Sarenka między modrzewiami na siatkówce oka. Warto biegać. Lubię takie heroiczne dni, więc się pochwalę. Pobudka 4.50, śniadanie, golenie, samochód 5.45, szosa katowicka, błądzenie między Będzinem a Dąbrową Górniczą i o 9.50 pierwszy dzielnicowy niepodal Chrzanowa i opowieść o facecie, który z nożem w ręku krzyczał na środku miasteczka, że nienawidzi policji. O 12.30 drugi […]
stringi – 13 kwietnia 2008
W Londynie biegali, w Dębnie biegali, a ja nie biegałem. Od razu piszę: dziś nie biegałem, był odpoczynek, była regeneracja. Za to napiszę o innych: jak biegali albo zamierzają biegać. Przyjechała do nas Karolina z Irlandii. Ściślej: Karolina z Rabki Zdrój, przyjaciółka Mojej Sportowej Żony z licealnej ławki (ławki w klasie, ławki w parku). Ale przyjechała z […]
Otylia – 16 kwietnia 2008
Ranek w Rabce przywitał mnie mgłą. Śniadanie i na bieganie. Zaliczyłem Maciejową. To taka góra nad domem rodzinnym Mojej Sportowej Żony. Wbiegłem ostrym podbiegiem przez Tatarową, od razu ubłociłem buty, spodnie, a kurtka biegowa zdążyła mi zmoknąć, ale tylko z wierzchu, bo jest dobra. Za Tatarową (15 minut biegu) jest 15 minut łagodniejszego podbiegu na […]
hollywood – 12 kwietnia 2008
Dlaczego nikt tu jeszcze nie napisał Hollywood? – zapytał Dziki, kiedy wracaliśmy z 33-kilometrowego treningu w Puszczy Kampinoskiej i mijaliśmy wysypisko na Radiowie. Dla mnie to tekst miesiąca. Odparłem, że gdybyśmy byli Pawłem Althamerem albo Katarzyną Kozyrą, moglibyśmy zrealizować taki projekt. Wypowiedzielibyśmy się wówczas w sztuce w kwestii przemijania oraz prawdziwych wartości. Bo z jednej […]
tor – 11 kwietnia 2008
Pamiętam, jaki byłem z siebie kiedyś dumny, jak wyszedłem na poranny trening na całe pół godziny z kawałkiem. I to nie była prehistoria, miałem już wtedy przebiegniętych kilka maratonów i życiówkę poniżej 3:45. Dziś wstałem naprawdę rano, żeby pobiegać zanim Moja Sportowa Żona wyjdzie na fitness. Zrobiłem krótki trening, 45 minut. Najpierw trzy minuty truchtu, […]
próg – 1 maja 2008
Ostatni porządny trening przed maratonem. Miała być godzina, a zrobiło się półtorej. Po co biegam? Po co zimą wychodzę na półtora-dwugodzinne wybiegania, kiedy śnieg (w górach), deszcz (w pozostałej części kraju) i zachmurzenie duże (nie tylko zresztą w zimie)? Po co wiosną dołączam do tego szybkie bieganie na wzór i podobieństwo zziajanego psa? Po co […]
godzina – 2 kwietnia 2008
Postanowiłem dziś wybiegać chorobę. To chyba nie był najlepszy pomysł. Ale walczę. Pierwszą porcję pracy zafundowałem sobie o 6.10. Mój przyjaciel Dziki pytał parę dni temu, czy redakcja mi zmienia teksty. Powiem tak: redakcja czasem wrzuca mój tekst do mielolotu (starsi: Tytus, młodsi: google) wysyła go na Wyspy Nonsensu i każe mi biegać pod mielolotem, łapać strzępy […]
górnik 2.0 – 13 maja 2008
Jeśli myślicie, że to o tym, że Górnik wygrał 2:0 w finale Pucharu Polski, to nie. To próba odtworzenia po kilku dniach z głowy wtorkowego odcinka. Zaczęło się od tego, że jak przyjechał na sztafetę Polska Biega Tomek z Gliwic, którego gościliśmy na noc i powiedział, że jego tata jest górnikiem, to córka przedszkolak zażartowała jak […]
Paryż – 6 kwietnia 2008
Włączam rano telewizor, chwila z TVN 24, rzut oka na Eurosport, czy nie ma czegoś ciekawego. I jest! Maraton w Paryżu. Dla zwykłego śmiertelnika nie ma chyba niczego bardziej nudnego niż transmisja z maratonu. Bo co może być ciekawego w tym, że ludzie poubierani na sportowo przez dwie-dwie i pół godziny biegną przed siebie. Kto […]
ludzik – 1 kwietnia 2008
Postanowiłem dziś wybiegać chorobę. Ale tak na maksa. Zrobiłem tzw. hiperwycieczkę biegową. Moja Sportowa Żona odprowadziła rano córkę przedszkolaka, bo o tej godzinie dobiegałem do Piaseczna. Nastawiłem budzik na 6.30, zjadłem bułkę (to ważne, nie można biegać na głodniaka), wypiłem dwie herbaty (to jeszcze ważniejsze zwłaszcza przed długimi wybieganiami) i pobiegłem na wskroś przez Las […]