Kupuję sobie garnitur. Spokojnie, sportowy. A przy okazji odkryłem, że nie potrafię chodzić. Oglądaliśmy sztruksowe marynarki już w lecie. Ale decyzja zapadła dopiero teraz w związku z nagłym przypływem gotówki. Rano MSŻ poszła prowadzić fitness na Ursynowie, na swoją stałą godzinę, nie żadne zastępstwo. Ja odprowadziłem córkę przedszkolaka, chwilę posymulowałem pracę na komputerze. I na […]
11 listopada 2006
9.00 Budzę się, będę biegł. 9.30 Biorę lekarstwa, cała bateria, nazw handlowych nie podam. Nie pobiegnę, to szaleństwo. 10.00 To co z tego, że szaleństwo? Sezon się kończy raz w roku. Lekarstwa zaczęły działać, więc pobiegnę i co będzie, to będzie. 10.10 Wiem, co będzie. Temperatura na mecie. A wieczorem zamiast czwartych urodzin SBBP łóżeczko, […]
11 października 2006
Dziś rano odjechałem. W całkiem niesportowy klimat. O 7.05 wsiadłem w pociąg do Krakowa i cały dzień rozmawiałem o poezji, muzyce i pastelowych martwych naturach. Przyjaciele śp. Marka Grechuty przenieśli mnie w świat sztuki. Grechuta zresztą był fanatycznym kibicem sportowym. Andrzej Sikorowski z grupy Pod Budą (sam też kibic) zapewniał mnie, że Grechuta znał rezultaty […]
4 października 2006
W Warszawie od rana deszcze niespokojne. Udało mi się między dwoma deszczami zrobić półgodzinny szybki trening. Stwierdziłem, że w razie opadu atmosferycznego lepiej ochronią mnie drzewa niż blokowisko, więc podjechałem do Lasu Kabackiego i pobiegałem tak: trzy i pół minuty szybko, półtorej powolutku – wszystko powtórzone sześć razy. Nigdy nie powtarzam pięć albo siedem razy. […]
12 października 2006
Trzy dni do maratonu. Dewiza na dziś: Czym bardziej się męczysz, tym mniej się zmęczysz. Trening poranny w Lesie Kabackim. 3 km w planowanym tempie na maraton (11 minut 26 s.), przerwa 6 minut w truchcie, 3 km w tempie maratonu (11:24), minuta truchtu, 6 przebieżek na maksa po 25 sekund z przerwami po 35 […]
28 października 2006
Tu Sportowa Żona! Donoszę, że Mój Sportowy Mąż właśnie dzwonił z Kalisza. 10 długich godzin siedem minut i 50 sekund, życiówka poprawiona o prawie pół godziny! Brak mi słów! Ukłony dla każdego ”stumilowego” szaleńca! Dopiszę jeszcze jedno, co mi MSM powiedział przez telefon. Jak zadzwoniłam, to rozładowała mu się komórka. I kiedy oddzwonił za 10 […]
26 października 2006
Zero biegania. Z wyjątkiem wbiegania na schody. I z wyjątkiem wieczornego badmintona na sali gimnastycznej z Moją Sportową Żoną. Wciąż wierzę, że sport to zdrowie, chociaż osaczają nas choroby. Córka przedszkolak dostała wieczorem gorączki, przyszła z nią posiedzieć córka gimnazjalistka. Ona jest zdrowa, ale chyba nie dlatego, że dziś definitywnie rozstała się z sekcją lekkoatletyczną […]
24 października 2006
Piszecie, żeby pisać. To miłe, przebiegnijmy razem jeszcze kawałek. Ja teraz biegam wyłącznie pod Kaliską Setkę. Mądrzej niż przed Poznaniem. Po pierwsze już tak nie piłuję. Od Poznania było parę lekkich treningów po 45 minut albo po godzinie. Może to błąd, bo powinny mieć raczej po półtorej-dwie godziny (w końcu szykuję się do biegu 9-10 […]
23 października 2006
Biegać czy nie biegać? To żadne pytanie. Bo odpowiedź jest prosta jak… bieganie. Zacząłem dziś tym Hamletem z dwóch powodów. Po pierwsze jestem trochę w śmiertelnym nastroju. Piszę do ‚Gazety’ tekst o śmierci (z tego powodu wstałem dziś o 4.40), dużo o niej rozmawiam i trochę myślę. Czy to nie jest tak, że biegając uciekamy […]
22 października 2006
Grupa biegaczy zebrała się w Central Parku. Było ich 127. Postanowili przebiec maraton. Do mety dotarło zaledwie 55. Tak 36 lat temu zaczęła się historia Maratonu Nowojorskiego. Dziś w imprezie biega chyba 30 albo 40 tysięcy ludzi. Jogging jest w dobrym tonie, nie tylko w Nowym Jorku, w Ameryce, ale w całej cywilizacji Zachodu, która […]