Są sporty letnie i sporty zimowe. A sporty jesienne? Rano trzymał mnie w objęciach ból głowy. Czwarte urodziny SBBP nie zakończyły się dla mnie alkoholową orgią, ale jednak piwa było wypite więcej niż wymagałoby odkwaszanie mięśni po sezonie. Potem Kościół, obiad, odwiedziny u ojca. Niedziela po polsku. To nie jest to, co sportowcy lubią najbardziej. […]
o pucku – 21 grudnia 2006
Dziś dzień bez treningu. Bieganie uczy pokory. Już tłumaczę, jak te dwa zdania się ze sobą wiążą. To było prawie dziesięć lat temu, mój trzeci maraton w życiu – w Pucku. W pierwszym w Warszawie złamałem 4 godziny, w drugim poległem (prawie 5 godzin) i przyszedł Puck. Mądrzejszy o doświadczenia sprzed roku wiedziałem, że nie […]
półtorej godziny – 18 grudnia 2006
8.30 byłem umówiony w wulkanizacji, żeby zmienić opony na zimowe. Pozornie nie ma sensu, ale jak się jedzie na święta na Podhale, to trzeba mieć trochę zdrowego rozsądku na wszelki wypadek i trochę nadziei na zimę. O 8.40 ruszyłem w stronę Lasu Kabackiego. Kiedy złapałem wymierzoną ścieżkę okazało się, że już jeden porządny trening zmusił […]
9 grudnia 2006
Wolna sobota. Trochę sportowa. Już nie potrafię sobie wyobrazić, że jak byłem mały, to wolnych sobót nie było, szło się do przedszkola, a rodzice wracali z pracy o 14. Moja Sportowa Żona miała sobotę sportową do przesytu – cały dzień warsztatów fitness. Z godzinną przerwą o 16, umówiliśmy się wtedy na rodzinny obiad w pewnym […]
4 grudnia 2006
Wróciłem do domu wieczorem, po kursie tańca. I co dalej? Moja Sportowa Żona pojechała prowadzić fitness, a córka przedszkolak prowadziła właśnie rozmowę z rewelacyjną opiekunką na temat kolejnej książeczki do przeczytania. – Już nie będziecie chodzili na tańczenie – zagadnęła mnie po chwili. Córka nie opiekunka. – To co teraz będziecie ćwiczyć? Więc jeden sukces […]
1 grudnia 2006
Wyobrażacie sobie taką pracę: być co tydzień pacemakerem w maratonie choćby tylko na cztery godziny? Rano potruchtałem korzystając ze słońca i ostatnich jesiennych liści. Już mnie to trochę nudzi, ale policzyłem, że truchtam już z górki. Bo przerwa w treningach trwa już trzy tygodnie, a przygotowania do nowego sezonu zaczynam za dwa. Ale nawet jak […]
20 listopada 2006
Tęsknię. Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych. Do wiosny i do biegania. Mija 10 dni przerwy treningowej, zostało jeszcze 25. Od bodaj pięciu dni nawet nie truchtałem. I strasznie mnie ciągnie do lasu, jak wilka. Uciekać, uciekać przed siedzącym trybem życia, przed lenistwem i wygodą, przed komputerem. Dzisiaj spędziłem cały dzień przy biurku, […]
16 listopada 2006
Dzisiaj dwa słowa o fitnessie, ale wcale nie o Mojej Sportowej Żonie. Z MSŻ skorzystaliśmy rano z ostatnich letnich promieni jesiennego słońca. Założyliśmy rolki na nogi, córkę przedszkolaka wsadziliśmy na rowerek i pojechaliśmy do przedszkola. Myślę, że dobrze jest pokazywać dzieciom od małego, że można sobie jechać na rowerze nie tylko w upalne dni. Albo […]
7 listopada 2006
Dziś bieganie miałem w pracy. O siódmej rano w samochód, 50 km za Warszawę, ankieta w jednej szkole, potem w drugiej i powrót do domu w porze obiadowo-poprzedszkolnej. Czyli niezbyt sprzyjającej treningom. Sukces sportowy odniosła za to Moja Sportowa Żona, która po raz kolejny poszła na zastępstwo z ABT (brzuch, uda, pośladki) do klubu na […]
4 listopada 2006
Jest sobota, za oknem świt i Warszawa kaszle miarowo- jak w piosence Maryli Rodowicz. Podjeżdżam na umówiony przystanek, za chwilę z metra wybiega Filip i jedziemy na drugi koniec miasta ścigać się na 10 kilometrów. Po drodze czeka na nas jeszcze Marcin, zanim do niego dojedziemy robi się śnieżnie. Zastanawiamy się, czy nie założyć na […]