Kiedyś były sportowe niedziele. A u mnie dziś sportowy piątek. Rano pisałem – o ministrze Szyszko, który jest badaczem chrząszczy i którego przepoczwarzenia od naukowca do polityka przypominają nieco stadia rozwoju owadów. Tekst będzie w poniedziałek w ‚Gazecie’. Nie przeszedł mój tytuł, bo redakcja uznała, że to robienie sobie jaj z nazwiska, chociaż tytuł był […]
fitness – 6 marca 2007
Nie potracicie sobie nawet wyobrazić, co dała mi dzisiaj Moja Sportowa Żona. Gigantyczny wycisk. W końcu przyszedł ten dzień, zostałem zaproszony przez MSŻ na fitness. Najpierw godzina wzmacniania, a potem pół godziny ABT (po angielsku Brzuch, Uda, Pośladki, a po polsku Absolutny Brak Tchu) i pół godziny rozciągania (po angielsku stretchingu, tak to się nazywa […]
po co – 23 maja 2008
Po co człowiek biega? Zadałem sobie to pytanie dziś, bo teraz nie biegam po to, po co biegam zawsze. Zawsze biegam po to, żeby się przygotować do dobrego startu w zawodach. Podoba mi się odstresowanie, które przy okazji otrzymuję od biegu. Podoba mi się sprawność fizyczna, którą zachowuję mimo kalendarza. Podoba mi się świadomy kontakt […]
adrenalina – 8 maja 2008
Dawno się tak nie bałem jak dziś wisząc siedem metrów nad ziemią na siatce ze sznurków. To się nazywa adrenalina. Po kolei opowiem wam o swoim dniu. Mam taką fajną pracę, że mogę sobie na takie dni pozwolić. Powiedzieć "dzień sportu" to nic nie powiedzieć. Pobudka o 4.30, bo wiedziałem, że dzień będzie pełen przyjemności, […]
meczyk – 7 maja 2008
Mam jedną nieodwzajemnioną miłość. Nazywa się piłka nożna. Oglądam mecze z wypiekami na twarzy. Te patriotyczne, kiedy Wisła gra z Parmą albo Legia z Schalke, albo reprezentacja z Portugalią. No i wiecie sami – najpierw nadzieje, potem radość, a na koniec i tak wygrywają Niemcy. W los kibica nieuchronnie wpisany jest zawód, bo o ile […]
dzielnicowy – 14 kwietnia 2008
Jak zrobić porządny trening, kiedy masz tylko 45 minut, żeby nie spóźnić się na zebranie w pracy? Da się. Wiecie, ile robi na nogach dzielnicowy z komendy na Woli? Średnio 10 km dziennie. Samochodem rzadko jeździ, bo jest jeden na wszystkich 20 dzielnicowych. Raczej komunikacją miejską. Ale za to jakie ma życie fascynujące. Kiedy mieszkańcy […]
ortoreh – 8 kwietnia 2008
Dziś było coś szybszego, chociaż nie do końca. Dowiedziałem się, że to przez to, że nie odbijam się z palucha. Podjechałem do Lasu Kabackiego samochodem prosto z apteki (córka przedszkolak chora, pisałem, prawda?). Zrobiłem dziś bieganie trochę szybsze. Parę minut truchtu i trzy oznaczone kilometry na maksa. Wyszło tempo z kilometra po 4:07. Parę minut […]
spodenki – 7 kwietnia 2008
Pamiętam jak przejeździłem pierwszą zimę na rowerze. Nigdy wiosna nie smakowała tak jak wtedy. To było z piętnaście lat temu. Miałem niemłodego malucha podarowanego przez ojca i zero kasy na dbanie o niego. Samochód odbył jedną podróż na wakacje na Pojezierze Wielkopolskie i dokończył żywota w Warszawie, psujący się i naprawiany przez coraz dziwniejszych magików. […]
ciotka – 5 kwietnia 2008
Ciekawe czy mnie wyemitowali w telewizji i czy ciocia widziała? Moja ciotka, lekarka starej daty od lat nie mogła się nadziwić mojemu bieganiu. Najpierw liczyła, że z tego wyrosnę. Potem, że zmądrzeję, zrozumiem, jakie to niezdrowe. I że nie wypada. Ale nic. W końcu zaczęła wychodzić na trasę maratonu i macha mi zawsze na rogu […]
basen – 5 marca 2008
Czasem się tu popisuję, jakim to jestem szybkim biegaczem. Dziś wam powiem: jestem najwolniejszym pływakiem na świecie. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żebym na basenie kogoś wyprzedził. Zawsze to mnie wyprzedzają, omijaną, przeganiają na sąsiednim torze, wypławają tuż przede mną, a przy przeciwnej ścianie są, kiedy ja walczę z wodą na środku basenu. Nigdy w […]