Kategoria: Blog

dzień do – 11 maja 2007

Dzień do. Dzień dobry.Dobry dzień dzisiaj miałem, chociaż bez biegania. Ale w złotych promieniach sportu.Rano wsiedliśmy z synem wiecznym licealistą w srebrną strzałę i ruszyliśmy do Poznania spotkać się ze złotym medalistą mistrzostw Polski w półmaratonie i zarazem srebrnym w maratonie  – Heńkiem Sz. Wiecie, że póki nie zaczął biegać maratonów, trenował tygodniowo ledwie po […]

mama – 4 grudnia 2007

Bieg po zdrowie – o Tomaszu Hopferze możecie przeczytać w grudniowym numerze Biegania, już jest chyba w sprzedaży. A ja dziś chciałbym rzucić hasło Bieg po życie i opowiedzieć wam o swojej mamie. Po wojnie została sama z dwójką młodszych braci. Kiedy jej rodzice umarli miała coś koło 19 lat. Przełom lat 40. i 50. […]

Koncertowa – 25 maja 2008

Zrobiłem sobie mały akcent, mimochodem. Teraz nie trenuję, tylko sobie biegam. Ale nie mogłem się powstrzymać przed małym akcentem biegowym przed wtorkowymi wyścigami na 10 km w Kabatach. Guru Skarżyński doradza takie akcenty przed zawodami. Przed maratonem – 4-5 dni wcześniej mocne (w tempie maratonu) kilometrówki. Zmniejszyłem dziś te zalecenia do odpowiedniego rozmiarku i pobiegałem dziś […]

eureka – 23 maja 2007

Archimedes wyskoczył goły z wanny i wykrzyknął Eureka, bo odkrył reguły wyporności. A ja wybiegłem z lasu z gotowym planem biegania na najbliższe miesiące. Rano miałem spotkanie służbowe w galerii Arkadia, więc pobiegałem sobie potem po pobliskim Lasku Bielańskim, starych śmieciach mojego dzieciństwa. Od rana zastanawiałem się dokąd teraz biec. To znaczy nie którą drogą […]

maciejowa – 8 kwietnia 2007

Bieganie jak na skrzydłach. Z widokami jak ze starego westernu. 7.30, teściowie zbierają się do kościoła, bo mają taki imperatyw z rana. A ja na bieganie, bo to mój imperatyw. Wbiegłem ostro do góry przez Tatarową do Maciejowej. Nie wziąłem pulsometru, bo nie po to przyjechałem na trzy dni w góry, żeby się bawić w […]

bielany – 14 czerwca 2007

Dzisiaj biegałem w przeszłości. Szlaban z liceum, lasek z dzieciństwa i górka na sanki. A dziś – na podbiegi do trenowania siły biegowej. Powiem wam dziś o moim ojcu. To on zabrał mnie w góry, kiedy miałem pięć lat, do Piwnicznej w Beskidzie Sądeckim. I z miejsca zakochałem się w górach, chociaż nie wiedziałem wtedy […]

rozciąganie – 24 marca 2007

Lubię ten dzień przed startem. Marzenia mają bezbolesną formę liczb. Biuro Półmaratonu Warszawskiego w całkiem fajnym budynku BUW. Spotykam sporo znajomych, cześć, cześć, aż córka przedszkolak się dziwi, skąd ja znam tylu ludzi. Paru z wodą w ręku, ja też mam butlę mineralnej do wypicia na cały dzień. Paru z marzeniami w głowie, na ile […]

łysy – 25 maja 2007

Wszedłem rano do łazienki, a wyszedłem łysy. Coś jest w tym micie strong mana. Miałem dziś odwieźć srebną strzałę do warsztatu na drobną kosmetykę. I tak się na to nastawiłem, że nawet kiedy pan w warsztacie stwierdził, że samochód mogę mu przywieźć dopiero jutro – nic mnie nie odwiodło od planu dnia. Zostawiłem autko pod […]

życzenia – 22 marca 2008

Miałem taki sen: startuję w biegu, jakiś mały półmaraton. Dramat zdarzył się gdzieś na 17-18 kilometrze. Biegliśmy razem z Danielem, więc pewnie we śnie miałem reminiscencje z Półmaratonu w Wiązownie. Chciałem zmieścić się w pierwszej dziesiątce, jest dobrze, biegnę chyba na siódmym miejscu, Daniel oczko za mną. Trzy kilometry przed metą jest nawrót, z przeciwka […]

bnp – 23 marca 2007

Jaki bieg jest najlepszy? Jak samolot! To mój ulubiony środek treningowy – Bieg z Narastającą Prędkością, w skrócie BNP. Nie stosowałem go od dawna, bo mój słynny plan przygotowujący do dychy (zwany też Planem Kęćka) w zasadzie go nie przewidywał. A ja tak kocham to robić. Człowiek jest wtedy jak samolot. Biegnie powoli, ociężale jak […]