Kategoria: Blog

27 września 2006

Telewizory od rana pokazują panów Lipińskiego i Mojzesowicza z PiS-u namawiających posłankę Beger. Mało co nie spóźniliśmy się przez to do przedszkola, bo nie mogłem się oderwać od ekranu. Załatwiła ich jak dzieci. Mnie tylko raz chciał skorumpować jeden gościu – opowiadam w tym blogu, bo miało to związek ze sportem – żebym pisał o […]

5 października 2006

To jest nałóg. Rano wrzuciłem sobie na uszy słuchawki z wywiadem ze Zbigniewem Hołdysem. To jak spełnienie marzeń z dzieciństwa, bo gdybym w wieku 15 lat miał wybór: randka z dziewczyną albo Hołdysem, to miałbym dylemat. Naprawdę byłem zaprzedanym fanem Perfektu. Jak ten Hołdys opowiada. Spotkaliśmy się dwa razy, mam z tego siedem godzinnych kaset […]

6 grudnia 2006

Z polityki nie sposób sobie teraz dworować, bo bagno, które wychodzi z obory w ogóle nie jest śmieszne. Ale jak biegałem dziś po bagnach na Polu Wilanowskim przypomniały mi się weselsze czasy, kiedy na czołówkach gazet był europoseł Giertych, co od małpy nie pochodzi. Myślałem nad dosłowną interpretacją Biblii, ściślej początku Księgi Rodzaju, o tym […]

16 listopada 2006

Dzisiaj dwa słowa o fitnessie, ale wcale nie o Mojej Sportowej Żonie. Z MSŻ skorzystaliśmy rano z ostatnich letnich promieni jesiennego słońca. Założyliśmy rolki na nogi, córkę przedszkolaka wsadziliśmy na rowerek i pojechaliśmy do przedszkola. Myślę, że dobrze jest pokazywać dzieciom od małego, że można sobie jechać na rowerze nie tylko w upalne dni. Albo […]

15 listopada 2006

Polska wygrała z Belgią. A ja z deszczem i chorobą. Rano za oknem siąpiło. Stwierdziliśmy z Moją Sportową Żoną, że oszczędzimy łożyska naszych rolek i rezygnujemy ze wspólnego jeżdżenia. Na szczęście człowiek nie jeździ na kółkach i deszcz mu nie straszny. Odprowadziłem córkę przedszkolaka już w dresie i narzuconej na to kurtce. A potem w […]

1 listopada 2006

Dzisiejszy trening zacząłem w tempie z biegu z Kaliskiej Setki – kilometr w 5:40. I przez 45 minut tempo mi nie spadło, ale też nie wzrosło. Biegłem równo, jak zegar z obciążnikami. Na ostatnich dwóch kilometrach zrobiłem trzy przyspieszenia po minucie (z przerwą dwie minuty w truchcie). To zaleca trener Skarżyński dla rozruszania mięśni. Ja […]

7 grudnia 2006

Nie wiem, czy też tak macie, ale ja rano się budzę, zatwierdzam ostatecznie przed sobą plan dnia i myślę: to jaki sport dzisiaj mamy. Dziś rano było trochę pracy w domu, potem kurs do redakcji. Wymyśliłem sobie, że pojadę na rolkach. Po mokrym (w międzyczasie spadł deszcz) asfalcie jedzie się nieco wolniej, ale i tak […]

17 października 2006

Nie macie czasem wrażenia, że to jest jak telenowela? Bo telenowela jest wtedy, kiedy nie oglądasz 20 odcinków, włączasz telewizor i ciągle jest to samo. Ci sami bohaterowie, te same dylematy, ten sam schemat. Spójrzcie sami: u nas w rodzinie tyle się przez te 20 dni zdarzyło, emocje na badmintonie, treningi wspólne i osobne, choroba […]

10 października 2006

Pomożecie? Nie w treningach. W treningach radzę sobie sam albo z pomocą Mojej Sportowej Żony. Dziś było 10 km w Lesie Kabackim z czego trzy powoli (kilometr w 5 min.), sześć szybko (przeciętna z kilometra wyszła 4:07) i ostatni kilometr zasadniczo powoli, z tym że trzy przebieżki po 25 sekund na maksa z przerwą 35 […]

20 listopada 2006

Tęsknię. Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych. Do wiosny i do biegania. Mija 10 dni przerwy treningowej, zostało jeszcze 25. Od bodaj pięciu dni nawet nie truchtałem. I strasznie mnie ciągnie do lasu, jak wilka. Uciekać, uciekać przed siedzącym trybem życia, przed lenistwem i wygodą, przed komputerem. Dzisiaj spędziłem cały dzień przy biurku, […]