Zostało mi tylko półtora dnia do spotkania z Nieznanym. To trochę jak wyprawy Tomka, Gagarin na orbicie, Kolumb w drodze do Indii. Jadę na setkę. Maraton to długi bieg, człowiek dociera do wnętrza. Przy dobrym biegu 100 metrów za metą powinny się skończyć zapasy energetyczne i wtedy stykasz się ze swoim jestestwem. Czyli dnem wątroby. […]
maraton przedmałżeński – 2 lutego 2009
W weekend mieliśmy maraton. Z Moją Sportową Żoną. Małżeński, a raczej przedmałżeński, jak nauki. Ale po kolei. Druga część biegowego tygodnia zaczęła się od powrotu zimy. Pobiegaliśmy w piątek z Danielem-źrebakiem dwie godziny w Lesie Kabackim, równe tempo 5:24. Pod koniec trzy minutowe przyspieszenia z przerwami w truchcie, żeby sobie przypomnieć w jakim tempie mają […]
śnieg – 26 grudnia 2008
Do śniegu na bieganiu najbardziej pasuje mi Szopen na empetrójce. Święta na sportowo. Szykowaliśmy wigilijną wieczerzę (na Podhalu jest ona trochę inna niż na Mazowszu – zamiast 12 przystawek potężny trzydaniowy obiad), obrałem ziemniaki, a z sobotnich Wysokich Obcasów wyciągnąłem sianko. I żeby skrócić rytualne oczekiwanie – dzieci na Mikołaja, dorosłych na rodzinne biesiadowanie, a […]
odwał na linie – 16 czerwca 2008
Piszę przed meczem. Bo wolę pisać z głupią nadzieją niż z oczywistą goryczą. Dzień miałem tak w biegu, że zapisałem sobie po kolei w kalendarzu kilkanaście punktów, jakbym był jakimś prezesem. Skończyłem pracę przed chwilą – ale jaka to praca. Najpierw kulomiot z szansami większymi niż nasza reprezentacja Tomasz Majewski podnosił sztangę – na jednym […]
twarde sutki – 28 lipca 2008
Ale miałem w piątek twarde sutki, jak u modelki z Playboya. Dla biegacza to niestety nie najlepiej. Ostatnio robią mi się takie zaburzenia gospodarki testosteronowej, po 20 minutach biegu twardnieją mi sutki, po 30 minutach jestem spocony, a po 40 sutki są już takie poobcierane, że w mikrouszkodzenia wciska się pot i zaczyna się już […]
krotka plaza – 3 lipca 2008
Znow bez polskich znakow. Wstawie wam za to pare bulgarskich. áøéß©. Tylko ó wychodzi normalnie. Bulgaria jest w porzadku. Goraco, jak to w cieplych krajach. Hotele jak to w cieplych krajach, Moja Sportowa Zona, ktora byla raz w Bulgarii za demokracji ludowej mowi, ze wtedy bylo 10 proc. z tego, co teraz stoi. Tyle ze […]
Kazimierz I – 21 czerwca 2008
Weekend zapowiadał się bajecznie, zaczynał się o 10. rano. Czyli, choć to sobota, bieganie musiałem zrobić wcześnie. Wstałem o siódmej, żeby przed ósmą ruszyć na półtorej godziny biegania. Nie wiem, czy zauważyliście, że sporo ludzi mówi półtora godziny albo półtorej roku. Z porażającą konsekwencją. Jakby ten liczebnik automatycznie zmieniał rodzaj rzeczownika, który określa. Całkiem jak mnożenie […]
bieg ursynowa na piątkę – 15 czerwca 2008
Gdyby Moja Sportowa Żona wyszła o 13.01 na balkon, to zobaczyłaby, jak startujemy aleją KEN do Biegu Ursynowa. Tyle, że nie mamy balkonu, a MSŻ była wtedy już na mecie. Najpierw dobiegła córka licealistka, której towarzyszyła na rowerze córka przedszkolak. Przebiegły/przejechały 2,5 km. Córka licealistka w ramach próbowania, czy potrafi coś przebiec bez trenowania. Potrafi, […]
kac – 9 czerwca 2008
Kac bez bólu głowy. Tylko z bólem duszy. Nie od alkoholu, tylko od porażki. Można czasem przegrać, ileż na tym blogu było takich historii -waszych i moich. Ale nie można ciągle przegrywać. Korea, Niemcy, teraz Austrio-Szwajcaria. Co turniej to porażka. Pamiętam te stany po pierwszych przegranych meczach na poprzednich mistrzostwach. Mieszanka beznadziei z nadzieją. Oczekiwanie na […]
Małysz – 16 stycznia 2009
Adam Małysz znów się śmieje. Wczytujecie się w techniczne doniesienia o jego treningach? Bo ja tak. Małysz ćwiczył siłę, ma dużo mocy. Ale jego trener nie zadbał o technikę i zgubiła się gdzieś precyzja odbicia, siła nie przekłada się na efekt. Tak piszą w gazecie. W gazecie napisali też, że maraton ma 48 km, ale […]