odwołałem wieczorny trening na AWF-ie u trenera R. Z Sejmu RP wróciłem dopiero przed dziesiątą wieczorem. […]
choroba – 22 stycznia 2008
Właśnie wróciłem z biegania. Noc to nie jest dla mnie naturalne środowisko do treningów Poniedziałek zacząłem od przetupania półtorej godziny. Żeby nie umrzeć z nudów, w środku zrobiłem sześć serii siły biegowej (skipy i wieloskoki). I myślałem, myślałem o niedzielnych zawodach. Nie jestem jednak tak bardzo zadowolony. Wprawdzie wynik niezły, do najlepszego z Chomiczówki zabrakło […]
orkiestra – 13 stycznia 2008
Trzy dni różnego biegania. W tym dwa z wartościami prorodzinnymi. Piątek rano, dzwoni telefon. To Bartosz, upewnia się, czy będę. Będę, załatwiam w pracy, co mam do załatwienia i o 14.35 melduję się na Agrykoli. Niewarszawiakom wyjaśniam, że to uliczka koło Łazienek, na której jest 540-metrowy podbieg. Daniel mierzył GPS-em. Spotkaliśmy się we trzech na […]
zabawa – 20 stycznia 2008
Przepraszam, że popsułem ci zabawę – tak mi się nagrał po niedzielnym Biegu Chomiczówki biegający szef. Popsuł, zwłaszcza ściganie z Danielem. Miałem za to inny fun Właśnie byłem w knajpie z przyjacielem z liceum. Nie uwierzylibyście, że miał wtedy ksywkę Chudziutki, bo brzuch mu wisi jak w siódmym miesiącu. Na jesieni próbował biegać, ale stopa […]
sonda – 8 stycznia 2008
Już liczyłem, że Moja Sportowa Żona uwierzy w zimę w mieście. Ale zima się rozpłynęła. Zima trwała w Warszawie przez poniedziałek. Na trawnikach bielała kołderka puchu i pyszniły się grubaśne bałwany. Dobiegłem chodnikami do Lasu Kabackiego i tam zima dopadła mnie jak w komputerze. A ściślej: w tym, co 30 lat temu nazywano grafiką komputerową. Pamiętacie? Pokazywali to w […]
mróz – 6 stycznia 2008
W piątek po południu założyłem elegancki dres i poszedłem do kawiarni. Kawiarnia była zamknięta i czekając na mojego rozmówcę zmarzłem potwornie, chociaż byłem w kurtce. Czy da się w takich warunkach biegać? Oczywiście, że tak. Kiedy w sąsiedniej kawiarni skończyliśmy rozmowę (rzecz jasna biegową, do miesięcznika Bieganie), wyszliśmy (wciąż w kurtkach nałożonych na dresy), nadal […]
bobo – 3 stycznia 2008
Po świątecznych feriach bolą mnie nogi. Ale kark przestał. I to wcale nie wychodzi na zero. Wracaliśmy cały środowy wieczór i pół nocy. Radio Kraków opowiadało w kółko o monstrualnych korkach na zakopiance, więc pojechaliśmy w kółko – przez Mszanę, Dobczyce do Myślenic. Krążenie po Podhalu to już moja specjalność. W środę w dzień jeszcze […]
sylwester – 1 stycznia 2008
Sylwester na nartach. Jezusicku, jakie to piękne. Ostatni dzień roku zacząłem od biegania. Najpierw nowym szlakiem na Krzywoń, wbiega się do lasu 10 minut od domu rodzinnego Mojej Sportowej Żony. Potem droga łagodnie pnie się wśród drzew, po prostu bajka. Po 20 minutach dociera się do grzbietu, kopny śnieg, białe polany, droga wyściełana puchem. A […]
długi weekend – 27 kwietnia 2007
Jak zacząć długi weekend o 15.00? Wstać o 5.10.Chwalę się tym, bo dla mnie to wyczyn. I jeszcze raz powtórzę: szacunek dla wszystkich, którzy wstają o tak nieludzkiej porze, żeby pobiegać. Gdybym ja tak musiał, to chyba zostałbym biegaczem weekendowym.Usiadłem do pisania. No dobra, zanim usiadłem, to wyjrzałem przez okno na nowe autko. Srebrzyło się […]