obóz V – 14 września 2007

Lekki kryzys. Ale po to człowiek nazywa siebie długodystansowcem, maratończykiem, żeby kryzysy przezwyciężać. Rano 15 km po Lesie Kabackim. I to znów, jak dla mnie, bardzo rano. A wczoraj byli znajomi (ona kompletnie niesportowa, on tak, przede wszystkim koszykarz – więc w sumie niewypał), ubawiliśmy się po pachy (bo nie samym sportem człowiek żyje) i poszedłem […]

obóz II – 11 września 2007

Obóz trwa. Chyba nie chciało mi się dziś wychodzić na pierwszy trening, bo z zapałem zająłem się od rana pisaniem. Jeszcze w czasie śniadania zamiast grać w brydża z komputerem zacząłem analizować raport o poszukiwaniu pracy w internecie. Wiecie np. jakie jest szóste województwo pod względem liczby internetowych ofert pracy? Napisałem o tym tekst i nie […]

sprzęt – 4 września 2007

Mam od dziś w domu fajny sprzęt. Przenosi w inną rzeczywistość biegową. Wiem np., że biegałem ze średnią prędkością 5:17 na kilometr. W tym tygodniu odpoczywam, więc dziś zrobiłem tylko 13 km. Ale powoli. I zakres i to niezbyt zaawansowany sądząc z tempa. Odprowadziłem rano córkę przedszkolaka i zanim usiadłem do komputera poleciałem z nowym […]

piknik – 2 września 2007

Bylibyście dumni, gdyby przedszkolak przebiegł kilometr zaliczając pierwszy start w imprezie masowej? Ja byłem. Piknik olimpijski na Kępie Potockiej. Świetny przykład imprezy, która mogłaby być świetna, gdyby nie robili jej ci sami ludzie, którzy obecnie zabierają się do budowy stadionów na Euro 2012. Czyli działacze. Pojechaliśmy z Moją Sportową Żoną i córką przedszkolakiem na samo […]

4:17 – 27 sierpnia 2007

Znów na swoich śmieciach. Kabaty welcome to. Definitywnie skończyłem wczoraj wakacyjne wyjazdy. Dziś trenowałem rano w Lesie Kabackim. Najpierw dwa kilometry powoli, potem trzy szybko, potem siusiu i trochę dreptania w kółeczko, potem trzy szybko i znów dwa powoli. Tak sobie wymyśliłem – żeby to był trening szybki (II zakres), ale nie bardzo eksploatujący (jak […]

podwórko – 19 sierpnia 2007

Niedziela na podwórku. Na kogo byście nasłali Straż Miejską? Na facetów z piwem czy gościa z psem? Dziś dzień odpoczynku od biegania. Bo bez tego człowiek by się zajeździł. Cała sztuka w trenowaniu – nie joggingu, tylko świadomym trenowaniu pod wybrany start – żeby odpowiednio zaatakować organizm bodźcami treningowymi, a potem dać mu ciut odżyć, […]

wesele – 18 sierpnia 2007

Położyliśmy się z Moją Sportową Żoną spać nad ranem, bo wróciliśmy z wesela maratończyka Daniela. Maratończyk Daniel ożenił się z Angielką polskiego pochodzenia. Ślub odbywał się według standardów Unii Europejskiej. Jednym z głównych punktów – poza oczywistymi związanymi z obrączkami, Bogiem i księdzem – były przemówienia podczas przyjęcia weselnego. Myśleliśmy z MSŻ, że na samą myśl o […]

wunderteam – 17 sierpnia 2007

Właśnie zaliczyłem "bieganie miesiąca", tam gdzie trenowali kiedyś mistrzowie Wunderteamu. Zostawilem Moją Sportową Żonę na deserze truskawkowym w Karpaczu, samochód zawiozłem do Szklarskiej Poręby i wróciłem do niej między reglami – dwie i pół godziny, ponad 25 km. Jezu jak cudny jest las iglasty. Powiesz: góry, jak góry, ale to nieprawda. Karkonosze są całe najeżone […]

obóz – 14 marca 2008

Wkleiłem plan treningowy na przedostatni tydzień. Zanim pomyślicie, że zwariowałem, pozwólcie, że się wytłumaczę. Podsłuchiwałem czasem takich maratońskich dziadków, którym ustąpiłbyś miejsca w autobusie, a na trasie zostawią cię za sobą albo wyprzedzą bezradnego na 35. kilometrze. Dziadki rozmawiały, kto był na jakim obozie w wakacje – ten w Szklarskiej, tamten też. Wiadomo, mekka Wunderteamu […]

stachanowiec – 13 marca 2008

Mam syndrom stachanowca (młodsi niech sobie wpiszą w Google). 130 procent normy. Zaczęliśmy dzień od porządków świątecznych zwanych też z laicka wiosennymi. Ja mam stałą fuchę mycie okien. Biegania rano nie robiłem, zostawiłem je sobie na wieczór, na zajęcia u trenera R. Bo półtora tygodnia temu trener R. mówił mi w Wiązownie, że trenują o […]