Teatr narodów jest w Berlinie

W telewizorze od paru dni ciągle ci, co skaczą i fruwają. Opracowuję notatki, a na ekranie leci młot. Piszę o meblach, a tam biegają. Nasi niestety tylko w eliminacjach. Polska lekkoatletyka już ogłosiła wielki sukces medalowy na Mistrzostwach Świata w Berlinie, nietrudno zauważyć, co się dynda na piersiach tyczkarek albo kulomiotów. Ale na Polska Biega […]

Pocztówka z Morskiego Oka

fot. ja

Pociąg o 6.38 dotarł do Zakopanego, a kuszetek już nie dostaliśmy, więc trochę pogięci ruszyliśmy na Halę Gąsienicową – córka licealistka i ja. Tam cud, bo dostaliśmy miejsca w pokoju. Był czwartek, dzień bez treningu, więc bardzo dobrze. Ruszyliśmy na Zawrat, gdzie złapał nas deszcz, na Świnicę, gdzie deszcz nas nie opuszczał i przez Świnicką […]

Co robi facet bez żony

Trzy dni samotności. Moja Sportowa Żona z córką przedszkolakiem odleciały na południe, jak wędrowne ptactwo, tyle że bliżej i samochodem. A ja zostałem sam z bieganiem, pracą i pustym domem. Nie wiem, jak się w człowieku włączają takie mechanizmy, ale kiedy w poniedziałek rano poszedłem się golić, to sięgnąłem po maszynkę do szafki, w której […]

Puszcza jodłowa

Fot. też ja

Kiedy Moja Sportowa Żona zbierała się w sobotę rano na basen w Powsinie, pojechałem na drugi koniec miasta, po drodze kupiłem bilety na wyjazd w Tatry z córką licealistką, odwiedziłem ojca (poprosił, żeby mu kupić batonika Prince Polo; jak z dzieckiem) i dotarłem do puszczy. Pidżama Porno na uszy i jedziemy. Powoli, naprawdę powoli, minęła […]

Koniec wyścigu szczurów

Słowo PLAN powinno chyba zostać na tym blogu królem miesiąca. Chyba zaczynamy wariować – i ja, i Wy. Cały czas myślimy o planie treningowym. Czy my jesteśmy w szkole i musimy mieć plan lekcji? Czy w Peerelu i potrzebujemy planów pięcioletnich? Dość. Stop. Z sentymentem starca wspominam czasy, kiedy nie było internetu, a przynajmniej nie […]

Hel, piekielnie długie wybieganie

Wakacje w Jastarni to odłożona obietnica z zeszłego roku. Mieliśmy chociaż na weekend przyjechać do mekki surferów, bo Moja Sportowa Żona stawia już drugie, a nawet trzecie kroki na desce. Ale się nie złożyło, dopiero w teraz przyjechaliśmy na przedłużony weekend na półwysep. Teraz ja stukam w kafejce internetowej, MSŻ ma lekcję z instruktorem na wodzie, […]

Rozciąganie, moja religia

Bieganie jest jak wiara. Nigdy nie wiesz, jak pobiegłbyś Maraton Krakowski, gdybyś oparł przygotowania na olbrzymim kilometrażu, a jak, gdybyś zdecydował się wyłącznie na krótkie i mocne treningi. Wierzysz, że jakaś ścieżka doprowadzi cię do celu (to już frazeologia zupełnie ewangeliczna) i decydujesz się na nią. Przed Krakowem uwierzyłem w trzydziestokilometrowe wybiegania, a teraz w […]

Sportowa sobota

powsin, aga

W piątek rano zrobiliśmy dwie godziny po Lesie Kabackim z Kamilem. Równe tempo około 5:20 i rozmowy o żonach. A wieczorem Moja Sportowa Żona wyciągnęła mnie na makaron, jest takie miejsce na Ursynowie, gdzie można poczuć się jak w knajpce na wakacjach. Imieniny przebiegły dość, ale dopiero następny dzień okazał się sportową bajką. Opowiem Wam […]

Kopiec

MSŻ jak w bombonierce z serduszkami, Kazimierz 2009, fot. ja

– Ty, mogę sobie otworzyć piwo? – spytał mnie Jarek, budowlaniec z Lublina, którego właśnie zabrałem na autostop. Było to pół godziny po tym, jak Wisła Kraków odpadła haniebnie z pucharów, godzinę po skończeniu treningu na Kopcu Kościuszki w Krakowie, pół dnia od kosmicznej awantury z Moją Sportową Żoną i półtora dnia po awanturze z […]

Pragnienie

Szewc bez butów chodzi, a ja biegam bez picia. Drugi raz w życiu mi się to zdarzyło: w gazecie akurat w sobotę wydrukowali moje porady, jak nie robić błędów na bieganiu, na pierwszym miejscu jak wół stoi, żeby pić, dużo pić, przed treningiem, a jak się biega dwie godziny, to i w trakcie. A ja […]