Zgadnijcie czego właśnie szukałem? Tegorocznego śniegu czy przyszłorocznego maratonu? Ja już cały w blokach startowych. Cieszy mnie bardzo ten tłum w komentarzach pod blogiem, bo czuję, że nie jestem z tym sam. Razem raźniej. Na razie zażywam ostatniego tygodnia roztrenowania. Właśnie wróciliśmy z Moją Sportową Żoną z badmintona. Nie mogę napisać, kto wygrał, bo MSŻ nie umie […]
telewizja – 6 grudnia 2008
Miałem dziś zrobić półtoragodzinne bieganie. Ale zamiast tego córka przedszkolak zrobiła promocję biegania przed półtoramilionową widownią. Grecka jedność ciała i ducha zmaterializowała się u mnie w taki sposób. Od środy uczę się do egzaminu instruktorskiego (zdaję w piątek część ogólną, a w sobotę lekkoatletyczną). Mnóstwo ciekawych rzeczy, rodzaje wydolności, metody kształtowania siły, co to jest […]
Agata Mróz – 4 czerwca 2008
Akurat zbierałem się na bieganie, zakładałem pulsometr, zerknąłem jeszcze raz do portalu. I zobaczyłem, że umarła Agata Mróz. O jej chorobie przeczytałem w grudniu, byliśmy w Rabce na święta, tam wpadła mi w rękę obca gazeta z reportażem o białaczce i miłości. Wysokie Obcasy chciały też usłyszały o Agacie Mróz, chciały wywiadu z nią. W styczniu zacząłem […]
cukierki – 12 czerwca 2007
Lubię biegać, to oczywiste. Ale do tego dwugodzinnego treningu raz w tygodniu muszę się jednak mobilizować. Wiecie, co to jest Marshmallow Test? Wymyślili to amerykańscy psychologowie i po raz pierwszy przeprowadzili na grupie badawczej. Robi się go przedszkolakom. Dajesz dziecku jego ulubionego cukierka (w Ameryce to piankowe marshmallows), a raczej kładziesz go przed nim na […]
eureka – 23 maja 2007
Archimedes wyskoczył goły z wanny i wykrzyknął Eureka, bo odkrył reguły wyporności. A ja wybiegłem z lasu z gotowym planem biegania na najbliższe miesiące. Rano miałem spotkanie służbowe w galerii Arkadia, więc pobiegałem sobie potem po pobliskim Lasku Bielańskim, starych śmieciach mojego dzieciństwa. Od rana zastanawiałem się dokąd teraz biec. To znaczy nie którą drogą […]
ostatni trening – 18 maja 2007
Znów kulminacja – w niedzielę bieg. A dziś był ostatni trening. O takim treningu (a wręcz o całym ostatnim tygodniu) podręczniki biegania mówią, że wtedy niewiele da się już poprawić, a dużo można zepsuć. Dlatego najlepiej luzować, odpuszczać, dać organizmowi odpocząć, sprawić, żeby przed startem stał się "głodny biegania". Moja prawda jest dokładnie odwrotna. Jeśli […]
po toruniu – 21 maja 2007
No dobra. Fajnie było na podium.Napisałem wam o półmaratonie w Toruniu. Straszny upał, słaby wynik, dobre miejsce. I chciałem tak skromnie wspomnieć o walce w gronie dziennikarzy. Ale Moja Sportowa Żona zrobiła mi dziś rano wykład z pi aru (PR) i kazała się bardziej pochwalić. A że córka gimnazjalistka też dała temu wyraz w komentarzach […]
w mrozie – 23 lutego 2007
Minus sporo stopni, bohaterowie nad Rospudą marzną na krę, to co – ja nie wyjdę nad trening? Bronię tu Rospudy wbrew prawu, wbrew podpisanym zgodom, wbrew stemplom urzędników przystawionym w gabinetach. Bo nie ma takich stempli, którymi potem można przywrócić drzewa, bagna, zieleń lasów i nieskalaną wstęgę rzeki. Tak samo nie zgadzam się, żeby na […]
podbiegi – 1 października 2007
Było nas trzech. Ganialiśmy się po górce. Żeby poprawić siłę oraz szybkość. Umówiliśmy się rano z biegającym szefem na porządny trening. Bo szef ostatnio wyliczał, jakie życiówki w tym roku zrobił – na 42 km, w połówce, ale na 10 km nie. A będą na to jeszcze dwie okazje, bieg w Kabatach na 9840 m […]
grzbiety – 5 września 2007
Co zrobić, kiedy cały dzień leje jak pod hydrantem, ja i tak zaplanowałem dzień wolny od biegania, a muszę napisać na blogu coś sportowego? Co zrobić? Grzbiety. Od rana zmienialiśmy się z Moją Sportową Żoną przy komputerze i pod kołdrą. Jedno siadało do matriksa, a drugie się rozgrzewało w łóżku. Zimno przenikało przez zamknięte okna, […]