Kategoria: Blog

trans – 21 sierpnia 2007

Takiej nienawiści do Mojej Sportowej Żony już dawno nie czułem. Rozłożyła mnie w badmintona, wygrała cztery sety, a ja zero. Czułem się jak zero. Kiedyś pisałem już jaką to jesteśmy sportową patologią na naszym podwórku między blokami. Dziś popołudnie spędziliśmy na boisku do badmintona, gdzie MSŻ złoiła mi skórę, jak szczeniakowi. Miałem dużo nienawiści, no […]

obóz III – 12 września 2007

Zagadka na początek: co to jest odruch Łazarza? Dowiedziałem się tego w trzecim dniu obozu biegowego. Wstałem kiedy spaliście (wszyscy, poza czytelniczką o ksywce Mamapa) i zacząłem pisać o transplantacjach. Jeszcze na dworze nie było mgły, a ulicami Urysnowa jeździło najwyżej tyle samochodów, co po Rabce. Opisałem parę rzeczy, najlepsze Walentynki doktor Agnieszki, kiedy o […]

bobo – 3 stycznia 2008

Po świątecznych feriach bolą mnie nogi. Ale kark przestał. I to wcale nie wychodzi na zero. Wracaliśmy cały środowy wieczór i pół nocy. Radio Kraków opowiadało w kółko o monstrualnych korkach na zakopiance, więc pojechaliśmy w kółko – przez Mszanę, Dobczyce do Myślenic. Krążenie po Podhalu to już moja specjalność. W środę w dzień jeszcze […]

eurosport – 7 marca 2008

Małemu chłopczykowi pokazują flagi. Francuską, mówi, że to Francja. Brytyjską, mówi, że Brytania. Włoską, mówi Włochy. Europejską (dwanaście gwiazdek na niebieskim tle), a on, że to Eurosport. Taka reklamówka wycięta z zagranicznego teleturnieju leciała kiedyś w Eurosporcie. Dziś lecą mistrzostwa świata w lekkoatletyce. Mistrzostwa świata o tyle są gorsze od mistrzostw Europy, że tu nasi […]

zima – 24 marca 2008

Wydało się, kiedy korzystacie z internetu. W godzinach pracy. Ja święta przepracowałem treningowo. Dziś rano zszedłem do samochodu i jak to w święta wielkanocne odśnieżyłem szyby. Podjechałem do lasu, bo raz, że wolałem nie zostać oblanym na moim blokowisku, a dwa, że trening chciałem zrobić w całości w lesie na wymierzonych kilometrach. Oczywiście nikt dziś […]

Toruń – 27 kwietnia 2008

Kiedy rano Daniel i Dziki stanęli na linii startowej maratonu w Toruniu, my ruszaliśmy na rowerach do Lasu Kabackiego. Postanowiliśmy sobie zrobić rekreację. Miała być wyprawa do Puszczy Kampinoskiej z zaprzyjaźnioną rodziną z dziećmi, ale zaprzyjaźniona rodzina jak zwykle nie mogła, co stawia zresztą mocno pod znakiem zapytania to zaprzyjaźnienie. W tej sytuacji powstał plan […]

czy sekundy – 5 czerwca 2007

Czy sekundy od szczęścia. No może cztery. Rano nie biegałem, tylko pracowałem. Pani z Batalionu Zośka opowiadała, jak siedziała w stalinowskim więzieniu. Brrr. Najmocniejsze dla mnie było o piciu wody z sedesu, bo na ośmioosobową celę przysługiwała miska wody na cały dzień – do mycia i do picia. Jak człowiek posłucha takich historii, to mniej […]

ciotka – 5 kwietnia 2008

Ciekawe czy mnie wyemitowali w telewizji i czy ciocia widziała? Moja ciotka, lekarka starej daty od lat nie mogła się nadziwić mojemu bieganiu. Najpierw liczyła, że z tego wyrosnę. Potem, że zmądrzeję, zrozumiem, jakie to niezdrowe. I że nie wypada. Ale nic. W końcu zaczęła wychodzić na trasę maratonu i macha mi zawsze na rogu […]

dwanaście – 29 kwietnia 2008

Takiego treningu nigdy sobie jeszcze nie zrobiłem. I jedno, czym się martwię, że za lekko go zniosłem. Człowiek jest jak sprężyna. Przynajmniej biegacz trenujący do ważnych zawodów. W fizjologii nazywa się to superkompensacją. W skrócie: kilka dni przed startem trzeba sobie mocno dołożyć, a potem pozwolić wypocząć. Nasze możliwości najpierw się skurczą jak sprężyna, ale […]

wściekły pies – 28 stycznia 2007

Mam w domu wściekłego psa. To jedyny sportowy akcent na dziś. No może jeszcze drugi – odbijanie balonika. Przypomnę naszą aktualną sytuację życiową: córka przedszkolak ma ospę, co trzyma nas w domu, a na dodatek złamaną rękę, co powoduje ciekawe obserwacje. Córka przedszkolak jest tak przyzwyczajona do samodzielności, że w trzy dni nauczyła się robić […]