Bayer Leverkusen w piątek zwyciężył. I w niedzielę wreszcie wyszedłem sobie pobiegać. Fajna rekreacyjno-sportowa była też sobota. Umówiliśmy się na basen w trzy rodziny. Nie przypuszczałem, że taka inicjatywa kiedyś nam się w życiu powiedzie, a tu wyszło. Jedna rodzina to my, druga Kamil maratończyk, niestety bez żony, która nie mogła, ale z córką, a […]
rozciąganie – 17 listopada 2008
Co robię, jak nie biegam? Biegam. Pamiętacie jak nauczycielka z Dnia Świra mówi o młodym Koterskim: on jest ciągle nieobecny, nawet jak jest obecny, to jest nieobecny. To ja się czuję podobnie. Jak wiadomo nie biegam od tygodnia, od Biegu Niepodległości. Nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego w ostatnią sobotę znów startowałem. Był koleżeński Guziczek w Lesie […]
uzależnienie – 26 stycznia 2009
Jestem uzależniony. To dobre uzależnienie jest. Po kolei. Zapowiadałem na piątek trening domowy. Ale miałem w sobie jeszcze tyle niewyplutej choroby, niepewności w płucach i słabości w łydkach, że nie dało rady. Zwłaszcza, że musiałem się zwlec do redakcji, bo miałem dwa zebrania o tematyce biegowej. W gazecie dopadł mnie smutny nius. Umarła wieloletnia wiceminister […]
stres i yes, yes, yes – 18 grudnia 2008
– Kiciu, stresujesz się bardziej niż przed maratonem? – zapytała mnie rano Moja Sportowa Żona. Z ręką na sercu odpowiedziałem: – Nie, przed maratonem stres jest większy. Naprawdę. To było w środę, kiedy wieczorem dostałem nagrodę. O tym, że jestem nominowany wiedziałem już od dobrego tygodnia. Ale szanse na zwycięstwo oceniałem podobnie jak wygranie kategorii […]
rodzina – 27 listopada 2008
Pucharowa środa. Czyli tenis z Moją Sportową Żoną i rekreacja z córką licealistką. Będzie rodzinny odcinek. Dziś jest pucharowy czwartek, Lech niestety znów uległ. Momentami ładnie grali. Ciągle mam nadzieje, że ten Lech jest jak tamta Wisła, ale czy nie okaże się jednak, że to Warta i nie warto? Powinna być dziś wieczorem siatkówka, ale […]
kostka – 20 października 2008
Kolory takie, że daltonista zobaczy. Hasło złota polska jesień zostało zbanalizowane nie tylko w reklamówkach funduszy emerytalnych. Ale w realu to ciągle zachwyca, podobnie jak byśmy podczas treningu spostrzegli jelenia na rykowisku. Ale zanim dobiegłem do lasu przeżyłem traumę biegacza. Bo normalnie jest tak: robisz treningi, lepsze, gorsze, mądrzejsze, głupsze, coś z tego wynika, coś […]
memento mori – 15 października 2008
Umarł człowiek. Myśleliśmy od wczoraj, że maratończyk, a ściślej rolkarz, który startował w półmaratonie. Okazało się, że nie. I co, mam napisać, że lżej na sercu? Posłuchajcie, to wam opowiem. Najpierw usłyszałem plotkę w pociągu z Poznania – że na trasie umarł rolkarz. Plotkami się człowiek nie przejmuje. Ale kiedy następnego dnia Magda Ż. z […]
tydzień sportu – 6 lutego 2009
Tydzień sportu. Już opowiadam. Wtorek. Rano bieganie, godzina powoli, na koniec trzy przebieżki po minucie. Przerwy w truchcie robię też minutowe, bo mi tętno spada, ale zwykle ludziom spada przez 2-3 minuty. Te przebieżki to ważna sprawa, poczytałem sobie właśnie o tym u Skarżyńskiego – przywracają dynamikę biegu. To delikatne przypominanie organizmowi, co się będzie […]
dowcipy – 22 stycznia 2009
Przychodzi biegacz do lekarza: – Panie doktorze, proszę mnie zbadać, wypisać receptę i zwolnienie, ale szybko, bo lecę na trening. Nie umiem opowiadać dowcipów, nie zapamiętuję nawet najlepszych. Dlatego ten musiałem sam wymyślić. W odpowiedzi na zapotrzebowanie społeczne, żeby nie było tak smutno na blogu. Dowcip jest a propos, choć a rebours. Choruję od Chomiczówki, […]
prawie nowy rok – 8 grudnia 2008
Chińczycy mają go bodaj na wiosnę, prawosławni dobry tydzień po naszym. A biegacze zazwyczaj jakiś miesiąc wcześniej. Nowy rok biegowy, początek przygotowań do nowego sezonu. W tym roku stoi to u mnie na głowie. Zacząłem przygotowania od pobiegania z Kamilem przez godzinę. I 26 sekund, bo jak może pamiętacie, dla mnie 59 i pół minuty […]