stadion – 5 maja 2007

Największą atrakcją stolicy jest stadion, którego nie ma. Kiedy rodzina wsiadała do pociągu w Krakowie jeszcze spałem. Kiedy wjeżdżała do województwa świętokrzyskiego, ja wypiłem herbatę, bo jeść mi się kompletnie nie chciało. Kiedy przekroczyła granicę województwa mazowieckiego, ja już biegałem.Zrobiłem sobie zabawę 5-4-3-2-1, o której mi opowiedziała mi biegaczka, z którą robiłem rozmowę w tygodniu. Na […]

korzeniowski – 10 maja 2007

Dwa dni do. A ja dziś miałem rano sesję foto. Z mistrzem Robertem KorzeniowskimPrzedpołudnie spędziłem w czytelni Biblioteki Narodowej. Z Trybuny Ludu (udostępniana w postaci mikrofilmów, więc czułem się jak w Stanach) dowiedziałem się, że Stadion X-lecia zbudowano w 11 miesięcy. Cała stolica z radością obserwowała postępy budowniczych, a w czynie społecznym wspomagało ich 130 tys. […]

płońsk – 4 kwietnia 2007

Dziś powinno być bieganie. A nie było nawet ping ponga. Kiedy zacząłem rozumieć tabelki treningowe (z książki Jerzego Skarżyńskiego) zacząłem stosować się do jego cyklu. Poniedziałek – wolne. Wtorek, środa, czwartek – treningi. Piątek – wolne. Sobota, niedziela – treningi. Gdzieś tak rok temu z hakiem wpadłem na pomysł cofnięcia cyklu o dzień do tyłu. […]

elektryczny pastuch – 27 marca 2007

Dziś było super. Z nadzieją na superkompensację. O superkompensacji wyczytałem u Skarżyńskiego, teraz znów go więcej czytam, po w Poznaniu kupiłem sobie jego trzecią książkę. Wprawdzie Skarżyński zwykle namawia do luzowania, odpoczynków, a nie ostrych treningów – czyli prezentuje odmienną filozofię od mojej – ale nawet jeśli w pewnych punktach się z nim nie zgadzam, […]

dzień po – 13 maja 2007

Co można robić dzień po „Polska biega"? Biegać. I nie tylko w sobotę wieczorem był bal „Gazety". Muzyka, catering i występy – najlepsze dali Piotr Bałtroczyk i Adam Michnik. Bawiliśmy się nieźle z Moją Sportową Żoną (wprowadzoną nielegalnie, bo zaproszenia były jednoosobowe), zostawiliśmy samochód i wróciliśmy taksówką, bo było ciut pite. Rano pobudka, dres na […]

urodziny – 28 maja 2007

Moja Sportowa Żona ma dziś urodziny. Dwudzieste dziewiąte, ostatnie w tej kategorii wiekowej. Zadzwoniła do MSŻ przyjaciółka z Irlandii. Z MSŻ łączą je tysiące wspomnień z liceum, wódka z gwinta i fakt iż obie noszą w tej chwili aparaty na zębach, aby je wyprostować. Dziewczyny pogadały sobie przez telefon o starości: – Niedługo będziemy zbierać […]

karetka – 28 kwietnia 2007

Trudno beztrosko zachęcać ludzi do biegania, kiedy się po dzisiejszym biegu razem z obsługą karetki pogotowia ładowało na nosze człowieka, który padł pół kilometra przed metą.Wiosna to przyjemne treningi i starty w upale. O 11. w Kabatach było już nader słonecznie. O 11:03:22 było nadal nieźle, właśnie minąłem pierwszy kilometr i biegłem prawie w czołówce. […]

rowery – 14 kwietnia 2007

Normalnie w sobotę biegam. Ale dziś nic nie było normalnie, marszałek Sejmu wystąpił z PiS-u, a my z Moją Sportową Żoną jeździliśmy na rowerach.Obudziłem się z lekko ciężką głową, bo przecież było wczoraj trochę pite. Ale nie dlatego zrezygnowałem dziś z biegania, bieganie – spokojne w pierwszym zakresie – to zresztą jeden z lepszych sposobów […]

szacunek dla dziewczynek – 6 czerwca 2008

To co te dziewczynki robią, zawsze mnie zaskakuje. Szacunek. Wybrałem się drugi raz w życiu na zajęcia do Mojej Sportowej Żony. Dziś było TBC, total body condition, a że kondycję ogólną mam, to byłem tak spokojny jak Leo Beenhakker przed meczem z Niemcami. No i dostało mi się. Najpierw rozgrzewka, mały układ taneczny, hell back, […]

debata – 14 października 2007

Bez sensu jest bieganie dzień po dniu takich samych treningów. Ale czasem człowiek robi coś bez sensu. Piątkowy ranek był zimny i deszczowy. Spotkaliśmy się pod Gazetą z biegającym szefem i polecieliśmy ścieżką rowerową wzdłuż Trasy Siekierkowskiej. Tempo około 4:50 na kilometr, dla mnie idealne, a dla sportowego szefa spełniające aspiracje. Mój biegający szef jest klasycznym […]