Tym razem dylemat biec czy nie biec jest realny. Endorfiny albo zdrowie. W sobotę w Warszawie Bieg Niepodległości. Janek, mój biegowy znajomy z SBBP, zawsze startował z biało-czerwoną flagą na drzewcu (ostatnio dołączył obok polskiej flagę europejską). W tym roku miał dylemat. Bo z niewymiernego biegu na około 11 kilometrów, bieg zmienił się w atestowaną […]
3 listopada 2006
Róbta co chceta! Minister Giertych był dziś łaskaw nawiązać do tego hasła. Oczywiście z agresją, kpiną, drwiną. To obsesyjne myślenie totalitarnej prawicy o Człowieku – że jeśli powie mu się, żeby robił co chce, to on na pewno będzie robił złe rzeczy. Dlaczego? Prawica musiałaby uczciwie odpowiedzieć: bo Człowiek jest z gruntu zły. Otóż ja […]
31 października 2006
Znów dzień bez sportu. No, prawie… Rano tylko porobiliśmy rodzinną gimnastykę. Córka-przedszkolak musi robić codziennie zaleconą przez ortopedę serię przysiadów i wymachów. Moja Sportowa Żona towarzyszyła jej w ćwiczeniach. Ale nie jak pan na lekcji WF z gwizdkiem w zębach – tylko robiąc te same przysiady i wymachy. To jest zresztą jej zasada na fitnessie, […]
18 października 2006
Biegacie? Bo u mnie rano była godzina w pierwszym zakresie z Moją Sportową Żoną na rowerze. Potem ja do pracy, a MSŻ na targi pracy, bo szuka roboty (najchętniej w fitnessie, przypominam dyskretnie, bo nie zasypujecie nas ofertami). A co u was? Nie pytam o żony/mężów i ich fitnessy, tylko o bieganie. Bo ten blog […]
14 października 2006
Dzień do maratonu. Wierszyk na dziś: Strasznie się dłużą Cisze przed burzą Komu w drogę, ten się zbiera na pociąg. Pogoda cudnie obrzydliwa. Dość chłodno, pochmurno, ale nie pada. Na bieg długi – idealna. Pora przedstawić plan i postawić sobie cele. Publicznie, to dodatkowa motywacja. Najpierw plan. Startuję w tempie kilometr w 3 minuty 48 […]
13 października 2006
Dwa dni do maratonu. Dewiza na dziś: najważniejszym środkiem treningowym jest sen. Rano był ostatni trening. 10 minut w pierwszym zakresie, potem 10 przebieżek po 25 sekund, z przerwą w truchcie 35 sekund i znów dziesięć minut powolnego biegu do domu. W windzie i pod drzwiami porządne rozciąganie. Odżywianie pyszne. Całe tony kanapek, a obiad […]
15 października 2006
Klęska, klęska, klęska 3 godziny 5 minut 43 sekundy :-(szczegóły jutro)
A ja na to biegam – 26 września 2006
Rano radio podało, że Lepper uruchomił weksle na posłów, którzy odeszli z Samoobrony. I że Leppera nie ma w kraju, jego zastępca zaś przypuszcza, że jest w Rosji. Dojeżdżałem wtedy samochodem do Lasu Kabackiego. Wyłączyłem o Lepperze, wysikałem się i ruszyłem na ścieżkę. Dziś było łagodne bieganie w pierwszym zakresie. Bo ja na to biegam. […]
6 grudnia 2006
Z polityki nie sposób sobie teraz dworować, bo bagno, które wychodzi z obory w ogóle nie jest śmieszne. Ale jak biegałem dziś po bagnach na Polu Wilanowskim przypomniały mi się weselsze czasy, kiedy na czołówkach gazet był europoseł Giertych, co od małpy nie pochodzi. Myślałem nad dosłowną interpretacją Biblii, ściślej początku Księgi Rodzaju, o tym […]
29 listopada 2006
Czasem trzeba mocno poupychać pracę, rodzinę i wszystko w swoim planie dnia, żeby znaleźć miejsce na sport. Ale czasem sport może być dobrym mostem w planie zajęć. Udało mi się dziś taki most zbudować. Tylko jeden warunek. Musi to być sport polegający na przemieszczaniu się – czyli rower, rolki albo bieganie. Przy całym szacunku dla […]