Najwięcej adrenaliny dostarczyła mi dzisiaj Moja Sportowa Żona. W sportach automobilowych. Zawodowcy trenują sześć dni w tygodniu, a nie jestem pewien czy przypadkiem nie siedem. Minimum ruchowe to trzy razy w tygodniu. Moja norma – pięć. Nie tylko dlatego, że nie chciałoby mi się biegać codziennie, ale też dla regeneracji organizmu. Jak układacie sobie plany […]
Łódź – 30 kwietnia 2008
Żeby znaleźć coś sportowego w swoim dzisiejszym życiu musiałem odpytać rodzinę. Córka przedszkolak miała na rytmice taniec z chustkami. Właśnie go prezentuje na środku pokoju. Moja Sportowa Żona wróciła właśnie z dwóch godzin zajęć, na pierwszej była godzina fat burningu na stepie, na drugiej pół godziny stepu ze wzmacnianiem. Nigdy nie stepowałem, ale MSŻ mówi, […]
kolano – 28 marca 2008
Prawdziwego sportowca zawsze coś boli – rzucił kiedyś biegający szef w Lesie Kabackim. Jego zwykle achilles. Mnie kolano. Wczoraj miałem przyjemność być gościem maratończyka Kamila D. w radiu Tok FM. Gawędziliśmy o bieganiu, myślałem, że to będą bardziej dziesięcio-piętnastominutowe interwały, a była prawie godzina biegu ciągłego. Dzwonili ludzie, pytali o bieganie, początkowanie, dwa najprzyjemniejsze telefony […]
dresiarz – 27 marca 2008
Zostawiłem samochód w warsztacie i rozpocząłem dzień dresiarza. Piszę o tym od czasu do czasu, ale myślę, że wielu z was miewa takie dylematy – czy dałoby się biegać do pracy. Zaglądający tu czasem Conrad opowiadał mi kiedyś o skomplikowanej logistyce: w poniedziałek jedzie samochodem i zostawia go w pracy razem z torbą sportową, w której […]
zima – 24 marca 2008
Wydało się, kiedy korzystacie z internetu. W godzinach pracy. Ja święta przepracowałem treningowo. Dziś rano zszedłem do samochodu i jak to w święta wielkanocne odśnieżyłem szyby. Podjechałem do lasu, bo raz, że wolałem nie zostać oblanym na moim blokowisku, a dwa, że trening chciałem zrobić w całości w lesie na wymierzonych kilometrach. Oczywiście nikt dziś […]
radio – 4 kwietnia 2008
Stereotyp mówi, że mężczyźni polują, a kobiety pilnują domowego ogniska. U nas dziś stereotyp hiperpoprawności politycznej: kobiety uprawiają sport, a mężczyzna zajmuje się przedszkolakami. Nie biegałem, bo się doleczam przed jutrzejszymi zawodami. Zresztą dzisiejszy trening nie jest konieczny, zrealizowałem mimo choroby i tak niezły mikrocykl tygodniowy. W środę było dość długo i powoli – budowanie […]
125 – 23 marca 2008
Obóz, obóz i po obozie. 125 kilometrów w tydzień. Bo dziś biegałem, chociaż w planie było nie biegać. Plan przewidywał, że po obozie jest wolne, bo nie miałem śmiałości napisać wam, żeby po sześciu dniach orki przejść od razu do siewu. Ten dzień wolny to nic złego, ale długie, wolne wybieganie to dla mojego organizmu […]
podniecenie – 26 marca 2008
Ostatnie długie wybieganie. Jestem podniecony. Tak to jest, przed startem człowiek ma gorączkę. Kamil D. z gazetowego radia niestety dosłownie, przesłał mi dziś maila, że złożył go rotawirus podnosząc temperaturę ciała i obniżając możliwości sportowe. A jeszcze wczoraj przysłał esemesa, że zrobił sobie 10-kilometrowe wybieganie, ale z nerwów wyszło mu za szybkie – 49 minut. […]
młócka – 21 marca 2008
Siedzę i mi się nie chce. A przede mną jeszcze wieczorny trening. Jak tylko Moja Sportowa Żona wróci z wieczornych zajęć. Już po porannych stwierdziła, że w Warszawie największa frekwencja na zajęciach fitness jest w wielki piątek. Co tym bardziej jest dla niej szokujące, gdyż na Podhalu w wielkim tygodniu życie publiczne zamiera. Wiem, że […]
łóżko – 18 września 2007
Właśnie wyszedłem z łóżka i popchałem Moją Sportową Żonę. Mamy fajne rytuały w życiu. MSŻ każe się prawie codziennie dociskać. Siada w szerokim rozkroku, ja za nią i naciskam na barki, żeby twarzą dotknęła prawie ziemi. Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Dzisiaj w tym celu musiałem wyjść z łóżka, bo choruję. Tak, układ […]