Kategoria: Blog

na stare wierchy z mp3 – 25 grudnia 2006

Miał być dzień przerwy, ale nagle gruchnęła wieść: w Kluszkowcach otworzyli wyciąg! A sport to naczynia połączone. Skoro wyciąg, to drugiego dnia świąt jedziemy rano na narty. Skoro jedziemy, to nie będę w tym dniu biegał. Skoro nie będę, to pobiegam w pierwszy dzień świąt, zaraz po uroczystym śniadaniu. Mikołaj przyniósł mi rękawiczki renomowanej firmy […]

8 października 2006

Dzisiaj dowiedziałem się, ile dokładnie warta jest Moja Sportowa Żona. Myślicie, że górę złota albo pięć wołów? Nie. 20 sekund. Po wczorajszym kiepskim sprawdzianie na 10 km postanowiłem dołożyć sobie jeszcze przed Maratonem Poznańskim. Bieg jest w następną niedzielę, więc do wtorku się jeszcze pokatuję. Dziś zrobiłem sobie 10 kilometrówek w tempie planowanym na maraton. […]

17 listopada 2006

Kupuję sobie garnitur. Spokojnie, sportowy. A przy okazji odkryłem, że nie potrafię chodzić. Oglądaliśmy sztruksowe marynarki już w lecie. Ale decyzja zapadła dopiero teraz w związku z nagłym przypływem gotówki. Rano MSŻ poszła prowadzić fitness na Ursynowie, na swoją stałą godzinę, nie żadne zastępstwo. Ja odprowadziłem córkę przedszkolaka, chwilę posymulowałem pracę na komputerze. I na […]

4 listopada 2006

Jest sobota, za oknem świt i Warszawa kaszle miarowo- jak w piosence Maryli Rodowicz. Podjeżdżam na umówiony przystanek, za chwilę z metra wybiega Filip i jedziemy na drugi koniec miasta ścigać się na 10 kilometrów. Po drodze czeka na nas jeszcze Marcin, zanim do niego dojedziemy robi się śnieżnie. Zastanawiamy się, czy nie założyć na […]

24 listopada 2006

Wreszcie dyskusja publicystyczna – po wczorajszym odcinku o psach. Niestety szanse na tzw. konsens są podobne, jak przy rozmowach PO z PiS-em. I również każda strona uważa, że z winy strony przeciwnej. Wspólnego pola nie ma. Dla mnie dopuszczalne rozwiązania mieszczą się między wystrzelaniem wszystkich psów, a sytuacją, w której wszystkie psy chodzą na smyczy […]

13 listopada 2006

Nie mogę się doczekać święta. Właściwie to będą dwa dni świąt. Biegowych. W sobotę 17 marca 10 km w Poznaniu, a w niedzielę 25 marca półmaraton w Warszawie. Piszę wcześniej, bo dużo dziś pracy przede mną (ostatnie szlify wywiadu z Hołdysem). Praca została mi na wieczór, bo kiedy rano włączyłem komputer, to palce skręciły mi […]

3 października 2006

Bieganie jest piękne jak matematyka. Czasem ludzie pytają, co ja robię na bieganiu. Liczę. Przeliczam tempo z przebiegniętego właśnie kilometra na bieg na 10 km. Przeliczam planowane tempo półmaratonu na kolejne piątki na treningu. Obliczam czas przebiegnięcia maratonu z tempem, które osiągam w drugim zakresie. I tak dalej. Dziś biegałem 10 km w następujący sposób: […]

29 listopada 2006

Czasem trzeba mocno poupychać pracę, rodzinę i wszystko w swoim planie dnia, żeby znaleźć miejsce na sport. Ale czasem sport może być dobrym mostem w planie zajęć. Udało mi się dziś taki most zbudować. Tylko jeden warunek. Musi to być sport polegający na przemieszczaniu się – czyli rower, rolki albo bieganie. Przy całym szacunku dla […]

7 listopada 2006

Dziś bieganie miałem w pracy. O siódmej rano w samochód, 50 km za Warszawę, ankieta w jednej szkole, potem w drugiej i powrót do domu w porze obiadowo-poprzedszkolnej. Czyli niezbyt sprzyjającej treningom. Sukces sportowy odniosła za to Moja Sportowa Żona, która po raz kolejny poszła na zastępstwo z ABT (brzuch, uda, pośladki) do klubu na […]

30 października 2006

Dziś było bieganie w ramach masażu. Trudno to nawet nazwać bieganiem – kwadrans truchtu w Lesie Kabackim. Trener Skarżyński zaleca takie rozbieganie na zakwasy po ciężkim starcie. A ja ciągle poruszam się z gracją złocistego robota z ‚Gwiezdnych Wojen’. Stanąłem na liściastej ścieżce i ruszyłem najpierw powoli, jak żółw ociężale. Wymachując zamaszyście rękoma i sapiąc. […]