22 listopada 2006

Pora oddać krew. Ale nie jest to takie proste. Krwiodawstwo to straszna przyjemność. Dwa ukłucia w rękę, a poczucie, że zrobiło się coś naprawdę dobrego i naprawdę bezinteresownie. Bo przecież nie dla tych kilku tabliczek czekolady, które przysługują po oddaniu 450 mililitrów. Oddaję krew od lat. Kiedyś robiłem to najczęściej jak można, kiedy tylko mijały […]

15 listopada 2006

Polska wygrała z Belgią. A ja z deszczem i chorobą. Rano za oknem siąpiło. Stwierdziliśmy z Moją Sportową Żoną, że oszczędzimy łożyska naszych rolek i rezygnujemy ze wspólnego jeżdżenia. Na szczęście człowiek nie jeździ na kółkach i deszcz mu nie straszny. Odprowadziłem córkę przedszkolaka już w dresie i narzuconej na to kurtce. A potem w […]

24 listopada 2006

Wreszcie dyskusja publicystyczna – po wczorajszym odcinku o psach. Niestety szanse na tzw. konsens są podobne, jak przy rozmowach PO z PiS-em. I również każda strona uważa, że z winy strony przeciwnej. Wspólnego pola nie ma. Dla mnie dopuszczalne rozwiązania mieszczą się między wystrzelaniem wszystkich psów, a sytuacją, w której wszystkie psy chodzą na smyczy […]

14 grudnia 2006

Mam ciśnienie do biegania. 130 na 95. Czterdzieści lat prawie minęło. Najwyższy czas, żeby porozmawiać o chorobach. Ale ani słowa o wrzodach, prostacie i bólach krzyża. Tylko o nadciśnieniu. Zacząłem się martwić po wpadce przy próbie oddania krwi (pisałem dwa tygodnie temu, jak mnie odesłała lekarka z powodu zbyt wysokiego ciśnienia – bodajże 150/100). Zmierzyłem […]

9 października 2006

Moja Sportowa Żona jest nie do poznania. Dziękuję wam za rady, żeby Moją Sportową Żonę zabrać na Poznań Maraton. Nic z tego, bo w weekend MSŻ ma na naszym Ursynowie maraton fitness. Sześć godzin ciurkiem. Kolejno: circulit (czyli rzeźbienie ciała), fat burning (czyli spalanie tłuszczu), club dance, funky, latino, pilates. Jeszcze do zeszłego roku takie […]

7 października 2006

Dzień pełen emocji. Opowieść w sześciu odsłonach. Rano był SMŚ – tzw. Spontaniczne Młocińskie Ściganie (szczegóły: www.sbbp.pl). To bieg na 10 km, w którym najpierw deklaruje się planowany czas, a potem wszyscy startują od najsłabszego czasu do najlepszego w takich odstępach, żeby na metę wpadli jednocześnie. Kapitalne wrażenie, bo na ostatnich metrach biegu rzeczywiście gromady […]

na stare wierchy z mp3 – 25 grudnia 2006

Miał być dzień przerwy, ale nagle gruchnęła wieść: w Kluszkowcach otworzyli wyciąg! A sport to naczynia połączone. Skoro wyciąg, to drugiego dnia świąt jedziemy rano na narty. Skoro jedziemy, to nie będę w tym dniu biegał. Skoro nie będę, to pobiegam w pierwszy dzień świąt, zaraz po uroczystym śniadaniu. Mikołaj przyniósł mi rękawiczki renomowanej firmy […]

rzyganie – 23 grudnia 2006

Nie będę jadł śniegu. Nie będę jadł śniegu. Nie będę jadł śniegu. Chętnie napisałbym to zdanie tutaj sto razy, tak jak zadawało się niegdyś uczniom. Ale w epoce ctrl-c – ctrl-v nikt by nie uwierzył, że nie wklejałem. Co mnie podkusiło na wczorajszym treningu, żeby pięć minut przed domem zjeść sobie trochę śniegu. To prawda, […]

23 listopada 2006

Tematem miała być dzisiaj krew. A jest: dziecko pogryzione przez psa. Tak czy inaczej trochę jak Fakt i Superexpress w jednym. Nie znoszę psów. Wiem, że są ludzie, którzy psy bardzo kochają. Ja ich po prostu nie lubię. A za to, jak zagrażają – np. biegaczom – po prostu ich nie znoszę. Z pół roku […]

14 listopada 2006

Rano pochowaliśmy z MSŻ leki. Tak jakby ten magiczny czyn mógł sprawić, że będziemy zdrowi. I zadziałało. Przed południem MSŻ poszła na fitness w roli uczestniczki, żeby się dodatkowo wyżyć. A ja już, już się miałem ubierać do biegania, ale przypomniałem sobie o odstawionych świeżo lekarstwach i stwierdziłem, że jeszcze dzień poczekam. Przed wieczorem MSŻ […]